fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Zapewnienia sprzedawcy dają rękojmię choć kupujący nie sprawdził towaru - ważny wyrok SN

Adobe Stock
Nie da się sprawdzić kilku tirów galanterii w kilka godzin. Jeśli sprzedawca gwarantuje jakość, kontrola nie jest konieczna.

Kupujący musi jednak wyraźnie zgłosić reklamację. To wnioski z najnowszego wyroku Sądu Najwyższego, dotyczącego korzystania z rękojmi, w tym wypadku zwłaszcza w biznesie, gdyż konsumenci mają szerszą ochronę.

Czytaj też:

Starzy znajomi

Kwestia ta wynikła w procesie między od dawna znającymi się biznesmenami, którzy zawarli kontrakt na kupno ogromnej partii galanterii, mianowicie pasków, które wedle zapewnień sprzedającego (zawartych w mailu) miały być zrobione według najnowszych trendów i w 1000 wzorów. 30 proc. pasków miało być ze skóry. Pochodziły z Dalekiego Wschodu, a odbiór odbywał się z magazynu w Hiszpanii, gdzie obaj pojechali i towar obejrzeli, a kupujący wpłacił 120 tys. euro zaliczki. Nie zapłacił jednak prawie 100 tys. euro reszty ceny i o to powstał spór. Paski wypełniły pięć tirów, a rozładowanie i segregacja tzw. stoków zajęły dwa miesiące. Nabywca narzekał w obecności sprzedawcy na ich jakość, ale formalne zastrzeżenie zgłosił, dopiero gdy dostał sądowy nakaz zapłaty reszty ceny.

Sąd Okręgowy, a następnie Apelacyjny w Poznaniu ów nakaz utrzymały. W ocenie obu sądów kupujący nie dochował aktów staranności, a mianowicie nie zbadał pasków niezwłocznie przy odbiorze, a wady niektórych elementów w takiej masie towaru (określonego co do gatunku) są naturalne. Więcej: przystąpił do ich sprzedaży. A zapewnienie o jakości towaru powinno być zawarte w umowie.

Tymczasem jeśli nie większość, to bardzo dużo pasków było połamanych, nie miało klamerek, a tych wykonanych ze skóry była śladowa ilość. Kupujący nie dał więc za wygraną i odwołał się do Sądu Najwyższego. Jego pełnomocnik adwokat Michał Ruta przekonywał SN, że dopiero po odebraniu całej partii kupujący mógł stwierdzić, że przesyłka jest wadliwa.

Zdrowy rozsądek

Sąd Najwyższy przychylił się do tego stanowiska.

– Jeśli sprzedawca zapewnia kupującego o jakości towaru, to gdy nawet kupujący towaru nie sprawdzi, chroni go rękojmia, nawet jeśli jest profesjonalistą – wskazała sędzia SN Monika Koba. – Zapewnienie takie nie musi być zawarte w umowie, może być dokonane w dowolnej formie, jak w tej sprawie w mailu, ale także w pismach informacyjnych, a nawet w reklamie zawierającej wartość informacyjną. Zapewnienie służy ochronie kupującego i intencja sprzedawcy nie ma tu znaczenia.

Sąd Najwyższy nie zgodził się też z niższymi instancjami, że wady towaru były jawne – wtedy na podstawie art. 557 § 2 kodeksu cywilnego sprzedawca nie odpowiada (w relacjach biznesowych), gdyż w takiej masie towaru trudno było przyjąć, że mogły być uchwytne po pobieżnym sprawdzeniu.

– W praktyce kupujący mógł sprawdzić tylko niektóre elementy, tu decyduje zdrowy rozsądek, doświadczenie życiowe – wskazała sędzia Koba. – I tu dochodzimy do kwestii, co oznaczało narzekanie kupującego, z zamiarem jednak kontynuowania sprzedaży, w nadziei, że jednak wyjdzie na swoje. Gdy jednak został zapewniony o jakości towaru, nie miało ono już specjalnego znaczenia.

W konsekwencji SN zwrócił sprawę do ponownego rozpoznania SA.

Sygnatura akt: II CSK 762/17

Stefan Jacyno, adwokat, kancelaria Wardyński i Wspólnicy

Bardzo słusznie Sąd Najwyższy kładzie nacisk na zapewnienia sprzedawcy. Umowa to kwestia słów, które się wypowiada lub pisze w przekonaniu, że kontrahent wykona to, co obiecał. Działanie w zaufaniu, a nie w konieczności ustawicznego sprawdzania. Brak zaufania to istotna przeszkoda w relacjach i gospodarczych, i prawnych, a deficyt zaufania jest u nas aż nadto widoczny. Dlatego ochrona okazanego zaufania, tj. polegania na zapewnieniu sprzedawcy, zasługuje na poparcie i rozpropagowanie w relacjach – zarówno konsumenckich, jak i między przedsiębiorcami. W ten sposób system oparty na prawie stanowionym zbliża się do common law, gdzie odpowiedzialność za oświadczenia i zapewnienia (reps and warranties) jest bardzo rozbudowana – w interesie uczciwego obrotu programu, który ma za cel zwiększenie w długiej perspektywie podaży na rynku mieszkaniowym.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA