fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Frédéric Billet ambasador Republiki Francji w Polsce odpowiada na krytykę zarzucającą Francji protekcjonizm

Adobe Stock
Chciałbym odpowiedzieć na artykuł zatytułowany „Atak Francuzów na polskich przedsiębiorców" opublikowany w „Rzeczpospolitej" w piątek 17 stycznia 2020 r., który wśród innych barier wspomnianych w czarnej księdze wymienia kontrole ze strony francuskich inspektorów skupiające się na firmach z Europy Środkowej i Wschodniej, aby je rzekomo zniechęcić do wchodzenia na francuski rynek.

Pragnę przypomnieć kilka faktów i zasad dotyczących oskarżeń o protekcjonizm padających pod adresem Francji.

Czytaj także: Atak Francuzów na polskich przedsiębiorców

W pierwszym rzędzie artykuł nie może bez dowodów powoływać się na istnienie zaleceń wydawanych francuskim inspektorom pracy, a dotyczących firm z Europy Środkowej i Wschodniej. Oskarżenia takie insynuują, jakoby Francja miała nie przestrzegać ani prawa europejskiego, ani własnego prawa, którego stosowanie zakazuje jakiejkolwiek dyskryminacji odnoszącej się do pochodzenia czy narodowości kontrolowanych osób. Żaden wyrok nie potwierdza istnienia podobnych nadużyć władzy. Liczba firm polskich poddanych kontroli odzwierciedla ich obecność na rynku pracy. W porównaniu z 2015 rokiem kontroli jest czterokrotnie więcej (ich liczba wzrosła z 500 do 2000 rocznie), ale nie stwierdzono żadnej dyskryminacji (obywatele polscy stanowią 15 proc. pracowników delegowanych do Francji, a 14 proc. kontrolowanych firm to firmy polskie).

Czytaj także: Atak Francuzów na polskich przedsiębiorców

Poza tym surowość przewidzianych ustawą kar w przypadku nielegalnej pracy jest proporcjonalna do wagi naruszeń prawa. Czy trzeba przypominać, że prowadzone kontrole ujawniły przypadki, kiedy warunki pracy i zakwaterowania były krańcowo niegodziwe? Chodzi o pracowników zagranicznych nocujących na placu budowy, niektórzy pozbawieni byli jakiegokolwiek zabezpieczenia socjalnego, jeszcze inni byli wykorzystywani w ramach oszukańczych praktyk, wskutek czego nie byli objęci ochroną przed wypadkami w pracy.

Prócz tego zwracam uwagę na handel dwustronny, który świadczy wymownie o otwartości Francji na polskie towary i usługi (przy ścisłym przestrzeganiu prawa europejskiego). Nadwyżka handlowa Polski przejawia się w szczególności w sektorze rolnictwa, choć krajowa produkcja rolna jest jednym z gospodarczych atutów Francji. Eksport polskich produktów rolnych do Francji wynosił w 2018 r. 1,53 miliarda euro, czyli dwakroć więcej niż analogiczny eksport francuski do Polski (731 milionów euro), co daje Polsce nadwyżkę w kwocie około 800 milionów euro. Poza tym warto odnotować, że ogólny eksport z Polski do Francji wzrósł trzykrotnie w porównaniu z 2009 rokiem.

W sektorze usług, a przede wszystkim drogowego transportu międzynarodowego, Francja odnotowała spadek na europejskim rynku (z udziałem poniżej 2 proc.) na korzyść Polski (ponad 28 proc. udziału w tym rynku). Od 1 lipca 2016 r. wejście w życie tzw. ustawy Macrona, wprowadzającej obowiązek delegowania pracowników do transportu drogowego na terenie Francji, nijak nie utrudniło dalszego prowadzenia kabotażu (wykonywanego w 66 proc. przez polskie firmy), który w 2017 roku odnotował we Francji wzrost o 17,4 proc. w porównaniu z 2016 rokiem.

Moim priorytetem, jak i całej ambasady Francji, jest budowanie relacji zaufania pomiędzy polskimi firmami a Francją; gotowi jesteśmy prowadzić szczery dialog z polskimi podmiotami gospodarczymi, które chciałyby rozwijać działalność we Francji, przyczyniając się przez to do umacniania naszych dwustronnych więzi.

- Frédéric Billet ambasador Republiki Francji w Polsce

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA