fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Koronawirus. Rząd nie ma pomysłu na wsparcie dla biznesu

Mateusz Morawiecki
KPRM
Od 1 lutego przedsiębiorcy z tych co dotychczas branż dostaną dotacje, postojowe i ulgi w ZUS.

Na wtorkowym posiedzeniu Rady Ministrów, zupełnie bez rozgłosu, przyjęto nowe przepisy antykryzysowe dla firm z wybranych branż. Z dość ogólnikowego komunikatu wynika, że wsparcie ma trafić m.in. do hoteli, restauracji czy obiektów kulturalnych. Rząd przeznaczy na pomoc dla firm łącznie 5,1 mld zł. Przepisy mają wejść w życie 1 lutego 2021 r. Szczegóły nowych rozwiązań nie są jednak znane, bo rząd nie opublikował nawet projektu rozporządzenia, zanim je przyjął.

Bez zmian

Wszystko wskazuje jednak na to, że wsparcie, czyli płatne przez trzy miesiące dofinansowanie do wynagrodzeń pracowników, 2080 zł postojowego, 5 tys. zł dotacji na pokrycie bieżących kosztów działalności gospodarczej i zwolnienie z obowiązku opłacania składek do ZUS za grudzień 2020 r. i styczeń 2021 r., trafi do tych samych przedsiębiorców z 45 branż, którzy do tej pory korzystali z pomocy. Być może w rozporządzeniu znajdzie się kilka nowych kodów PKD z branży turystycznej, ale to zmiana kosmetyczna.

Czytaj także:

Pomoc rządu omija więc wielu przedsiębiorców, którzy nie mogą dziś prowadzić działalności wskutek wprowadzonego przez rząd lockdownu.

Przykładem niech będzie małżeństwo przedsiębiorców, którzy zwrócili się do „Rzeczpospolitej" o wsparcie. Zajmują się sprzedażą bielizny w dziesięciu butikach w centrach handlowych w Poznaniu, we Wrocławiu, w Łodzi, Gdyni i Warszawie. Łącznie zatrudniają 25 osób. W ostatnich miesiącach odnotowali 90-proc. spadek obrotów. Przy składaniu wniosku o pomoc z tarczy antykryzysowej 6.0 czy tarczy finansowej 2.0 przekonali się, że wpisany wiele lat temu przez urzędnika rejestrującego działalność kod PKD 47.19.Z (pozostała sprzedaż detaliczna prowadzona w niewyspecjalizowanych sklepach) nie znajduje się na liście żadnej z tarcz. Nie pomogła zmiana kodu na właściwy, czyli 47.71.Z (sprzedaż detaliczna odzieży prowadzona w wyspecjalizowanych sklepach). System weryfikacji programów pomocowych uwzględnia kod PKD na 30 września 2020 r. Zmiany po tej dacie nie mają już znaczenia.

Podobnie jest z inną firmą, wynajmującą samochody na lotnisku, która ma wpisany kod PKD 77.11.Z, który mówi o wynajmie samochodów osobowych i furgonetek. Przed pandemią przedsiębiorca wynajmował codziennie około 250 aut. Dziś zdarzają się dni, kiedy jest ich tylko siedem. Nie może jednak liczyć na wsparcie, gdyż jego PKD nie został wpisany do żadnej z tarcz. Gdyby jednak zarejestrował się z kodem 79.90.C (pozostała działalność usługowa w zakresie rezerwacji, np. rezerwacja środków transportu, hoteli, restauracji, wynajem samochodów), to skorzystałby z tarczy finansowej 2.0.

PKD to za mało

– Szukając prostych rozwiązań, zamiast PKD należałoby raczej kierować się kryterium utraty przychodu, np. o 75 proc., wywołanej wprowadzonymi ograniczeniami pandemicznymi – radzi mec. Agnieszka Fedor, partner w kancelarii SKS.

– Na pewno przydatne byłoby odpowiednio wczesne dopuszczenie do dyskusji o zakresie pomocy szerszego kręgu podmiotów i przedsiębiorców. Pozwoliłoby to na konfrontowanie rozwiązań legislacyjnych z rzeczywistością biznesową już na etapie planowania, a nie wdrażania.

Wszystko jednak wskazuje na to, że rząd niespecjalnie wsłuchuje się w głos biznesu.

– Już w trakcie prac legislacyjnych nad tzw. tarczą antykryzysową organizacje pracodawców zwracały uwagę, iż kierowanie się kryterium PKD oznacza pozostawienie wielu podmiotów bez wsparcia – komentuje Robert Lisicki z Konfederacji Lewiatan. – Wskazanie kodu działalności ma często charakter deklaratywny. Ponadto wiele podmiotów nie aktualizowało kodów działalności, bo dotychczas nie wiązano z nimi większych skutków. Problemem jest także to, że tarcza 6.0 wymaga, aby dany kod PKD stanowił dominującą działalność danego przedsiębiorstwa. Jest to wymóg czysto formalny i nie odzwierciedla rzeczywiście prowadzonej działalności.

Przedsiębiorcy wskazują także na nieprzewidywalność rządowej pomocy. Trudno zaplanować działania ratujące biznes, nie wiedząc, na jakich zasadach będzie ona udzielana i jak długo to potrwa.

Agata Mierzwa partner w DZP

Pomysł z kodem PKD jako kryterium przydziału pomocy był w założeniu dobry, ale kazuistyczna konstrukcja kodów powoduje, że prowadzący taką samą działalność są różnie traktowani. Rozszerzanie pomocy na kolejne kody PKD nic nie da, bo zawsze będą działalności, które odnotują spadek, a nie będą uwzględnione. Rozwiązaniem mogłaby być ogólna zasada: podmioty objęte lockdownem lub prowadzące swą działalność w miejscu objętym zakazem (np. galerie handlowe) są automatycznie uprawnione do pomocy. W drugim przypadku – bez względu na rodzaj działalności, o ile odnotują spadek przychodów. Do pomocy powinni mieć prawo także ci, którzy wykażą, że są zależni od objętego rządowym zakazem (np. okazując kopie umowy z takim podmiotem lub wypowiedzenie umowy) i odnotowali spadek przychodów. Pozwoli to na objęcie pomocą tych, którzy są w łańcuszku zależności, np. od hotelu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA