fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Szanse i zagrożenia dla procedury sukcesji w spółce giełdowej

Adobe Stock
Sukcesja to nie tylko transfer własności na rzecz swoich następców, ale także, a może przede wszystkim – przeniesienie władzy. Zarządzaniu potężną spółką giełdową nie podoła następca, który nie ma większego doświadczenia w biznesie, jak również następca, który nie zna „swojej" firmy.

Dlatego też coraz częściej mamy do czynienia z realizacją odpowiednich planów sukcesyjnych. Najczęściej polegają one na stopniowym zdobywaniu wiedzy i doświadczenia w biznesie, zaczynając najczęściej od drobnych spółek – córek, które następnie łączone jest z sukcesywnym „awansem". Posiadanie statusu, czy to akcjonariuszy, czy to członka organu w spółce, której akcje dopuszczone są do obrotu na rynku regulowanym, zwanej potocznie „spółką giełdową" lub „spółką publiczną" rządzi się swoimi prawami. Spółka giełdowa nie podlega bowiem wyłącznie reżimowi kodeksu spółek handlowych. Oczywiście, regulacja kodeksowa będzie miała w tym przypadku zastosowanie, jednak celem prawidłowego funkcjonowania w obrocie giełdowym konieczne będzie sięgnięcie do różnego rodzaju szczególnych aktów prawnych. Spółki publiczne to przede wszystkim ustawa o ofercie publicznej, ustawa o obrocie instrumentami finansowymi i rozporządzenie MAR.

W związku z tym „szczególnym" uregulowaniem spółki giełdowej, analizując różne warianty sukcesji, należy patrzeć przede wszystkim na możliwości ich powodzenia i korzyści z nich płynące, ale także, a może przede wszystkim – na różnego rodzaju zagrożenia. A z zagrożeniami związane są przede wszystkim możliwe do nałożenia sankcje za działania sprzeczne z przepisami prawa.

Powstaje pytanie: czy spółka giełdowa może być w ogóle przedmiotem sukcesji.

Mimo publicznego charakteru, który łączy się z anonimowym kapitałem, uprawnienia akcjonariusza w spółce giełdowej, jak w każdej spółce akcyjnej mogą być przedmiotem sukcesji. Ważne jest jednak, aby w odpowiednim momencie rozpocząć rozważania dotyczące przyszłości zarówno obecnego „seniora", jak również tworzonego od kilkunastu lat jego „dzieła". Sukcesja w spółkach publicznych jest jednak bardziej skomplikowana niż w innego typu formach prawnych. Mnogość regulacji sprawia, iż trzeba być czujnym na każdym kroku. Stąd warto podjąć rozmowy w gronie rodzinnym w odpowiednim momencie, aby móc przygotować siebie i najbliższych do „przekazania pałeczki".

Przykład

Warto wziąć pod uwagę restrukturyzację grupy kapitałowej, na czele której stoi Zygmunt Solorz-Żak. W lutym 2013 roku rynek obiegła informacja o zmianie udziału w ogólnej liczbie głosów w spółce Cyfrowy Polsat S.A. Zgodnie z opublikowanym raportem bieżącym, dotychczasowa spółka zależna od większościowego właściciela Cyfrowego Polsatu zbyła na rzecz innego podmiotu zależnego wszystkie dotychczas posiadane akcje. Nowym nabywcą akcji była fundacja rodzinna - TiVi Foundation. Taka transakcja pozwoliła m.in. zapobiec rozdrobnieniu majątku pomiędzy przyszłych spadkobierców, skupiając wszystkie posiadane aktywa w jednym podmiocie.

Co więcej, sukcesja to nie tylko transfer własności na rzecz swoich następców, ale także, a może przede wszystkim – przeniesienie władzy. To również przykład właściciela Cyfrowego Polsatu, który w odpowiednim momencie zaczął wdrażać w prowadzoną działalność swojego syna, a obecnie prezesa zarządu. Takie rozwiązania mają miejsce oczywiście nie tylko w spółkach publicznych.

Dlaczego warto pomyśleć o sukcesji spółki giełdowej?

Spółki giełdowe, z uwagi na status spółki notowanej, uzależnione są od szeregu czynników zewnętrznych. Wycena kursu akcji zależy m.in. od nastrojów inwestorów. Stąd wdrożenie planu sukcesji spółki publicznej może być swego rodzaju gwarantem bezpieczeństwa kontynuacji biznesu, co może być istotne dla obecnych, jak również przyszłych akcjonariuszy i wpływać na wartość spółki. Warto odpowiedzieć sobie również na pytanie, co dla znacznego akcjonariusza jest istotne. Oceniając i analizując rynek publiczny, wydaje się, iż dobrego planu sukcesji zabrakło w przypadku rodziny Wejchertów. Śmierć Jana Wejcherta w 2009 r. przyczyniła się do tego, iż parę lat później jedne z najbardziej rozpoznawanych aktywów, takich jak Onet czy TVN, zostały oddane w ręce zagranicznego kapitału.

Jakie zagrożenia

Przeniesienie własności akcji spółki notowanej wiąże się z szeregiem obowiązków notyfikacyjnych, wskazanych w szczególności w ustawie o ofercie publicznej oraz w rozporządzeniu MAR. Każdy bowiem, kto osiągnął lub przekroczył 5 proc., 10 proc., 15 proc., 20 proc., 25 proc., 33 proc., 33 proc., 50 proc., 75 proc. albo 90 proc. ogólnej liczby głosów w walnym zgromadzeniu akcjonariuszy, zobowiązany jest do powiadomienia o tym fakcie Komisję Nadzoru Finansowego oraz właściwą spółkę. Na dalszym etapie, spółka informuje o tym rynek w drodze publikacji raportu bieżącego.

Ponadto, gdy zbywca lub nabywca akcji zasiadają w organie zarządzającym bądź nadzorczym, konieczne jest także powiadomienie spółki oraz KNF o takiej transakcji. Obowiązek ten obecnie uregulowany jest w Rozporządzeniu MAR. Co więcej, obowiązek ten spoczywa także na osobach najbliższych z menedżerami bądź nadzorcami, przez które należy rozumieć m.in. małżonka, dziecko będące na utrzymaniu czy członka rodziny pozostającego we wspólnym gospodarstwie domowym przez okres co najmniej roku.

Co z uprawnieniami osobistymi

Jeżeli w statucie danej spółki notowanej wprowadzone są uprawnienia osobiste przysługujące bezpośrednio osobie fizycznej, warto zastanowić się nad możliwością „przeniesienia" ich na spółkę zależną od tej osoby fizycznej. Do takiej czynności wymagana jest co prawda zmiana statutu spółki, niemniej jednak ewentualna śmierć uprawnionego nie spowoduje z mocy prawa wygaśnięcia uprawnienia osobistego. Tym samym, przyszły spadkobierca będzie mógł bez problemu wykonywać uprawnienia osobiste, działając w imieniu odziedziczonej spółki zależnej. Zaletą tego rozwiązania jest również fakt, iż łatwiej jest założycielowi spółki przekonać pozostałych akcjonariuszy do wprowadzenia uprawnienia osobistego przysługującego spółce od niego zależnej, niż w przyszłości jego następcy.

Obowiązki informacyjne

Śledząc na bieżąco rynek finansowy, nieraz zdarzyło się zetknąć ze słowem „wezwanie", a ściślej – z „wezwaniem do zapisywania się na sprzedaż akcji". Na czym ono polega? W skrócie, akcjonariusz, który planuje przekroczyć lub przekroczył (w zależności od przypadku) określony w ustawie próg liczby głosów, zobowiązany jest do ogłoszenia tzw. wezwania, w wyniku którego pozostali akcjonariusze, w szczególności akcjonariusze mniejszościowi, będą mogli zbyć na jego rzecz swoje akcje po cenie wskazanej w tym wezwaniu. W obecnym porządku prawnym mamy już tylko dwa progi do ogłaszania wezwań. Przekroczenie progu 33 proc. ogólnej liczby głosów może nastąpić wyłącznie w wyniku ogłoszenia wezwania do zapisywania się na sprzedaż lub zamianę akcji w liczbie zapewniającej osiągnięcie 66 proc. ogólnej liczby głosów. Natomiast w drugim przypadku przekroczenie progu 66 proc. może nastąpić w wyniku ogłoszenia wezwania do zapisywania się na sprzedaż lub zamianę wszystkich pozostałych akcji tej spółki.

Koszty i ryzyka nieprzygotowanego wezwania

Ogłoszenie wezwania do zapisywania się na sprzedaż akcji danej spółki wiąże się z koniecznością ustanowienia zabezpieczenia w wysokości nie mniejszej niż 100 proc. wartości akcji, które mają być przedmiotem wezwania. Tym samym, przy zbywaniu przez aktualnego seniora, który posiada co najmniej 33 proc. głosów na zgromadzeniu akcjonariuszy spółki, nabywca akcji zobowiązany będzie do wyłożenia sporej kwoty pieniężnej. Dokładna kwota uzależniona jednak jest przede wszystkim od liczby posiadanych akcji oraz jego kursu.

Gdy brak wezwania

Ustawa przewiduje kilka wyjątków, w których pomimo przekroczenia ww. progów w ogólnej liczbie głosów, zastosowanie procedury wezwania nie będzie konieczne. Dotyczy to w szczególności transakcji na akcjach wprowadzonych do alternatywnego systemu obrotu. Wyłączeniu podlega także nabycie akcji w ramach wskazanych w prawie upadłościowym oraz w postępowaniu egzekucyjnym. Co więcej, konieczności ogłoszenia wezwania do zapisywania się na sprzedaż akcji nie będzie w przypadku dziedziczenia, chyba że udział w ogólnej liczbie głosów ulegnie dalszemu zwiększeniu.

Przekazanie następcy to wezwanie

Co jest szczególnie ciekawe z perspektywy planowania sukcesji, wyłączone z obowiązku przeprowadzania wezwania są transakcje dokonywane w ramach „rodziny spółek", czyli po prostu transakcje dokonywane w ramach grupy kapitałowej.

Niestety, analizując listę wyjątków od konieczności ogłoszenia wezwania, ustawodawca nie dokonał wyłączenia od tego obowiązku darowizn zawieranych w ramach najbliższych członków rodziny. Tym samym, planowana sukcesja musi uwzględniać, iż w przypadku przekazania swoich akcji przez akcjonariusza posiadającego co najmniej 33 proc. głosów swojemu dziecku, następca będzie zobligowany do ogłoszenia wezwania. Co więcej, wezwanie ma charakter odpłatny, co oznacza, iż za każdą nabywaną akcję w ramach wezwania nabywca będzie musiał zapłacić określoną cenę minimalną. Wobec tego, darowizny w obecnym porządku są niemożliwe, co znacznie utrudnia proces przeprowadzania sukcesji.

Z perspektywy ostatniego trendu, którym jest wprowadzanie przepisów prawnych ułatwiających sukcesję, brak nowelizacji art. 75 ustawy o ofercie publicznej wydaje się lekkim niedopatrzeniem. W związku z tym należy postulować, aby ustawodawca rozważył możliwość objęcia wyjątkiem od konieczności ogłoszenia wezwania, darowizn dokonywanych przez członków najbliższej rodziny. W aktualnym stanie prawnym, poza koniecznością dokonania wezwania, nie ma w zasadzie możliwości dokonania darowizny z seniora na juniora, między innymi ze względu potrzebę uwzględnienia ceny minimalnej.

Sukcesja to także UOKiK

Przy ewentualnej sukcesji spółki giełdowej, należy także wziąć pod uwagę przepisy ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. Regulacja ta znajdzie zastosowanie, jeżeli przedmiotem sukcesji byłoby „przejęcie kontroli", co z reguły będzie wymagało nabycia akcji dających ponad 50 proc. głosów w walnym zgromadzeniu akcjonariuszy, a łączny obrót na terenie RP „nabywcy" i przejmowanego przedsiębiorstwa w roku poprzednim przekraczałby łącznie równowartość co najmniej 50 mln euro, jak również brak jest przesłanek wskazanych w ustawie wyłączających obowiązek zgłoszenie zamiaru koncentracji prezesowi UOKiK. Co za tym idzie, może okazać się konieczne złożenie wniosku do prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, przedmiotem którego byłoby wyrażenie zgody na nabycie takiego pakietu akcji.

Regulacja ta wydaje się niestety równie niepraktyczna w kontekście ewentualnej sukcesji spółki publicznej na członka najbliższej rodziny, co konieczność dokonania wezwania do zapisywania się na sprzedaż akcji w przypadku przekraczania 33 proc. bądź 66 proc.

Mateusz Nowak prawnik, BDO Legal Łatała i Wspólnicy Sp.k.

Oczywiste jest, że rynek finansowy wymaga ścisłych regulacji, służących przede wszystkim zapewnieniu bezpieczeństwa obrotu jego uczestnikom. Niemniej, patrząc na ostatnie, korzystne i popierane przez przedsiębiorców, zmiany w zakresie podejścia ustawodawcy do sukcesji, wydaje się, iż oprócz przyjęcia samej ustawy o zarządzie sukcesyjnym, sugerowane byłoby także dokonanie nowelizacji ustawy o ofercie publicznej czy ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. Powinno się bowiem umożliwić znacznie łatwiejszą drogę do przekazywania władzy i własności spółki giełdowej swoim dzieciom, czyli po prostu następcom.

Być może rozważeniu powinna podlegać także ustawa o fundacjach. W dotychczasowym porządku prawnym, fundacja może być ustanowiona dla realizacji zgodnych z podstawowymi interesami Rzeczypospolitej Polskiej celów społecznie lub gospodarczo użytecznych. Nie ma zatem możliwości założenia „prywatnej" fundacji, służącej przede wszystkim skumulowaniu w niej majątku rodzinnego i ułatwiającej w przyszłości przejmowanie własności i zarządzania spółkami giełdowymi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA