fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

#RZECZoPRAWIE - Krzysztof Łyszyk: spór o akcje Wisły Kraków może ciągnąć się latami

Krzysztof Łyszyk
tv.rp.pl
Spór o skuteczność nabycia akcji może długo ciągnąć się za spółką i być dla niej bardzo dewastujący. Powołanie zarządu czy rady nadzorczej stają wówczas pod znakiem zapytania. W przypadku Wisły Komisja Licencyjna zastanawia się, czy osoby z którymi się spotyka, są partnerami do rozmowy - mówił #RZECZoPRAWIE Krzysztof Łyszyk, partner w KKLW.

W piątek 11 stycznia Wisła Kraków straciła ponownie licencję na grę w Ekstraklasie. Warunkiem jej odzyskania jest ustalenie przez niezależną kancelarię, kto jest właścicielem akcji Wisły. A nie jest to sprawa oczywista.

- Wszystko wskazuje na to, że niepewność, kto jest właścicielem akcji Wisły Kraków, będzie się utrzymywała, nawet w przypadku przywrócenia licencji - powiedział Krzysztof Łyszyk. -  Stan faktyczny jest tak zagmatwany, że możemy mieć do czynienia z wieloletnim sporem o to, czy w wyniku zawartej w grudniu umowy doszło do skutecznego nabycia akcji klubu przez trzy inwestorskie spółki - dodał.

Jak wyjaśnił teraz Komisja Licencyjna PZPN wybierze jedną z 10 kancelarii wskazanych przez Wisłę, która na podstawie przekazanego materiału zbada sytuację. - To próba złapania obiektywizmu w całej tej sprawie - powiedział ekspert.

Jak się zabezpieczyć w przypadku sprzedaży spółek przed brakiem zapłaty?

- Jeśli sprzedajemy akcje i liczymy na zapłatę, to przede wszystkim trzeba uważać na akcje, które w spółce akcyjnej są dokumentem najważniejszym. W sprawie Wisły mieliśmy na szczęście do czynienia z akcjami imiennymi, co ma istotne znaczenie dla wpisu do księgi akcyjnej. Tę księgę prowadzi spółka. Zarząd ma więc pośrednio wpływ na to, przynajmniej do czasu rostrzygnięcia sporu przez sąd, czy dany podmiot będzie uznawany za akcjonariusza czy nie. W przypadku akcji na okaziciela sprawa byłaby o wiele trudniejsza, gdyż nie analizuje się wtedy szrzej kontekstu samej transakcji, lecz tylko fakt posiadania akcji na okaziciela. Gdyby nowi inwestorzy mieli takie akcje, to niezależnie kwestii zapłaty i ewntualnej pożyczki, osoby te miałyby prawo pojawić się na zgromadzeniu, podjąć uchwały i np. zmienić zarząd - wyjaśnił prawnik.

W jego ocenie spór o skuteczność nabycia akcji może długo ciągnąć się za spółką i być dla niej bardzo dewastujący.

- W takiej sytuacji powołanie zarządu czy rady nadzorczej czy inne czynności korporacyjne stają pod znakiem zapytania. W przypadku Wisły w piątek Komisja Licencyjna zaczęła się zastanawiać, czy osoby z którymi się spotyka, są partnerami do rozmowy - mówił mec. Łyszyk.

Jego zdaniem należy być podejrzliwym zwłaszcza w przypadku spółek inwestorskich z zagranicy, bo bywa, że są to wehikuły transakcyjne bez historii i potencjału.

- Jak donosiły media, jedna ze spółek inwestujących w Wisłę miała podobno siedzibę w sklepie z cygarami. To są rzeczy, które trzeba sprawdzać i to nawet domowym sposobem - w Internecie. Każdy wiarygodny podmiot jakąś historię ma - wskazał prawnik.

Jego zdaniem poszukiwanie inwestora jest trudnym wyzwaniem emocjonalnym, bo obietnice wielomilionowej zapłaty rozpalają emocje, a ludzie lubią wierzyć, że kontrahent działa w dobrej wierze.

- Tu jest także trudne zadanie dla prawnika, żeby wykazać się dużym poziomem asertywności i zwrócić uwagę na sygnały ostrzegawcze, gdy klient jest przymuszany do wyzbycia się akcji przed zakończeniem transakcji. Pojawiają się bowiem podmioty, które chcą wykorzystać przymusową sytuację spółki i niekoniecznie ją kupić, ale np. zablokować i potem uzyskać korzyść za odblokowanie danej transakcji - stwierdził Krzysztof Łyszyk.

Krzysztof Łyszyk w #RZECZoPRAWIE:

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA