fbTrack

Firma

Odszkodowanie za bezprawne działania windykacyjne- wyrok Sądu Apelacyjnego

Adobe Stock
Jeśli obowiązek świadczenia nie został stwierdzony tytułem wykonawczym i dłużnik kwestionuje istnienie zobowiązania, za bezprawne należy uznać działania windykacyjne polegające na wielokrotnie kierowanych w porze nocnej wezwaniach do zapłaty w rozmowach telefonicznych i wiadomościach SMS.

W 2016 r. spółka X świadczyła na rzecz Arkadiusza S. usługi telewizyjne. W piśmie z 4 sierpnia 2016 r. klient powiadomił firmę, że w związku z zawarciem przez strony nowej umowy o świadczenie usług telewizyjnych zwraca się o rozwiązanie dotychczasowych umów oraz o przeksięgowanie nadpłaconych środków pieniężnych z tych umów na rachunek nowo zawartej umowy. Jego zwyczajem było bowiem opłacanie abonamentu z wyprzedzeniem, co skutkowało nadpłatami na kontach przypisanych do obu umów. 11 sierpnia 2016 roku kwota w wysokości 150,10 zł stanowiąca nadwyżkę została przeksięgowana na konto przypisane do nowego dekodera.

Telefony i smsy

Od 12 sierpnia do 4 września 2016 roku Arkadiusz S. wraz z żoną i synem przebywał na zaplanowanym urlopie wypoczynkowym na Hawajach. W tym okresie pracownicy spółki X kontaktowali się wielokrotnie z mężczyzną w sprawie uregulowania zaległości w łącznej wysokości 99,80 zł, która rzekomo miała powstać na jego koncie w związku z nieuregulowaniem w terminie opłat abonamentowych. Klient w rozmowie telefonicznej przedstawił przedstawicielowi firmy okoliczności sprawy. Wskazał, że zwracał się pisemnie i telefonicznie o przeksięgowanie środków z kont poprzednich umów na konto bieżące. Pracownik firmy nie przyjął tych wyjaśnień, i w dalszym ciągu klient otrzymywał wezwania do zapłaty przez telefony i wiadomości SMS. Z uwagi na różnicę czasu między Polską a Hawajami (12 godzin) rozmowy telefoniczne odbywały się w nocy czasu lokalnego. Mężczyzna otrzymywał telefony przez kilka nocy z rzędu. Przy każdej rozmowie od początku przedstawiał swoje stanowisko. Kolejne rozmowy odbywały się w coraz bardziej napiętej atmosferze, a obaj rozmówcy podnosili głos. Przedstawiciele firmy, pomimo próśb Arkadiusza S. o zaprzestanie telefonowania i ustalenie stanu przeksięgowanych należności, bądź też oczekiwanie na jego powrót do kraju, kontynuowali telefoniczny kontakt, informując go o rzekomej zaległości w opłatach.

Telefony od pracowników spółki budziły rodzinę Arkadiusza S., a on sam musiał odsypiać nieprzespane noce. Nie uczestniczył w wycieczkach objazdowych. Co więcej, w trakcie urlopu oczekiwał na telefon o stanie zdrowia chorego ojca, który w tym czasie przebywał w szpitalu.

Dopiero w piśmie skierowanym do pełnomocnika Arkadiusza S. z 28 listopada 2016 roku, firma przeprosiła za zaistniałą sytuację oraz za wszelkie niedogodności, jakie w związku z tym wyniknęły, wskazując, że pomyłka w zaksięgowaniu należności nie wynikała ze złej woli, a tym bardziej z jakiegokolwiek celowego czy zamierzonego działania.

Mężczyzna skierował sprawę na drogę sądową. Domagał się 115 tys. zł tytułem zadośćuczynienia oraz 85 tys. zł na wskazany cel społeczny z tytułu naprawienia krzywdy wyrządzonej naruszeniem przez pozwanego jego dóbr osobistych w postaci wolności i prawa do prywatności.

Czytaj też: Od martwych ryb do nocnych esemesów

Naruszenie zasad współżycia społecznego

Sąd okręgowy uznał, że pozwana spóła naruszyła dobra osobiste Arkadiusza S., a zachowanie pracowników nosiło cechy uporczywego nękania, tj. zachowań polegających na wzbudzaniu poczucia zagrożenia jego sfery wolności i prywatności, niezgodnie z zasadami współżycia społecznego, dobrymi obyczajami, pomimo tego, że w rzeczywistości powód nie miał żadnego zadłużenia wobec pozwanego, a jedynie miał miejsce błąd w systemie pozwanego. - Na nękanie powoda jednoznacznie wskazuje intensywność działań pozwanego, częstotliwość kontaktów, a także brak reakcji na argumenty powoda prezentowane w każdej rozmowie telefonicznej, zwłaszcza gdy powód po wielokroć deklarował, iż znajduje się na zagranicznym urlopie i przebywa w miejscu, gdzie różnica czasu w stosunku do Polski wynosi 12 godzin – wskazał SO.

Sąd przyjął, że przedsiębiorca nie obalił domniemania bezprawności naruszenia dobra osobistego, o którym mowa w art. 24 § 1 Kodeksu cywilnego poprzez wykazanie, że jego zachowanie mieściło się w ramach obowiązującego porządku prawnego oraz zasad współżycia społecznego. Zwrócił uwagę, że istnienie zaległości było od samego początku negowane, natomiast pozwany, mimo wyjaśnień formułowanych przez powoda w toku rozmów telefonicznych nie dokonał weryfikacji w swoich systemach, co pozwoliłoby na uniknięcie dalszego zaangażowania Arkadiusza S. w cały proces. Podkreślił, że powód w okresie wieloletniej współpracy stron był rzetelnym kontrahentem, albowiem dokonywał regularnych płatności ex ante na kwoty znacznie przekraczające dochodzoną należność, co zdaniem sądu, uprawnia ocenę, iż środki zastosowane przez spółkę X były niewspółmierne do przedmiotowej sprawy, a tym samym stanowiły naruszenie zasad współżycia społecznego.

Ostatecznie sąd okręgowy nakazał spółce zapłatę 40 tys. zł zadośćuczynienia oraz 30 tys. zł na wskazany cel społeczny. W apelacji od tego wyroku firma podniosła szereg zarzutów natury proceduralnej jak i materialnej. Kwestionowała m.in., że istnieje takie dobro osobiste jak prawo do niezakłóconego wypoczynku. Podkreśliła także, że zasądzone świadczenia są nieadekwatne do rozmiarów krzywdy klienta i stopnia zawinienia spółki.

To nie była „nękająca windykacja"

Sąd apelacyjny nie miał wątpliwości, że za bezprawne należało uznać działania pracowników spółki X polegające na wielokrotnym wzywaniu powoda do zapłaty bez uprzedniej weryfikacji, czy podawane przez niego informacje dotyczące spełnienia świadczenia są prawdziwe. - Skoro powód kwestionował zobowiązanie w odpowiedzi na pierwsze wezwanie do zapłaty, a pozwany nie dysponował tytułem wykonawczym, to prowadzenie dalszych działań windykacyjnych było bezprawne – podkreślono.

Sąd drugiej instancji obniżył natomiast przyznane kwoty rekompensaty do 10 tys. zł. W jego ocenie zasądzone świadczenia były nieadekwatne do rozmiarów krzywdy powoda, w szczególności czasu trwania i natężenia dyskomfortu psychicznego oraz stopnia zawinienia pozwanego. Za błędne uznano m.in. odniesienie wysokości zadośćuczynienia do kosztów organizacji wypoczynku na Hawajach.

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 11 października 2018 r.

Sygnatura akt: I ACa 387/18

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL