fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Płatne gry na telefony komórkowe a prawa konsumentów

www.sxc.hu
Brak wyraźnej informacji o kosztach związanych z wysłaniem wiadomości SMS, która byłaby prezentowana bezpośrednio przed jej nadaniem, przyczynił się do nieprzemyślanych decyzji konsumentów. Tak uznał urząd antymonopolowy, nakładając na przedsiębiorcę karę finansową.

W ocenie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów firma CT Creative Team naruszyła zbiorowe interesy konsumentów, nie przekazując we właściwym czasie informacji o rzeczywistych kosztach wynikających z wysyłania esemesów pod numer o podwyższonej opłacie. Postępowanie dotyczyło firmy, która udostępniała gry na telefony komórkowe. Samo pobranie, uruchomienie i korzystanie z aplikacji było bezpłatne. Jednak każda z nich zawierała dodatkowo płatne opcje ułatwiające korzystanie z nich. Ich zamówienie wiązało się z wysłaniem esemesa. I właśnie skargi konsumentów na niespodziewany wzrost rachunku telefonicznego były powodem wszczęcia postępowania.

Istota sprawy

Skorzystanie z dodatkowych, płatnych opcji następowało poprzez wysłanie esemesa pod numer o podwyższonej opłacie. Jednak konsument nie wpisywał  samodzielnie treści esemesa, lecz jego wysyłkę powodowało wciśnięcie odpowiedniej komendy na telefonie komórkowym. Zamówienie nieobowiązkowej opcji mogło nastąpić tylko i wyłącznie w czasie prowadzenia gry. W jej trakcie na ekranie telefonu wyświetlane były pytania o skorzystanie z dostępnych w aplikacji opcji. Przykładowo treść wyświetlanych komunikatów była następująca:

- „Dokupić 50, 120 albo 350 kropelek?",

- „W każdej chwili możesz dokupić spadochrony! Chcesz?",

- „Pozostał Ci jeden zwierzak i ponad jeden niedźwiedź do ubicia. Czy chcesz wywołać trzęsienie ziemi?",

- „Masz za mało bąbelków. Czy mimo to chcesz rozwinąć moc?".

Jak wynika z powyższego, nie każde pytanie tego typu zawierało w sobie wyraz „dokupić" lub inny równoznaczny z dokonaniem zakupu w trakcie gry. Konsumentowi, który zdecydował się na skorzystanie ze specjalnej, nieobowiązkowej opcji, na ekranie telefonu wyświetlała się prośba o potwierdzenie wysyłki esemesa na wskazany numer.

Jednak inaczej było w przypadku uprzedniego naciśnięcia przez użytkownika komendy „Zawsze OK".  Powodowała ona, że zakupienie kolejnych, płatnych dodatków w grze nie było już poprzedzone wyświetlaniem komunikatu z tzw. numerem premium rate (numerem o podwyższonej opłacie) i kosztami wysłania esemesa na ten numer. I właśnie brak tej informacji, jak i fakt, że produkt oferowany przez firmę kierowany był także do dzieci (o czym świadczyły m.in. reklamy aplikacji emitowane w telewizyjnych kanałach dla najmłodszych), przyczynił się do postawienia zarzutu naruszenia zbiorowych interesów konsumentów. A to za sprawą naruszenia art. 24 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów (DzU z 2007 r. nr 50, poz. 331 ze zm.) w związku z art. 4 i art. 6 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym (DzU z 2007 r. nr 171, poz. 1206).

Z ustawy o praktykach

Pierwszy z nich stanowi, że naruszenie zbiorowych interesów konsumentów może mieć miejsce wówczas, gdy przedsiębiorca dopuszcza się czynu nieuczciwej praktyki rynkowej. A stosownie do art. 4 ustawy o przeciwdziałaniu praktyka rynkowa stosowana przez przedsiębiorców wobec konsumentów jest nieuczciwa, jeżeli jest sprzeczna z dobrymi obyczajami i w istotny sposób zniekształca lub może zniekształcić zachowanie rynkowe przeciętnego klienta przed zawarciem umowy dotyczącej produktu, w trakcie jej zawierania lub po jej zawarciu (ust. 1). Za nieuczciwą praktykę rynkową uznaje się w szczególności praktykę rynkową wprowadzającą w błąd (ust. 2). Te ostatnie działania mogą przybrać postać bierną, tj. polegać na zaniechaniu wprowadzającym w błąd. I właśnie o takim przypadku traktuje art. 6, zgodnie z którym praktykę rynkową uznaje się za zaniechanie wprowadzające w błąd, jeżeli pomija istotne informacje potrzebne przeciętnemu konsumentowi do podjęcia decyzji dotyczącej umowy i tym samym powoduje lub może powodować podjęcie przez niego decyzji dotyczącej umowy, której inaczej by nie podjął (ust. 1). Wprowadzające w błąd zaniechanie może w szczególności  polegać na zatajeniu lub nieprzekazaniu w sposób jasny, jednoznaczny lub we właściwym czasie istotnych informacji dotyczących produktu.

Z kolei przez decyzję dotyczącą umowy należy rozumieć podejmowaną przez konsumenta decyzję co do tego, czy, w jaki sposób i na jakich warunkach dokona zakupu, zapłaci za produkt w całości lub w części, zatrzyma produkt, rozporządzi nim lub wykona uprawnienie umowne z nim związane, bez względu na to, czy klient postanowi dokonać określonej czynności, czy też powstrzymać się od jej dokonania. Tak stanowi art. 2 pkt 7 ustawy o przeciwdziałaniu.

Wynik postępowania

Warto zaznaczyć, że postępowanie prowadzone przez urząd antymonopolowy wykazało, że spółka udostępniała wprawdzie w aplikacji i na stronie internetowej cennik i regulamin usługi, jednak w opinii UOKiK nie wypełniła w całości swoich obowiązków informacyjnych wobec konsumentów. Uznano bowiem, że sama informacja o dodatkowych opłatach umieszczona w regulaminie korzystania z usług to w tym wypadku za mało. Firma powinna informować o nich również w trakcie gry i po każdej czynności związanej z naliczeniem dodatkowej opłaty. Zakwestionowano także sposób, w jaki użytkownicy byli zachęceni do zamawiania płatnych opcji dodatkowych. W niektórych wypadkach, jak zostało już zauważone, pytanie poprzedzające zamówienie nie zawierało sformułowań wskazujących na zawarcie transakcji skutkującej obowiązkiem zapłaty.

Decyzja UOKiK nie jest prawomocna. Przedsiębiorca może odwołać się do sądu.

WNIOSEK

Stworzony przez przedsiębiorcę produkt w postaci aplikacji, który naraża konsumentów na poniesienie opłat rzędu kilkuset, a nawet kilku tysięcy złotych za kilka godzin korzystania z gry, nie powinien być oferowany bez należytych zabezpieczeń umożliwiających konsumentowi podjęcie świadomej decyzji dotyczącej zamawiania dodatkowych, płatnych opcji (decyzja UOKiK nr RŁO 37/2014).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA