fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Koronawirus: Fryzjer wygrywa z państwem lekceważącym konstytucję

Fryzjer w czasie pandemii
Fryzjer w czasie pandemii
AdobeStock
Przedsiębiorców nie można karać za ominięcie prawa wydanego z naruszeniem ustawy zasadniczej.

Wydany wiosną przez rząd zakaz prowadzenia salonów fryzjerskich miał swoje zdrowotne uzasadnienie, ale stosowne przepisy wydano wbrew regułom konstytucji. Na podstawie takich wadliwych przepisów nie można nakładać kar. To główna myśl wyroku uchylającego decyzje sanepidu dla fryzjera ze Śląska Opolskiego. I choć na razie nie jest prawomocny, to może się stać ważnym precedensem dla przedsiębiorców ukaranych za naruszenie epidemicznych zakazów.

Zakaz szedł za daleko

Wprawdzie wyrok zapadł 27 października 2020 r., ale dopiero w ostatnich dniach ukazało się jego uzasadnienie, dobitnie piętnujące błędny sposób zamrażania przez rząd biznesu na początku epidemii koronawirusa. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Opolu rozpatrywał sprawę fryzjera, który 22 kwietnia ostrzygł klienta u siebie w zakładzie. Zrobił to mimo zakazu takiej działalności wprowadzonego trzy dni wcześniej rządowym rozporządzeniem. Nielegalną usługę dostrzegła policja, a sanepid w Prudniku nałożył na fryzjera słoną karę administracyjną – aż 10 tys. zł. Ten jednak nie pogodził się z decyzją inspektora.

Batalia okazała się skuteczna. Sąd uchylił decyzje sanepidu, choć nie zakwestionował sensowności ograniczeń w działalności gospodarczej. Zwrócił natomiast uwagę, że rząd nie skorzystał z przewidzianych w konstytucji możliwości ograniczania praw i wolności obywatelskich w szczególnych sytuacjach i nie wprowadził żadnego ze stanów nadzwyczajnych, np. stanu klęski żywiołowej. Rozporządzenie zakazujące prowadzenia różnych rodzajów biznesu wydał na podstawie ustawy służącej zapobieganiu chorób zakaźnych, która pozwalała na ograniczenia różnych rodzajów działalności, ale nie na ich całkowity zakaz. Ten byłby legalny, gdyby wprowadzono stan nadzwyczajny.

„O ile oceniane zakazy, nakazy i ograniczenia były merytorycznie uzasadnione, o tyle tryb ich wprowadzenia doprowadził do naruszenia podstawowych standardów konstytucyjnych i praw w zakresie wolności działalności gospodarczej" – napisali sędziowie w uzasadnieniu.

Sąd zakwestionował nie tylko niekonstytucyjność rozporządzenia. Wytknął sanepidowi również nadużycie przepisów proceduralnych ustanowionych już przed epidemią, a konkretnie zasadę czynnego udziału strony w postępowaniu administracyjnym. Karę nałożono bowiem na podstawie policyjnej notatki urzędowej, bez prowadzenia jakiegokolwiek postępowania dowodowego. Fryzjera nawet nie przesłuchano.

Prawna fuszerka

Według rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara wyrok ten jest jednym z najważniejszych dziesięciu wyroków sądowych wydanych w Polsce w ubiegłym roku.

– Orzeczenie pokazuje dobitnie, do czego może prowadzić lekceważenie reguł stanowienia prawa. Obywatele będą w wielu podobnych przypadkach z sukcesami dochodzili w sądach swoich racji, a to skutecznie podważy zaufanie do prawodawcy – mówi „Rzeczpospolitej" Adam Bodnar. Dodaje, że nie chodzi tu tylko o upadek autorytetu państwa, ale też o konsekwencje finansowe dla budżetu. Obok zwrotu zapłaconych kar, państwo powinno liczyć się z zapłatą odszkodowań za zamykanie całych gałęzi biznesu bez należytej podstawy prawnej.

Na dużą wagę wyroku opolskiego WSA zwraca też uwagę adwokat Radosław Baszuk. Zauważa on, że jest to nie tylko pierwszy wyrok sądu administracyjnego w sprawie legalności ograniczeń pandemicznych, ale też że ma kompletne i jasne uzasadnienie.

– Sąd wyraźnie wskazał, że prawa i wolności, w tym wolność prowadzenia działalności gospodarczej, mogą być ograniczane tylko w drodze ustawy, a przy tym proporcjonalnie do zamierzonych celów i nie mogą godzić w istotę tych praw – zauważa adwokat. Jego zdaniem ten wyrok, choć jeszcze nieprawomocny, może się stać drogowskazem dla innych sądów, rozpatrujących skargi obywateli na działania władz w okresie pandemii. – Może były one słuszne co do celu, ale podejmowane z naruszeniem reguł systemu prawa – mówi mec. Baszuk.

Sygnatura akt: II SA/Op 219/20

Sylwia Gregorczyk-Abram adwokat w kancelarii Clifford Chance

Wyrok WSA w Opolu otwiera drogę do walki sądowej dla wielu przedsiębiorców, na których w czasie pandemii nałożono dotkliwe kary administracyjne. WSA wskazał bowiem, że kara była nieproporcjonalnie wysoka, a przy tym wydana bez prawidłowo ustanowionej podstawy prawnej. Nie ogłoszono bowiem przewidzianego w konstytucji stanu nadzwyczajnego, który uprawniałby Radę Ministrów do ograniczania i wyłączania swobód obywatelskich w drodze rozporządzenia. W tym konkretnym przypadku organ administracji ograniczył prawo obywatela do sądu poprzez dość dowolną interpretację przepisów k.p.a. o odstąpieniu od zasady czynnego udziału strony. W wielu podobnych sytuacjach sądy zapewne staną po stronie przedsiębiorców. Należy jednak pamiętać, że przy dzisiejszym spowolnieniu pracy wymiaru sprawiedliwości, spowodowanym pandemią, oczekiwanie na prawomocny wyrok może potrwać nawet dwa lata.

Wyrok WSA daje szansę na dochodzenie odszkodowania

Ograniczenie praw i wolności dopuszczalne jest tylko w ustawie – przypomina Tomasz Zalasiński, ekspert Zespołu Ekspertów Prawnych Fundacji im. S. Batorego w rozmowie z Aleksandrą Tarką.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Opolu uznał, że nie można nałożyć 10 tys. zł kary na fryzjera, który nie zastosował się do zakazu działalności w czasie wiosennego lockdownu. Ma rację, że podstawą kary nie mogło być rozporządzenie?

Wyrok jest trafny i odpowiada obowiązującemu w Polsce prawu, w szczególności Konstytucji RP. Sąd stwierdził, że działanie państwowego powiatowego inspektora sanitarnego (PPIS) było pod względem prawnym głęboko wadliwe. Decyzja została wydana na podstawie rozporządzenia, które jest niezgodne z konstytucją, wykracza bowiem poza upoważnienie ustawowe, tj. z naruszeniem art. 92 ust. 1 konstytucji. Ogranicza także istotę prawa do działalności gospodarczej, co stanowi naruszenie art. 22 konstytucji.

Inne kary nakładane na podstawie rozporządzeń też są niekonstytucyjne?

W świetle konstytucji, zgodnie z zasadą proporcjonalności, ograniczenie praw i wolności jest dopuszczalne wyłącznie na podstawie ustawy. Wszelkie inne formy ograniczeń praw obywateli i przedsiębiorców są niezgodne z konstytucją. W szczególności niezgodne z konstytucją jest ograniczanie praw konstytucyjnych na podstawie samoistnych rozporządzeń RM.

Czy orzeczenie WSA otwiera drogę do dochodzenia od państwa odszkodowania?

W omawianej sprawie sąd rozstrzygnął negatywnie kwestię legalności decyzji PPIS. W uzasadnieniu stwierdził jednak wyraźnie, że rozporządzenie zostało wydane wbrew konstytucji. Kodeks cywilny w art. 4171 § 1 przewiduje, że jeśli szkoda została wywołana przez niezgodne z prawem wydanie aktu normatywnego, dochodzenie odszkodowania jest możliwe po stwierdzeniu we właściwym postępowaniu jego niezgodności z konstytucją lub ustawą.

W przypadku rozporządzeń właściwe może być postępowanie przed sądem powszechnym lub administracyjnym. Kodeks cywilny nie wymaga uzyskania prejudykatu w postaci orzeczenia TK. Wyrok WSA stwierdza, że rozporządzenie wykracza poza upoważnienie ustawowe i narusza konstytucję, można się zatem na niego powoływać w postępowaniach mających na celu dochodzenie roszczeń od Skarbu Państwa.

Rozmawiała Aleksandra Tarka

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA