fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Awaria przepompowni ścieków Ołowianka w Gdańsku - wyrok WSA

Motława w Gdańsku
Fotorzepa, Piotr Wittman
Dotychczas nie ustalono przyczyn ani osób odpowiedzialnych za głośną awarię, w wyniku której do rzeki, a pośrednio do Zatoki Gdańskiej, zrzucono nieoczyszczone ścieki.

Awaria przepompowni ścieków Ołowianka w Gdańsku nastąpiła 15 maja 2018 r. i zakończyła się po trzech dobach.

Aby uniknąć zalania miasta przez cofające się ścieki, spółka Saur Neptun Gdańsk SA, z którą Gdańsk łączy umowa na dostarczanie wody i odprowadzenie ścieków, zdecydowała o ich zrzucie do Motławy. Do rzeki oraz do Martwej Wisły, a następnie do wód Zatoki Gdańskiej wpłynęło około 100 tys. metrów sześciennych nieoczyszczonych ścieków, zagrażających zdrowiu ludzi i środowisku.

Zaczęło się szukanie winnych. Do dziś ich nie znaleziono, chociaż natychmiast po awarii rozpoczęły się kontrole.Na spółkę nałożono 332,5 tys. zł kary, powołano specjalną komisję ds. wyjaśnienia przyczyn awarii i sporządzenia raportu na ten temat, a odrębne postępowanie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. Wstępnie tylko ustalono, że awarię spowodowało zalanie komory pomp i znajdujących się w niej czterech silników.

– Było tyle hałasu, a teraz wszystko ucichło. Wszystko będzie tyle trwało, aż ludzie zapomną – oceniają internauci na portalu Trójmiasto.pl. Sprawa rozmyła się bowiem w meandrach prawnych, raportu jeszcze nie ma i trwa prokuratorskie śledztwo.

Zapadł natomiast wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku. Uwzględniając skargę spółki, WSA uchylił zaskarżone przez nią zarządzenie pokontrolne. Spółka twierdziła, że dotychczas nie ustalono jednoznacznie wszystkich okoliczności i przebiegu awarii. Dopiero ustalenie jej przyczyn przez komisję pozwoli podjąć działania zmierzające do uniknięcia w przyszłości podobnej sytuacji. Spółka nie zgodziła się też z punktem 2 zarządzenia, w którym wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego zarządził, by wystąpiła niezwłocznie do Państwowego Gospodarstwa Wody Polskie, odpowiedzialnego za krajową gospodarkę wodną, o pozwolenie wodnoprawne na awaryjny zrzut ścieków z przepompowni.

Analizując przepisy środowiskowe, WSA doszedł do wniosku, że zarządzenie pokontrolne wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska w Gdańsku z 15 czerwca 2018 r. nie ma podstaw prawnych. Choć poprzedziła je kontrola, nie było bezpośrednią konsekwencją jej ustaleń. Podczas kontroli stwierdzono, że przyczyną zrzutu ścieków była awaria głównej przepompowni ścieków wskutek zalania hali pomp napływającymi ściekami. Natomiast zarządzenie nakazywało spółce opracowanie programu kompleksowych działań o charakterze organizacyjnym i technicznym, które mają uchronić przed powtórzeniem się awarii.

Sąd ocenił, że nie było podstaw prawnych do nałożenia obowiązku sporządzenia programu takich działań. Pomiędzy zarządzeniem pokontrolnym a ustaleniami kontroli, utrwalonymi w protokole kontroli musi bowiem istnieć logiczny i spójny związek. Sporządzenie takiego programu samo w sobie przecież nie wyeliminuje możliwości ponownej awarii – zauważył WSA. Zdaniem składu orzekającego nie było też podstaw prawnych do „wymuszenia" na spółce, w trybie zarządzenia pokontrolnego, wystąpienia o udzielenie pozwolenia wodnoprawnego na awaryjny zrzut ścieków. Czyli na zdarzenie nagłe będące poważną awarią, ale przeszłe.

Wyrok jest nieprawomocny, mieszkańcy Gdańska muszą jeszcze poczekać na ostateczne rozstrzygnięcie sprawy.

Sygnatura akt: II SA/Gd 428/18

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA