fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Partie ścigają się w walce o emerytów. Kto da więcej?

Adobe Stock
Politycy obiecują wyższe świadczenia tu i teraz. Czy to zapobiegnie głodowym emeryturom za 10 lat?

Już co piąty Polak przekroczył wiek emerytalny, nic więc dziwnego, że w toczącej się kampanii wyborczej politycy obiecują tej grupie wyborców złote góry. Wedle naszych szacunków wartość obietnic sięga od 13 mld zł w przypadku Lewicy do 28 mld zł w przypadku PSL–Koalicji Polskiej. Tyle co roku miałoby trafiać do kieszeni osób starszych.

Koalicja Obywatelska gwarantuje 13. emeryturę, a PiS dorzuca do tego 14. dla gorzej uposażonych. Lewica chce podnieść minimalne świadczenie do 1600 zł (obecnie to 1100 zł), a PSL – zwolnić emerytury z podatku PIT, na czym emeryci mieliby zyskać średnio 250 zł miesięcznie.

Wszystkie rozwiązania niosą spore, namacalne korzyści dla obecnych emerytów, pytanie jednak, jaką propozycję mają politycy dla przyszłych. To ważne, bo już za kilka, kilkanaście lat pojawi się w Polsce ogromny problem głodowych emerytur – tzw. stopa zastąpienia spadnie do 30–40 proc., a to znaczy, że emerytura wynosić będzie taką właśnie część wcześniej otrzymywanych wynagrodzeń.

Różne badania pokazują też, że aż 60–70 proc. obecnie pracujących 40-latków (i młodszych) nie wpłaci do systemu tylu składek, by wystarczyło na minimalne świadczenie. 

Czytaj także: Co partie polityczne obiecują przed wyborami 

Najprostszym rozwiązaniem byłoby wydłużenie wieku emerytalnego – wedle zasady: dłużej pracujesz, więcej dostajesz. Jednak żadna z partii takiej propozycji nie składa. PiS w programie wyborczym deklaruje wprost, że pozostawi 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn, co jest poziomom najniższym w krajach UE.

Wyższe emerytury zapewnić ma – wedle PiS – dodatkowe oszczędzanie na jesień życia. Chodzi o program pracowniczych planów kapitałowych, który zakłada, że pracujący będą odkładać od 3,5 do 8 proc. swojego wynagrodzenia brutto. To dobrowolny system – pracownicy mają być zapisywani do PPK z automatu, ale sami mogą podjąć decyzję, czy tam zostać.

– Po tym, co zrobił PiS, nie da się w Polsce podnieść wieku emerytalnego – mówi z kolei „Rzeczpospolitej" Andrzej Rzońca, główny ekonomista Koalicji Obywatelskiej (KO). – W naszym kraju zawsze jest bowiem partia gotowa go obniżyć. Trzeba szukać alternatywnych rozwiązań, które zachęcą Polaków do dłuższej aktywności – dodaje.

I przekonuje, że KO przygotowała takie zachęty. To m.in. zwolnienie ze składek ZUS zarobków osób, które są w wieku emerytalnym, ale pracują i nie pobierają świadczenia. – Dzięki temu ich płaca na rękę skokowo wzrośnie, zaś koszt ich zatrudnienia spadnie. Projekt ten jest wzorowany na rozwiązaniach z Austrii – mówi nam Rzońca.

Bardziej radykalna jest propozycja Lewicy: – Szybko, w ciągu dziesięciu lat, trzeba gruntownie przebudować system emerytalny w Polsce – uważa Dariusz Standerski z Lewicy. – A to w kierunku gwarantowanego przez państwo podstawowego świadczenia i rozbudowanego systemu różnych form oszczędności emerytalnych, tak jak jest w Danii czy Kanadzie – wyjaśnia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA