Finanse

Crowdfunding wkrótce wystrzeli

123RF
Choć rynek pozyskiwania przez internet kapitału na rozwój biznesu wciąż w Polsce raczkuje, to widać już oznaki przyszłego boomu.

Crowdway, jedna z wiodących internetowych platform na wartym ponad 0,5 mld zł rodzimym rynku crowdfundingu (internauci finansują projekt np. w zamian za udziały w nim), została sprzedana – dowiedziała się „Rzeczpospolita". Spółkę od jej twórcy Bartosza Mazurka, przejął Jakub Niestrój, inwestor i partner zarządzający w firmie doradczej Alteverso Group (cena nie została ujawniona). Jak ustaliliśmy, wdroży on nową strategię, która – poza dotychczasowym wspieraniem startupów – ma koncentrować się na finansowaniu tzw. przedsięwzięć szybkiego wzrostu (często spółek planujących wejście na giełdę) oraz inwestycjach w nieruchomości poprzez takie instrumenty, jak REIT-y czy condo.

Duży ruch na rynku

Przejęcie Crowdway to już kolejna inwestycja w tej branży w ostatnich miesiącach. Jak pisaliśmy wcześniej, w kwietniu do Polski wszedł szwedzki serwis FundedByMe, który skupia 100 tys. inwestorów. W tym samym czasie notowana na NewConnect spółka Varsav VR uruchomiła własną platformę CrowdDragons (grupuje inwestorów wspierających projekty z rynku wirtualnej rzeczywistości i gier wideo). A to nie koniec, bo do wejścia na ten rynek szykuje się też warszawska Giełda Papierów Wartościowych. Może ona stworzyć własną platformę w kooperacji z partnerem z Izraela. To jeden z projektów, który miałby być efektem współpracy z Tel-Aviv Stock Exchange, o której informowaliśmy w piątek.

– GPW już od dłuższego czasu mówi o potrzebie stworzenia takiego wehikułu. Wydaje mi się, że takie wdrożenie nie powinno się odbyć jednak w ramach decyzji administracyjnej czy instytucjonalnej, lecz należy zaprosić do tych działań przedstawicieli branży. Jesteśmy zdecydowanie otwarci na dialog i współpracę w tym zakresie – deklaruje Jakub Niestrój. – Wydaje się, że to jest ten moment, w którym sektor publiczny powinien rozpocząć szeroki dialog ze środowiskiem crowdfundingowym w Polsce na temat tego, jak wyglądają najlepsze praktyki tego rynku, jakie jest zapotrzebowanie na rozwiązania systemowe, w tym legislacyjne.

Platforma Crowdway, która działa od 2015 r., zrealizowała wsparcie kilku udanych emisji z udziałem ponad 360 inwestorów indywidualnych na łączną kwotę ponad 4,7 mln zł. Padły też dwa rekordy crowdfundingu udziałowego w Polsce. Bivrost, producent sprzętu wideo VR, zgromadził w nieco ponad miesiąc 1,6 mln zł. Z kolei producent erotycznego gadżetu Lovely pozyskał najwyższą sumę odnotowaną w tej branży w naszym kraju – 1,64 mln zł. Platforma pomogła też w zgromadzeniu środków dla startupu Jeden Ślad.

– Weszliśmy w crowdfunding udziałowy, ale idziemy w stronę czegoś, co można nazwać tzw. inwestycjami partycypacyjnymi. Nadal interesuje nas rozproszony inwestor, ale chcemy zaproponować mu portfel inwestycji o różnym poziomie ryzyka, w tym o większej przewidywalności zwrotu – zaznacza Niestrój.

Wkrótce ruszą kampanie dla dwóch polskich spółek związanych z rynkiem FMCG i gastronomią – pierwsza jeszcze na początku sierpnia, druga we wrześniu. Celem każdej będzie pozyskanie minimum 5 mln zł. Crowdway chce też jesienią zdobyć kolejnego inwestora (mniejszościowego), a środki zainwestować w rozwój platformy.

Czas na wzrost

Crowdfunding, czyli finansowanie społecznościowe, to rozwijająca się w szybkim tempie forma zbierania kapitału na realizację przedsięwzięć i wsparcie startupów. Bartosz Filip Malinowski, założyciel WeTheCrowd Crowd, tłumaczy, że społeczność daje efekt skali, dla spółek to szansa na solidny zastrzyk finansowy od wielu drobnych inwestorów, a dla inwestorów możliwość minimalizacji ryzyka przy niewielkim nakładzie finansowym.

Arkadiusz Regiec, prezes platformy Beesfund, twierdzi, że już teraz zainteresowanie startupów takimi emisjami jest bardzo duże i stanowi poważną alternatywę wobec funduszy VC. Eksperci nie wątpią, że – tak jak w innych krajach – dopiero czeka nas prawdziwy boom na tę formę pozyskiwania kapitału rozwojowego. Tym bardziej że w kwietniu udało się pokonać jedną z barier, znacząco podnosząc limit publicznych ofert niewymagających przygotowania prospektu ani memorandum. Dotąd firmy w ramach otwartej emisji mogły zebrać jednorazowo do 400 tys. zł lub decydować na emisję zamkniętą, ewentualnie czasochłonną i skomplikowaną procedurę w Komisji Nadzoru Finansowego. Teraz próg wzrósł do 4 mln zł. To upodobni nasz rynek internetowych zbiórek do brytyjskiego. Tam można zbierać w ten sposób nawet kilka milionów funtów.

W Polsce rynek jeszcze raczkuje, ale w Chinach, USA czy właśnie Wlk. Brytanii taka forma pozyskiwania inwestorów przyciąga potężne pieniądze. Szacuje się, że tylko na rynku brytyjskim wartość takiego finansowania w 2020 r. sięgnie 19 mld funtów. Innowacyjne firmy są w stanie otrzymać online od inwestorów pokaźne sumy – wystarczy wspomnieć, że na amerykańskiej platformie Kickstarter projekt smartwatcha Pebble zebrał w 2015 r. rekordowe 20,3 mln dol.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL