fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Potencjalni inwestorzy wiele GetBackowi nie obiecali

Fotorzepa, Andrzej Bogacz
Były prezes windykatora twierdzi, że zainteresowanych dokapitalizowaniem firmy było kilka dużych funduszy. Nasze informacje wskazują, że rozmowy były, ale na bardzo wstępnym etapie.

„Rzeczpospolita" dotarła do pisma podpisanego przez Konrada Kąkolewskiego, byłego prezesa GetBacku. W piątek trafiło do Komisji Nadzoru Finansowego, ale kierowane też było do Jarosława Kaczyńskiego (prezes PiS), Zbigniewa Ziobry (minister sprawiedliwości i prokurator generalny), Joachima Brudzińskiego (minister spraw wewnętrznych) i Ernesta Bejdy (szef CBA).

Kąkolewski od paru miesięcy twierdzi, że ma wielu chętnych na inwestycję w GetBack. Tym razem ujawnił w piśmie ich nazwy. Według Kąkolewskiego w momencie jego odwołania (połowa kwietnia) kilka podmiotów zainteresowanych było weryfikacją aktywów GetBacku w celu ewentualnej inwestycji w akcje spółki. Kąkolewski twierdzi, że dokumenty mające potwierdzać prowadzone rozmowy (umowy o poufności, korespondencja z pośrednikiem szukającym inwestorów – czyli firmą Oakbridge Capital Advisors) ma sam GetBack.

Na liście rzekomych potencjalnych inwestorów są duże międzynarodowe fundusze private equity: Apax Partners, Elliott Advisors, Advent International, Alchemy Partners, Fortress Investment, PIMCO, York Capital i Trace Capital.

Część z nich odpowiedziała na nasze pytania dotyczące rozmów w sprawie dokapitalizowania GetBacku, inne nie komentują. Oakbridge, mający być pośrednikiem, nie odesłał odpowiedzi, czy rzeczywiście pełnił taką funkcję. Sporo miejsca Kąkolewski w liście do KNF poświęcił brytyjskiemu funduszowi Apax, który miał być gotów, by od 12 kwietnia rozpocząć due-diligence i miał być zainteresowany kupnem znacznej lub większościowej liczby akcji. – Apax nie przygląda się tej inwestycji – ucina Andrew Kenny, rzecznik funduszu. Nie odpowiada jednak na pytanie, czy w przeszłości rozmowy były prowadzone.

Były szef GetBacku wymienia także PIMCO, które według jego słów miało „aktywnie badać możliwości w sektorze windykacyjnym w Polsce", a planowane spotkanie z zarządem GetBacku ustalono na termin po 16 kwietnia (wtedy odwołano Kąkolewskiego). Twierdzi, że „pośrednikiem" w rozmowach z PIMCO miał być Maciej Dyjas i firma inwestycyjna Cornerstone, w której jest partnerem. – Miały miejsce kontakty, zainicjowane przez kancelarię KZP z osobą zajmującą się u nas finansowaniem dłużnym. Kontakty te nie wyszły poza wstępną, zupełnie niezobowiązującą fazę. PIMCO nie było częścią żadnych rozmów – informuje nas biuro prasowe Cornerstone.

Według byłego prezesa znaczną inwestycją kapitałową w GetBack miał być zainteresowany Advent. Fundusz sprawy nie komentuje. Nieoficjalnie udało nam się ustalić, że jego przedstawiciele spotkali się z Kąkolewskim i jego doradcą, ale rozmowy miały zapoznawczy charakter. Nie doszło do dalszych spotkań z zarządem GetBacku, a rozmowy z Kąkolewskim przerwano.

Wstępnie zainteresowany przeprowadzeniem badania prawnego i finansowego miał być podobno Trace Capital. – Nie komentujemy tej sprawy – mówi Christian Bruckner, partner w Trace Capital.

Zaufanie do Kąkolewskiego najbardziej zostało nadszarpnięte po feralnym komunikacie z 16 kwietnia, w którym GetBack zapewniał, że pozyskał już prawie 250 mln zł finansowania z PFR i PKO BP. Te państwowe instytucje błyskawicznie zdementowały jego doniesienia, a KNF zażądała zawieszenia obrotu akcjami i obligacjami GetBacku z powodu obaw o manipulację informacjami cenotwórczymi (sprawę bada prokuratura). W połowie marca GetBack twierdził, że ma oświadczenia dotyczących wstępnego zainteresowania jego akcjami przez izraelski Bank Leumi, którego rzecznik na nasze pytanie, czy to prawda, wyraził zdziwienie i stwierdził, że o GetBacku w banku nikt nie słyszał.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA