fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

"Mam 71 lat, straciłam pieniądze swoje i syna". GetBack może się odbić czkawką sprzedawcom

Fotorzepa, Andrzej Bogacz
Komisja Nadzoru Finansowego i UOKiK wzięły pod lupę banki i domy maklerskie, które oferowały klientom obligacje windykacyjnej spółki.

Sprawa windykacyjnego GetBacku zatacza coraz szersze kręgi. Problem ma nie tylko sama spółka. Blady strach padł także na pośredników, którzy sprzedawali obligacje firmy. Te kupiło prawie 9,1 tys. inwestorów indywidualnych.

Wiele osób zainwestowało oszczędności życia. „Skończyłam 71 lat, jestem wdową po ciężkim zawale serca. Cios i tragedia, jaka mnie spotkała, jest niewyobrażalna. Straciłam pieniądze swoje i syna. Co mam robić? Gdzie szukać pomocy?" – napisała do nas czytelniczka. Doradca bankowy namówił ją do zerwania lokaty i zakupu obligacji, które miały być bezpieczne. Był bardzo przekonujący. Twierdził, że ofertę przygotowano specjalnie dla niej jako stałej klientki. Usłyszała, że firma ma zyski, nie grozi jej upadłość i szkoda nie skorzystać z takiej okazji.

Wielkie sprawdzanie

Jak ustaliła „Rzeczpospolita", Komisja Nadzoru Finansowego i UOKiK wystosowały specjalne pisma do brokerów i bankowców z prośbą o dokładny opis metod stosowanych przy sprzedaży obligacji GetBacku zarówno w ofertach publicznych, jak i prywatnych. W procesy sprzedażowe zaangażowanych było wiele podmiotów, poczynając od dużych banków, poprzez domy maklerskie, niewielkie butiki inwestycyjne, na samych przedstawicielach GetBacku kończąc.

– Faktycznie dostaliśmy pismo i specjalną ankietę do wypełnienia. Zakładam jednak, że otrzymały ją wszystkie podmioty – mówi jeden z brokerów. Podobne sygnały płyną z banków.

Czego próbują się dowiedzieć KNF i UOKiK? Według naszych ustaleń chodzi przede wszystkim o informacje dotyczące tego, kto i ile obligacji sprzedał, jak wyglądał sam proces sprzedaży, do kogo były kierowane papiery windykatora i jak były one reklamowane klientom. Ustalenia te są istotne, gdyż z wiadomości, które dostaliśmy od czytelników, wynika, że nierzadko obligacje GetBacku były przedstawiane jako bezpieczny produkt, porównywany nawet do lokat bankowych, i były oferowane osobom, które nie posiadały na ich temat odpowiedniej wiedzy. Sygnały takie dotarły także do rzecznika finansowego.

– Na podstawie rozmów telefonicznych, zapytań e-mailowych i wniosków wpływających od obligatariuszy GetBacku rzecznik finansowy przygotował pisma do UOKiK i KNF. Przekazujemy w nich informacje wynikające z sygnałów od klientów. Opisują oni sposób i tryb oferowania im możliwości inwestycji w obligacje GetBacku, który budzi nasze zastrzeżenia – mówi Marcin Jaworski z Biura Rzecznika Finansowego.

Gdzie szukać pomocy

Sama Komisja osoby, które czują się poszkodowane w sprawie GetBacku, odsyła jednak do prokuratury. „Wobec zwiększającej się liczby wpływających do UKNF skarg na działania podmiotów uczestniczących w procesie sprzedaży obligacji GetBacku oraz mając na celu jak najsprawniejsze procedowanie organów państwowych w tym zakresie, zwracamy się do inwestorów, którzy działaniami pośredników zostali wprowadzeni w błąd co do charakteru oferowanych obligacji spółki GetBack i ryzyka z nimi związanego, o kierowanie zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa bezpośrednio do właściwych jednostek prokuratury" – zasugerowała w czwartkowym komunikacie Komisja. Z prokuratury okręgowej nie dostaliśmy odpowiedzi, czy wpłynęły już jakieś skargi i czy podjęte zostały jakieś kroki.

Zdaniem Piotra Cieślaka, wiceprezesa Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych, w obecnej sytuacji większym wsparciem powinny wykazywać się instytucje rynku kapitałowego, w tym m.in. KNF czy GPW. – To właśnie te instytucje powinny docelowo w takich sytuacjach stanowić pierwsze źródło wsparcia, choćby prawnego, dla pokrzywdzonych. Innym problemem jest niestety wymiar sprawiedliwości. Cóż z tego, że inwestorzy mogą próbować w wielu sprawach dochodzić swoich praw, jeśli w praktyce postępowania potrafią trwać nawet po dziesięć lat lub dłużej, obsługa prawna kosztuje, a sędziowie i prokuratorzy często nie są właściwie przygotowani do rozwiązywania złożonych spraw dotyczących rynku kapitałowego? – mówi Cieślak.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA