fbTrack

Finanse

GetBack wreszcie zabrał głos

Fotorzepa, Andrzej Bogacz
Trudności w obsłudze długu rodzą obawy o przyszłość windykacyjnej firmy.

Po kilkunastu dniach milczenia GetBack poinformował wreszcie o swojej sytuacji płynnościowej i zaległościach wobec obligatariuszy.

Według stanu na środę, 25 kwietnia, zaległości wynosiły 91,6 mln zł, z czego 88,3 mln zł to wartość niewykupionych obligacji, a 3,32 mln zł przypada na niezapłacone odsetki.

Trudna sytuacja

Opóźnienie dotyczy łącznie 24 serii obligacji. Szacuje się, że windykator mógł ich uplasować łącznie nawet blisko 100 lub więcej, choć precyzyjne określenie tej liczby jest bardzo trudne. Komisja Nadzoru Finansowego kilka dni temu ujawniła, że na koniec marca wartość wyemitowanych przez spółkę obligacji wynosiła prawie 2,6 mld zł (znacznie więcej niż niecałe 1,8 mld zł na koniec września 2017 r. – to ostatnia oficjalna informacja ze spółki, która do tej pory nie opublikowała raportu rocznego – ma to zrobić 30 kwietnia). Papiery te miało aż 9064 inwestorów indywidualnych i 178 instytucji finansowych.

Obligatariusze i akcjonariusze mają powód do obaw, bo przyznanie się spółki do nieobsługiwania części zadłużenia potwierdza przypuszczenia agencji ratingowych, mających utrudniony dostęp do informacji z GetBacku, że firma jest co najmniej częściowo niewypłacalna. W czwartek Fitch Ratings obniżył jej rating do RD z B- i usunął spółkę z listy obserwacyjnej ze wskazaniem negatywnym. RD to skrót od restricted default, czyli ograniczona niewypłacalność. Wcześniej także EuroRating obniżył ocenę, do CCC (sd), czyli selective default, co oznacza częściową niewypłacalność. S&P we wtorek zawiesił rating, do czego przyczyniły się nie tylko trudności z pełną i czasową spłatą obligacji, ale także problemy z dostępem do szczegółowych informacji z firmy.

We wtorek Prokuratura Regionalna w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie GetBacku. Dotyczy raportu, który prawie dwa tygodnie temu GetBack opublikował, twierdząc, że negocjuje finansowanie z PKO BP i PFR. Te stanowczo zaprzeczyły. Pojawiły się wątpliwości, czy była to próba manipulacji ze strony GetBacku, i Komisja Nadzoru Finansowego zawiesiła do odwołania handel jego akcjami i obligacjami.

Pytania do premiera

Obligatariusze zwierają szyki i zapowiadają kolejne protesty przed siedzibą GetBacku, Komisji Nadzoru Finansowego i Ministerstwa Finansów. W sprawę, określaną przez niektórych ekspertów jako większą od Amber Gold, gdzie klienci stracili około 600 mln zł, próbują zaangażować się także politycy. Poseł Krzysztof Brejza z PO wysłał serię pytań do premiera Mateusza Morawieckiego w sprawie GetBacku.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL