fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Audytorzy jeszcze mają nadzieję

123RF
Biegli rewidenci chcą złagodzenia restrykcji zapisanych w obecnym projekcie ustawy. Szanse na to są nikłe.

Sejmowa Komisja Finansów Publicznych miała we wtorek decydować w sprawie zatwierdzenia sprawozdania podkomisji nadzwyczajnej o rządowym projekcie ustawy o biegłych rewidentach. Posiedzenie trwało kilka godzin i do czasu zamknięcia tego wydania gazety się nie zakończyło. Zgłaszane uwagi w zdecydowanej większości nie miały charakteru merytorycznego, a raczej techniczno-redakcyjny. Mimo to wywoływały gorące emocje, które już od kilku miesięcy towarzyszą tworzeniu tej ustawy.

Diabeł tkwi w szczegółach

Audytorzy nadal mają nadzieję na złagodzenie ostatniej propozycji, dotyczącej całkowitego zakazu świadczenia innych usług niż audytorskie w badanych podmiotach (dotyczy to m.in. banków i spółek giełdowych). Jest ona zgodna z propozycją firm doradztwa podatkowego, które argumentują to koniecznością wzmocnienia niezależności biegłego rewidenta. Audytorzy ripostują, że kancelariom chodzi tylko o przejęcie lukratywnego rynku.

– Apelujemy o niezamykanie dyskusji. Obecny kształt przepisów nie został dobrze przemyślany. Uderzą w całą gospodarkę – ostrzegał podczas posiedzenia Krzysztof Burnos, prezes Krajowej Rady Biegłych Rewidentów.

Wnioskując z przebiegu wtorkowego posiedzenia i wypowiedzi przedstawicieli resortu wydaje się jednak mało realne, aby biegli rewidenci mogli coś ugrać.

Przedstawiciele firm audytorskich napisali do posłów listy. Podkreślają w nich, że przyjęcie ustawy w obecnym kształcie uderzy chociażby w rynek ofert pierwotnych, ponieważ mocno utrudni sporządzenie prospektu emisyjnego. To audytor zwykle wydaje tzw. comfort letter. W ten sposób potwierdza informacje zawarte w prospekcie. Teoretycznie comfort letter mógłby wydać inny podmiot, ale banki chcą, aby wydał je ten audytor, który badał informacje pochodzące ze zbadanych przez niego sprawozdań.

Kto zyska, kto straci

Co w praktyce dla doradców i audytorów oznacza zakaz świadczenia innych usług przez biegłych rewidentów? Odpowiedź na to pytanie nie jest tak prosta, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Jedno jest pewne: spadną przychody firm audytorskich z usług doradczych.

– Dotyczy to w szczególności takich firm audytorskich, które nie zbudowały samodzielnych, renomowanych praktyk doradztwa podatkowego. Stracą swoich klientów doradczych, natomiast nie zyskają nowych, gdyż nie posiadają marki, która skłoniłaby tych nowych klientów do zwrócenia się o doradztwo do innego podmiotu audytorskiego – mówi Radosław Gumułka, prezes Grupy Gumułka, będący zarazem biegłym rewidentem i doradcą podatkowym. Jego zdaniem wpływ ten w mniejszym stopniu dotknie dużych firm audytorskich, które zbudowały odrębne praktyki doradztwa podatkowego cieszące się renomą. – Takie wyodrębnione praktyki pozyskają w części te usługi, które zostaną odebrane innym firmom audytorskim – uważa.

Z kolei dla audytowanych spółek wprowadzane zmiany będą się wiązać z wyższymi kosztami. Zdania co do skali tych podwyżek są podzielone. Wydaje się jednak jasne, że przedsiębiorcy będą musieli dodatkowo zapłacić za pewne usługi, które obecnie świadczą dla nich biegli rewidenci. Przykładem może być chociażby potwierdzenia kowenantów w umowach kredytowych. Gdyby inny audytor miał poświadczyć ich spełnienie, musiałby powtórnie zbadać sprawozdania kredytobiorcy. Efekt? – Usługa będzie dostarczona później, a spółka poniesie dodatkowe koszty – przestrzega PwC.

– Warto przy tym zauważyć, że obecny projekt ustawy idzie na rękę radom nadzorczym. Nie będą już musiały się zastanawiać, czy dana usługa jest zabroniona czy nie – podkreśla Piotr Rybicki, prezes firmy NadzorKorporacyjny.pl.

Na ciekawą kwestię zwraca uwagę firma KPMG. Podkreśla, że poprawka rządowa z białą listą usług dozwolonych (usługi rewizji finansowej) stanowi nie tylko wyraźną nadregulację w stosunku do wprowadzanych przepisów unijnych, ale także wydaje się być sprzeczna z rozporządzeniem nr 537/2014, które pozwala państwom członkowskim jedynie na rozszerzenie czarnej listy usług, które są zabronione. Nie zezwala natomiast na wprowadzanie ogólnego zakazu świadczenia innych usług.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA