Finanse

Skarbówka nie dostanie PIT od ekwiwalentu gońca miejskiego

123RF
Darmowe przejazdy dla pracowników miasta, których obowiązkiem jest dostarczanie korespondencji urzędowej, nie podlegają opodatkowaniu.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Rzeszowie uwzględnił skargę miasta, które spierało się z fiskusem o opodatkowanie ekwiwalentów dla urzędników będących gońcami.

Kanwą sporu była interpretacja podatkowa. Z wnioskiem o jej wydanie do fiskusa wystąpił urząd miasta. Wyjaśnił, że część pracowników jest zatrudniona na stanowisku gońca. Ci zaś, zgodnie z przydziałem obowiązków, zajmują się dostarczaniem urzędowej korespondencji do mieszkańców i instytucji. Czynności te wykonywane są w zadaniowym systemie pracy na terenie całego miasta. Urząd tłumaczył, że jako pracodawca zamierza wprowadzić regulacje dotyczące zwrotu kosztów przejazdów w formie ekwiwalentu. Podstawą zwrotu kosztów miało być zestawienie przejazdów złożone przez pracownika na koniec każdego miesiąca.

Miasto zapytało, czy ekwiwalent za zwrot kosztów przejazdów dla pracowników, którzy przemieszczają się komunikacją miejską, wykonując obowiązki służbowe, stanowi dla nich przychód ze stosunku pracy podlegający opodatkowaniu.

Samo uważało, że skoro darmowy transport nie będzie świadczeniem spełnionym w ich interesie, lecz w interesie pracodawcy, to nie podlega ono PIT. Powołało się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 8 lipca 2014 r. w sprawie tzw. nieodpłatnych świadczeń dla pracowników (K 7/13).

Ten argument nie przekonał fiskusa. Zauważył, że do przychodów pracownika zaliczyć należy praktycznie wszystkie otrzymane przez niego świadczenia, które mógł on otrzymać od pracodawcy. Są nimi nie tylko wynagrodzenia, czyli świadczenia wprost wynikające z zawartej umowy o pracę, ale również wszystkie inne przychody (świadczenia), niezależnie od podstawy ich wypłaty, jeżeli w jakikolwiek sposób wiążą się z wykonywaniem pracy. W ocenie fiskusa w opisanym przypadku gońcy miejscy otrzymają od pracodawcy świadczenie, które nie zostało objęte żadnym ze zwolnień przewidzianych w art. 21 ustawy o PIT. W konsekwencji zwrot kosztów w formie ekwiwalentu za przejazdy służbowe wypłacany przez miasto gońcom to ich przychód ze stosunku pracy. Pracodawca jako płatnik ma więc obowiązek obliczyć, pobrać i odprowadzić od nich zaliczki na PIT.

Urzędnicy przekonywali przy tym, że wyrok Trybunału, na który powołał się wnioskodawca, nie znajduje zastosowania w sprawie.

Rację miastu przyznał dopiero rzeszowski WSA. Wbrew twierdzeniom skarbówki orzeczenie TK okazało się istotne dla rozstrzygnięcia. Sąd zauważył, że zgodnie z treścią tego wyroku za przychód pracownika mogą być uznane tylko świadczenia spełnione za jego zgodą i w jego interesie (a nie w interesie pracodawcy), które przyniosły mu korzyść w postaci powiększenia aktywów lub uniknięcia wydatku.

Korzyść ta zaś musi być wymierna. W ocenie WSA świadczenia w postaci pokrycia przez pracodawcę kosztów dojazdów pracownika z miejsca pracy do miejsca wykonywania obowiązków służbowych są świadczeniami w interesie pracodawcy. Nie przynoszą one pracownikowi korzyści. Sąd podkreślił, że gońcy, dostarczając korespondencję, działają wyłącznie w celu wykonania obowiązku pracowniczego. Pracownik nie ma żadnej swobody w rozporządzeniu świadczeniem, wykorzystuje je tylko w konkretnym celu – jest nim wypełnienie obowiązków służbowych. Zdaniem WSA niezależnie zatem od limitów diet zwolnionych w art. 21 ust. 1 pkt 16 ustawy o PIT. Wyrok nie jest prawomocny.

sygnatura akt: I SA/Rz 709/17

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL