fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Wpływ Brexitu na funta

Kiedy w połowie ubiegłego wieku kształtowała się idea wspólnoty europejskiej, nikt nie miał wątpliwości, że Wielka Brytania będzie w niej odgrywać kluczową rolę. Wielkim i niespełnionym marzeniem ówczesnego premiera UK Winstona Churchilla było utworzenie Stanów Zjednoczonych Europy, wzorowanych na tych zza oceanu. Teraz, po ponad 70 latach, Londyn przez wielu analityków jest wskazywany jako największe źródło ryzyka dla Unii Europejskiej.

Wielka Brytania od dłuższego czasu stała w opozycji do zacieśniających się więzi w Europie. Walczyła o ograniczenie biurokracji, przez którą UE jest coraz mniej efektywna. Londyn postulował także decentralizację części kompetencji i, co za tym idzie, zwiększenie suwerenności państw członkowskich. Brytyjczycy głośno krytykowali również pomysły wprowadzenia wspólnych danin na rzecz Unii, takich jak podatek giełdowy czy bankowy.

Najwięcej emocji wzbudza jednak polityka imigracyjna oraz otwarcie rynku pracy. Brytyjczycy z jednej strony chcą się bronić przed napływem uchodźców z Afryki oraz Bliskiego Wschodu, z drugiej, coraz większą niechęć budzą mieszkańcy Europy Środkowej, przybywający na wyspy w ramach strefy Schengen. Imigrantom zarzuca się nie tylko zabieranie pracy mieszkańcom Wysp, ale również znaczące obciążanie budżetu poprzez pobieranie licznych zasiłków.

W 2013 roku, w drodze po urząd premiera, David Cameron obiecał Brytyjczykom możliwość wypowiedzenia się w sprawie pozostania w strukturach Unii Europejskiej. Kiedy w 2015 roku Partia Konserwatywna faktycznie wygrała wybory, wizja referendum zaczęła nabierać realnych kształtów. Potwierdzenie złożonej obietnicy znalazło się w inauguracyjnym przemówieniu królowej Elżbiety 27 maja 2015 roku. Wtedy rynki traktowały możliwość Brexitu w kategoriach ciekawostki, która nie ma większego wpływu na waluty. Od maja do października kurs EUR/GBP oscylował w przedziale (1) od 0,694 do 0,748, wielokrotnie dochodząc do lokalnych maksimów, jak i minimów.

Sytuacja zaczęła się zmieniać pod koniec ubiegłego roku. David Cameron przestał traktować referendum tylko jako obietnicę dla swoich wyborców. W tym czasie coraz częściej używał go jako silnego argumentu w negocjacjach z Unią. Przy okazji sondaże sugerowały, że za wyjściem z UE jest coraz więcej Brytyjczyków. Wyjście Wielkiej Brytanii stało się głównym tematem nie tylko wśród polityków, ale również i inwestorów. Na rynkach pojawiła się niepewność o przyszłość zjednoczonej Europy. Ekonomiści nie mieli wątpliwości, że ewentualny Brexit negatywnie odbije się na gospodarce na Wyspach, a co za tym idzie również na funcie.

Brytyjska waluta w listopadzie zaczęła wyraźnie tracić na wartości. Kurs EUR/GBP poszedł w górę z poziomu (2) 0,698 do poziomu (3) 0,811 w przeciągu 4 miesięcy. W tym czasie były zaledwie dwie spadkowe tygodniowe świece. Rozpoczął się okres, gdy na cenę funta mocniej wpływają plotki, opinie i sondaże niż odczyty makroekonomiczne czy działania banku centralnego - mówi Krzysztof Adamczak z InternetowyKantor.pl.

Referendum początkowo miało odbyć się do końca 2017 roku. Jednak w lutym tego roku zakończyły się negocjacje między Wielką Brytanią a Unią, która zgodziła się na szereg ustępstw. David Cameron ogłosił sukces i w związku z tym 20 lutego podał do wiadomości publicznej datę referendum. Odbyło się ono 23 czerwca 2016 roku. Jednocześnie premier UK zarekomendował głosowanie za pozostaniem w strukturach europejskich oraz rozpoczął kampanię mającą na celu przekonanie obywateli do tej opcji.

Sukces negocjacji nie uspokoił jednak rynków. Funt dalej tracił na wartości, a znajomość daty granicznej tylko zwiększyła niepewność wśród inwestorów. Sondaże pokazywały głęboki podział wśród Brytyjczyków. Zresztą zgody nie było nawet wewnątrz partii Davida Camerona. Boris Johnson, poprzedni burmistrz Londynu, wyraził zaniepokojenie, że kompromis nie gwarantuje fundamentalnej reformy Unii oraz poparł zwolenników Brexitu. Co ciekawe, jego następca, członek opozycyjnej Partii Pracy, Sadiq Khan opowiada się za pozostaniem w Unii.

W połowie kwietnia sondaże zaczęły wskazywać lekką przewagę chcących pozostania w zjednoczonej Europie. Od tego momentu funt stopniowo umacnia się wobec pozostałych walut. Na koniec maja euro kosztowało już w okolicach 0,758 GBP (4).

Czym bliżej 23 czerwca, tym emocje były większe, a w związku z tym również rosła wolatywność. Oczywiście apogeum nastąpiło w dniu ogłoszenia wyników. Funt drastycznie się osłabił wobec wszystkich walut. Niezależnie jednak od wyniku referendum, trudno wyobrazić sobie Europę bez Wielkiej Brytanii. Powiązania między tymi dwiema gospodarkami są zbyt silne, by mogły one funkcjonować osobno. Mimo że Brytyjczycy zdecydowali się na Brexit, dalej będą współdziałać z Brukselą. Norwegia oraz Szwajcaria pokazały, że nawet nie będąc w Unii można z nią ściśle współgrać.

Na koniec krótkie przypomnienie z historii. To nie jest pierwszy raz, gdy Wielka Brytania przeprowadza referendum w sprawie wyjścia z UE. 5 czerwca 1975 roku 67% głosujących opowiedziało się za pozostaniem w zjednoczonej Europie. Wtedy również sondaże nie rozstrzygały ostatecznego wyniku.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA