fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Zbrodnia w kraju bez dyktatury

YouTube
Intrygująco pokazana Hiszpania po śmierci Franco w kryminale „Stare grzechy mają długie cienie". Od piątku na ekranach.
Dziesięć hiszpańskich nagród Goya i Srebrna Muszla na festiwalu w San Sebastian to dowód, że Hiszpanie zakochali się w tym filmie. I rzeczywiście, wciąga i niepokoi.
Alberto Rodriguez zrealizował kryminał, wykorzystując znane temu gatunkowi schematy. W miasteczku na południu Hiszpanii zjawiają się dwaj detektywi z Madrytu, żeby rozwikłać zagadkę zniknięcia dwóch nastoletnich sióstr.
Niedługo po ich przyjeździe okazuje się, że dziewczyny zostały zamordowane. Przed śmiercią były gwałcone i torturowane. Co więcej, to nie pierwszy taki przypadek w okolicy, podobny los spotkał wcześniej kilka innych młodych kobiet.
W tym filmie ważne jest też tło. A więc Hiszpania z początku lat 80. poprzedniego wieku. Zrzucająca z siebie piętno dyktatury Franco, ale pełna jeszcze dawnych demonów, lęków, przesądów. I układów, w których życie człowieka nie jest wielką wartością.
Dwaj detektywi pochodzą z różnych światów. Starszy ma mroczne tajemnice z dawnych lat. Ktoś pamięta: to dawny agent służby bezpieczeństwa, którego sumienie obciąża niejedno ludzkie życie.
Młodszy patrzy w przyszłość, jest już funkcjonariuszem nowych czasów. Ale to policjant z frankistowską przeszłością okazuje się znacznie bardziej skuteczny. I potrafi czerpać z życia pełnymi garściami.
W miasteczku ciągle żywy jest dawny stosunek do świata: nieliczenie się z kobietami, bezkarność i skorumpowanie ludzi władzy. „Ten kraj nie jest demokratyczny. Nie możesz krytykować generała i oczekiwać, że poklepią cię po plecach" – mówi jeden z bohaterów, choć Franco nie żyje od kilku lat. Ślady dyktatury trudno wykorzenić ze społecznej świadomości.
Jest tu również nastrój hiszpańskiej prowincji. „Czy Carmen i Estrella chciały wyjechać z miasta?" – pytają detektywi ich koleżanek. „A kto nie chce – odpowiadają one zgodnie. – Wszędzie jest lepiej niż tutaj".
Klimat podkreślają znakomite zdjęcia Alexa Catalana. Z mgłami snującymi się nad bagniskiem, deszczem, szarością. I cieniami starych grzechów, które wciąż ludzi przytłaczają.
Co jest u Rodrigueza najsłabsze? Rozwiązanie kryminalnej zagadki. Ale przecież intrygujące norweskie kino noir zdążyło nas przyzwyczaić, że wcale nie wyniki śledztwa bywają najważniejsze.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA