fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Camerimage: Sprzeciw wobec przemocy

Węgier Mate Herbai, laureat nagrody głównej, Złotej Żaby, za zdjęcia do filmu „Dusza i ciało”.
PAP
Stanowcze oświadczenie jury zadecydowało o rozdziale nagród w najważniejszym konkursie festiwalu.

„Jako ludzie filmu zdajemy sobie sprawę, że żyjemy w brutalnym świecie z niełatwą przeszłością. Wiemy, że trzeba o tym mówić i to pokazywać. Ale stanowczo sprzeciwiamy się bezmyślnej, mizoginistycznej przemocy, jaka była pokazywana w wielu filmach konkursowych". Oświadczenie tej treści odczytał na scenie członek głównego jury festiwalu Stephen Goldblatt.

Nie dziwił więc werdykt. Złota Żaba powędrowała do węgierskiego operatora Mate Herbaia, który zrobił zdjęcia do „Duszy i ciała" Ildikó Enyedi. „To piękny obraz, w którym wspaniale wykorzystano światło do opowiedzenia niekonwencjonalnej historii miłosnej" – uzasadniali swoją decyzję jurorzy.

Akcja filmu toczy się w rzeźni, wśród zabijanych zwierząt i ociekających krwią tusz. Reżyserka obserwuje relacje dwojga odludków, dyrektora ze sparaliżowaną ręką i autystycznej, bojącej się dotyku i cierpiącej na niedowład emocjonalny kobiety. Pokazuje samotność, rwące się więzy, ale też tęsknotę za bliskością.

Srebrną Żabę dostał Michaił Kriczman, autor zdjęć do „Niemiłości" Andrieja Zwiagincewa. Pokazując tragedię niekochanego dziecka, które pewnego dnia nie wraca do domu, reżyser kreśli wstrząsający obraz dzisiejszej Rosji. To portret klasy średniej, której mentalność wyniesiona z czasu komunizmu splata się z nowo narodzonymi ambicjami i pragnieniami.

– Zawsze, gdy kończę pracę nad filmem, czekam na zaproszenie z Camerimage – powiedział Kriczman. – Przyjechałem do Bydgoszczy z radością. Nasz film nosi tytuł „Niemiłość", a ja kocham tu być.

Brązowa Żaba powędrowała do Anthony'ego Dod Mantle'a, autora zdjęć do „Najpierw zabili mojego ojca" Angeliny Jolie. To ekranizacja wspomnień pisarki i działaczki na rzecz praw człowieka Loung Ung, która w czasie reżimu Czerwonych Khmerów była trenowana na „dziecięcego żołnierza". Film nagrodzono za „odmienną, druzgocącą perspektywę, z jaką pokazano ludobójstwo w Kambodży".

Szkoda, że ofiarą niechęci do „pokazywania przemocy" padł „Wołyń" z rewelacyjnymi zdjęciami Piotra Sobocińskiego. Jurorzy zapomnieli, że mocne sceny bywają wielkim krzykiem, a kobieta usiłująca ocalić z piekła nienawiści dziecko to wołanie o przebudzenie, ogromnie ważne w dobie odradzającego się na całym świecie nacjonalizmu.

Laury dla Polaków

Po raz pierwszy wręczono w Bydgoszczy dwie nagrody. Publiczności najbardziej podobał się znakomity film „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri" Martina McDonagha (zdjęcia Bena Davisa), krytycy nagrodą FIPRESCI wyróżnili „Sweet Country" Warwicka Thorntona (zdjęcia Dylana Rivera).

Podczas Camerimage nagrody rozdzielane są aż w 11 konkursach. Rywalizację w kategorii krótkometrażowych dokumentów wygrał Marcin Sauter filmem „Żalanasz – pusty brzeg".

Z ciekawością czekaliśmy na werdykt w konkursie filmów polskich. I raz jeszcze potwierdziła się zasada: tu żaden eksperyment ani mocny tytuł nie zyska uznania. Zagraniczni jurorzy szukają zwykle produkcji uniwersalnych, z dobrze napisanym scenariuszem, sprawnie zrealizowanych i zagranych, zrozumiałych w każdej kulturze, trafiających do szerokiej publiczności. Złota Żaba poszła do twórców „Sztuki kochania. Historii Michaliny Wisłockiej" reżyserki Marii Sadowskiej i operatora Michała Sobocińskiego.

– Marzenia się spełniają. Pierwszy raz byłem na Camerimage, kiedy miałem sześć lat – mówił wzruszony laureat, członek wspaniałej operatorskiej rodziny, wnuk Witolda Sobocińskiego, syn Piotra Sobocińskiego, brat Piotra Sobocińskiego Juniora.

Operatorzy w raju

To wzruszenie towarzyszyło wielu uczestnikom. John Toll, dwukrotny laureat Oscara (za zdjęcia do „Wichrów namiętności" i „Braveheart"), nominowany do tej nagrody za „Cienką czerwoną linię" Malicka, odbierając z rąk przewodniczącego Amerykańskiej Akademii Filmowej Johna Baileya Złotą Żabę za całokształt twórczości, powiedział: – Jestem na Camerimage czwarty raz. I zawsze, spotykając się tutaj z publicznością, czuję zastrzyk energii.

Wcześniej Toll promował swoją ostatnią pracę – przygotowany dla Netflixu serial „Sense8", do którego zdjęcia odbywają się w 20 miastach w 14 krajach. Z tej okazji przyjechała też do Bydgoszczy Lana Wachowski.

– To opowieść o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości naszego globu. Zależało mi, żeby była bardzo prawdziwa. To również opowieść o równości i tolerancji – mówiła na spotkaniu z publicznością artystka, która z siostrą Lilly zrobiła „Matrixa" (wtedy jeszcze byli to bracia Wachowscy).

Operatorzy kochają Camerimage. W czasie finałowej gali wielokrotnie padało słowo „raj". Bo to jest dla nich osiem dni spędzonych w raju. Wśród ogromnej serdeczności i szacunku dla ich pracy. To również okazja, by poważnie rozmawiać o zawodzie.

Na Camerimage nie ma snobizmu. W kuluarach bydgoskiej Opery Nova, która jest główną siedzibą festiwalu, rozkładają się najważniejsi producenci kamer czy oświetlenia. W stoiskach zawsze jest dużo ludzi. Operatorzy dyskutują o nowych technologiach, studenci nadstawiają ucha, żeby się tu czegoś nauczyć. I chodzą na warsztaty prowadzone przez gigantów, często laureatów Oscarów. Nie ma tu długich sukni, smokingów i muszek. Camerimage stwarza bliskość, łączy pokolenia, uczy szacunku dla profesjonalizmu, honoruje sztukę.

– Osiem dni minęło szybko, czas pędzi jak odrzutowiec. Ale w tym stwierdzeniu jest też nadzieja, że wkrótce znowu się spotkamy. Na następnym festiwalu – zakończył jubileuszową edycję Camerimage pomysłodawca i dyrektor tej imprezy Marek Żydowicz.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA