fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Potwory kontra pandemia. Na Zachodzie wracają kina

„Godzilla vs Kong”
„Godzilla vs Kong” zarobił w pandemii już 338 mln dolarów
materiały prasowe
Wielka Brytania ma otworzyć kina w połowie maja. W USA i Izraelu już działają, ale zapełniają się powoli.

Tęsknimy za kinem i z nadzieją patrzymy w stronę krajów, w których sytuacja epidemiologiczna ostatnio zdecydowanie się poprawiła.

W Wielkiej Brytanii kina mają zostać otwarte 17 maja. Ich właściciele i dystrybutorzy już się przygotowują, w myśl zasady, że premierę powinna poprzedzić nawet czterotygodniowa kampania reklamowa.

Na początek na ekrany wejdą tam dwa filmy z puli oscarowej: „Sound of Metal" Dariusa Mardera, o muzyku, który musi zmierzyć się z nagłą utratą słuchu (w Polsce grany przez dwa dni w marcu), i „Nomadland" Chloe Zhao o współczesnej nomadce. Będą też „Gra szpiegów" Dominika Cooke'a o czasie zimnej wojny, „A Space of Time" Riccardo Serviniego i Nicka Taussiga, przejmujący dokument o rodzinie chorej na dystrofię mięśni, i thriller „Those Who Wish Me Dead" Taylora Sheridana o nastolatku, który stał się świadkiem morderstwa.

Gotowy jest też kalendarz premier na następne tygodnie. A od 12 kwietnia uruchamiane są kina na świeżym powietrzu oraz samochodowe.

We Francji kina też mają zostać otwarte w połowie maja. Przez pierwsze trzy tygodnie będą mogły zapełniać 35 proc. sali, przez następne trzy – połowę. Ale wszystko będzie zależało od sytuacji epidemiologicznej. Kina działają w większości regionów Hiszpanii.

Dziecięce przeboje

W USA decyzja o otwieraniu kin należy do władz stanowych. Są regiony, w których przy dużych obostrzeniach sanitarnych funkcjonują one od dawna, ale np. w Nowym Jorku czy Los Angeles zaczęły otwierać się dopiero na przełomie marca i kwietnia.

Przebój „Godzilla vs Kong", w którym mierzą się ze sobą dwa najsłynniejsze filmowe monstra, wszedł na amerykańskie ekrany 4 kwietnia. W ciągu pierwszego weekendu zarobił 32 mln dolarów, dziś ta kwota wzrosła do 70 mln. To zresztą przebój światowy – łącznie przyniósł 338 mln. Ten wynik film zawdzięcza oczywiście rynkowi azjatyckiemu, gdzie pojawił się 24 marca, a połowa sumy pochodzi z Chin.

W Stanach to jednak jedyny tytuł, który poszybował tak wysoko. Niezłe wyniki notują animacje. „Krudowie 2: Nowa Era" mają wpływy 56 mln dolarów, ale zbierają widzów od listopada 2020. „Raya i ostatni smok" od premiery 3 marca zarobił w USA 35 mln, rysunkowy „Tom i Jerry" wszedł za oceanem na ekrany 28 lutego i ma na koncie 42 mln.

Amerykanie najczęściej chodzą więc teraz do kina z dziećmi. Wyniki innych filmów są dość mizerne. W ostatni weekend wystarczyły wpływy ok. 250 tys. dolarów, by znaleźć się wśród dziesięciu najchętniej oglądanych tytułów. Ale też producenci wciąż nie wypuszczają największych przebojów.

Mooky Greidinger, szef sieci multipleksów Cineworld, stwierdził w „Financial Times", że wierzy, iż w czwartym kwartale roku jego firma osiągnie wpływy sięgające 85 proc. tego, co zarobiła w analogicznym okresie 2019 r. Cineworld, zarządzający w USA 536 multipleksami, zaczął otwierać kina na początku kwietnia, wprowadzając przebój „Godzilla vs Kong". Ale nie wszyscy dają radę walczyć. Właściciele jednej z najstarszych sieci, Arclight Cinemas And Pacific Theatres, ogłosili, że nie otworzą kin, choć konkurencja nie do końca w to wierzy.

A w Nowym Jorku przepisy zezwalają na zapełnienie sal jedynie w 25 proc. W wielu miejscach pojawiają się specjalne promocje, na przykład w słynnym Chinese Theatre w Los Angeles, które otworzyło się dla publiczności 29 marca, bilety przez pierwsze dwa tygodnie kosztowały jedynie 5 dolarów.

Czekanie na bary

W Izraelu, mimo powrotu do normalności, kina ruszają powoli. Zwłaszcza że wciąż nie są zaszczepione dzieci, które stanowią dużą część publiczności. Dlatego, choć zgoda na otwieranie kin została ogłoszona już kilka tygodni temu, multipleksy ruszają dopiero teraz. Ich właściciele czekali na decyzję, która zezwalała otwierać kinowe bary z napojami i popcornem, jako że dochód z nich stanowi dużą część ich wpływów. No i oczywiście na amerykańskie przeboje, takie jak dubbingowana „Wonder Woman 1984", „Tenet" czy „Godzilla vs Kong".

Przeprowadzone badania wykazały, że 70 proc. Izraelczyków tęskni za kinem, ale jednocześnie 26 proc. woli oglądać filmy w domu. Jedno jest pewne: restauracje tętnią życiem, młodzież przychodzi na koncerty, zwłaszcza te plenerowe, ale kina – choć wydają się bezpieczniejsze ze swoimi rygorami – zapełniają się dużo wolniej.

W Norwegii kina działają w niektórych mniejszych miastach, w Rumunii tylko w tych regionach, gdzie zakażenia nie przekraczają 3 przypadków na 100 tys. mieszkańców. W Szwecji nigdy nie zostały zamknięte, ale w seansie może uczestniczyć jedynie osiem osób. W ostrych warunkach sanitarnych otwarte są też kina w niektórych państwach na Bałkanach.

Nigdzie w Europie nie notuje się wyników, które można by uznać za sukces. Nadzieja w doświadczeniach azjatyckich, gdzie po pierwszym okresie niepewności nastąpił prawdziwy boom.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA