fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

"Mr Gaga": Taniec to sposób na życie

Tancerze Ohada Naharina w jednej z jego sugestywnych choreografii. „Mr. Gaga” od piątku w kinach.
Gutek Film
"Mr. Gaga" to rzadkie połączenie filmu ambitnego, trzymającego w napięciu i atrakcyjnego wizualnie.

Dodatkowa ważna informacja jest taka, że oglądamy opowieść o autentycznym artyście. Tytułowy Mister Gaga to Ohad Naharin, od trzech dekad jeden z największych choreografów świata, twórca sukcesów izraelskiej grupy Batsheva Dance Company.

Stwierdzenie, że „Mr. Gaga" to film o współczesnym tańcu, na wielu widzów może działać odstraszająco. Kto jednak zechce wejść w świat tej opowieści, nie będzie żałował. Powstał wyjątkowy dokument łączący narrację z urzekającą estetyką tanecznych kadrów.

Chłopiec z kibucu

Jest kilka powodów, dla których warto ten film obejrzeć. Pierwszy i podstawowy to sam bohater. Ohad Naharin, obecnie lat 64, mężczyzna o pooranej zmarszczkami, interesującej twarzy, którą oglądamy na zbliżeniu. Opowiada, powoli odsłaniając tajemnice swego życia. Dopełniają je archiwalne filmy, w tym wiele z domowego archiwum.

Kariera Ohada Naharina jest niezwykła. Dorastał w kibucu, jako mały chłopiec bardzo lubił tańczyć, ale się go nigdy nie uczył. Decyzję o wyborze drogi podjął podczas służby w armii izraelskiej. Jako członek zespołu zabawiał żołnierzy podczas odpoczynku na froncie wojny Yom Kippur w 1973 roku. Ich zmęczone oczy ze smutkiem patrzące na popisy uśmiechających się artystów są przejmujące.

Po przejściu do cywila pojechał do Nowego Jorku ściągnięty przez legendarną Marthę Graham, która pięknych, młodych mężczyzn lubiła mieć w swoim zespole. Wytrzymał w nim niespełna rok, podobnie jest w Balecie XX Wieku Maurice'a Béjarta, który ujrzawszy Naharina, także natychmiast go zatrudnił.

Każdy inny tancerz u progu kariery byłby szczęśliwy, znalazłszy się pod opieką jednego z tych dwóch największych reformatorów sztuki baletowej ubiegłego stulecia. On zaś wolał założyć własną, małą grupę i tułać się z nią po offowych scenach nowojorskich. Ale może dzięki temu Ohad Naharin stał się wyjątkową indywidualnością artystyczną.

Jest też wątek miłosny. Mari Kajiwara, Amerykanka o azjatyckich korzeniach i gwiazda innego znakomitego zespołu, Alvin Ailey Dance Company, obdarzyła Ohada równie wielkim uczuciem jak on ją i zrezygnowała ze zdobytej pozycji, by tworzyć z ukochanym od podstaw jego zespół.

Kiedy w 1990 roku Naharin objął dyrekcję Batsheva Dance Company, Mari pojechała z nim, choć był to kraj o zupełniej obcej jej kulturze. Pozostała jednak partnerką, muzą i współpracownicą Naharina. W filmie jest już tylko przywoływanym wspomnieniem, zmarła w 2001 roku na raka.

Wizytówka Izraela

By zrozumieć pozycję Ohada Naharina i jego zespołu, trzeba wiedzieć, jaką rolę odgrywa Izrael w światowym tańcu. Polityka kulturalna z tańca uczyniła wizytówkę tego państwa, słusznie uważając, że jest to sztuka uniwersalna, zrozumiała wszędzie. Działa więc wiele znakomitych zespołów, by wspomnieć choćby nie mniej sławny Kibbutz Contemporary Dance Company. Wychowano wielu świetnych choreografów zapraszanych dziś przez cały świat, a z kolei mnóstwo artystów przyjeżdża do Izraela po naukę.

Taniec w tym filmie nie jest jedynie estetycznym ozdobnikiem. Wprawdzie realizatorzy pokazują jedynie fragmenty baletów Naharina, ale to wystarczy, by zrozumieć, na czym polega wyjątkowość tych choreografii – wizualnie pięknych, precyzyjnie zakomponowanych w każdym najdrobniejszym szczególe.

Ohad Naharin nie tworzy fabularnych opowieści, a jednak dotyka spraw ważnych. W tych choreografiach odbija się – choć nie wprost – jego życie, tragiczne doświadczenia, emocjonalne uniesienia. Łatwo to dostrzec właśnie w tym filmie.

„Mr. Gaga" to także aktualna dla nas rzecz o prawie artysty do wolności twórczej. Kiedy Batsheva Dance Company został zaproszony do udziału w obchodach 50-lecia państwa Izrael, środowiska ortodoksyjne zaprotestowały, by w uroczystym spektaklu wykonawcy pojawili się na scenie zbyt skąpo ubrani.

Sprawa nabrała wymiaru politycznego, tancerze Naharina zagrozili wycofaniem się z uroczystości. Ostatecznie balet został zaprezentowany w wersji oryginalnej. Ta ekspresyjna choreografia, będąca pokazem mistrzostwa zespołu, to jedna z najpiękniejszych prac Ohada Naharina.

Długie oczekiwanie

Film Tomera Heymanna, nominowany do Europejskiej Nagrody Filmowej, powstawał latami. Reżyser, ceniony dokumentalista, obserwujący życie społeczne Izraela, długo i bezskutecznie namawiał Ohara Naharina, by usiadł przed jego kamerą.

I oto gdy w wieku 57 lat Naharin po raz pierwszy został ojcem, wręczył Heymannowi mnóstwo prywatnych filmów kręconych od dzieciństwa. Ponad rok trwało ich porządkowanie i digitalizowanie (reżyser z bratem, producentem, wyłożyli na to 125 tys. dolarów) i początek został zrobiony.

Potem potrzeba było już tylko kilku kolejnych lat, by nakręcić resztę. Kiedy teraz możemy obserwować, jak Naharin pracuje z tancerzami, czujemy się tak, jakbyśmy byli widzami kina akcji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA