fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Festiwal Biegowy

Joanna Jóźwik: W pierwszej kolejności muszę poprawić psychikę

Joanna Jóźwik
materiały prasowe
Joanna Jóźwik, brązowa medalistka mistrzostw Europy na 800 m, olimpijka z Rio, spotkała się z kibicami i dziennikarzami podczas Forum Sport – Zdrowie – Pieniądze.

O krynickich ultramaratonach

Zawsze podziwiałam osoby, które biegały dystanse dłuższe niż 800 m. Kiedyś zdarzało mi się na treningach pokonać 16 km, obecnie przez kontuzję biegam najwyżej 12 km. 100 km to już w ogóle nie mieści mi się w głowie. To jest całkiem inna specyfika, inne nastawienie, inny trening. W tej chwili walczę o to, żeby przebiec godnie 800 m, więc widząc ludzi, którzy kończą dystans 100 km, nie mogę w to uwierzyć. Prawdopodobnie nie dałabym rady tego zrobić. Pozostaje mi ich podziwiać.

O mistrzostwach świata w Dausze

W tym roku moim głównym celem był powrót na bieżnię po kontuzji i poznanie nowego szkoleniowca. Miałam nadzieję, że mimo tylu problemów i zmian uda mi się osiągnąć dobry wynik i polecieć do Kataru. Niestety, coś poszło nie tak. Zawiodła psychika. Nałożyłam na siebie niepotrzebną presję. Jestem zawodniczką, która była w światowej czołówce i chciałam po kontuzji jak najszybciej tam powrócić. Chyba za szybko. Tydzień temu skończyłam sezon startowy. Nawet gdybym uzyskała czas, który mnie kwalifikuje do wyjazdu na mistrzostwa świata – 2.01 – to nie zdecydowałabym się wystartować. Zdaję sobie sprawę, że nie byłabym przygotowana do tego, żeby walczyć o awans do finału. Gdybym odpadła w eliminacjach, straciłabym miesiąc, który poświęcam na regenerację. Mam czas, żeby odpocząć i od października rozpocząć przygotowania do igrzysk w Tokio. Mistrzostwa świata obejrzę, ale nie wiem, czy zobaczę 800 m.

O chorobie i depresji

Tydzień przed Drużynowymi Mistrzostwami Europy zachorowałam na półpaśca. To było w momencie, gdy jechaliśmy na obóz do Wisły. Nie znałam tej choroby. Nie chciałam przerywać treningu, ale kiedy poczytałam, czym to grozi, uznałam, że będzie z tego więcej szkody niż pożytku. Wcześniej, kiedy przez rok nie mogłam trenować z powodu kontuzji, świat mi się zawalił. Nie wiedziałam, co ze sobą zrobić, wpadłam w depresję. Myślę, że wielu sportowców dopada to po zakończeniu kariery. Jeżeli odstawiamy coś, co robiliśmy przez całe życie, organizm wariuje. Najlepiej udać się wówczas do psychologa. Sama miałam kilka sesji i polecam. Jeśli ktoś złapie kontuzję i nie może biegać czy jeździć na rowerze, warto porozmawiać z kimś, kto pomoże nam poukładać myśli w głowie.

O planach na przyszłość

W pierwszej kolejności muszę poprawić psychikę. Za chwilę rozpocznę regularną pracę z psychologiem. Już nie mogę się doczekać pierwszego seansu. Mam nadzieję, że to mi bardzo pomoże. Od głowy wszystko się zaczyna.

O nowym trenerze

Jestem bardzo zadowolona z pracy z Kubą Ogonowskim. Jest trenerem głównie od biegów krótkich, prowadzi Karola Zalewskiego. 400 i 800 m to niby dwie różne konkurencje, ale bardzo podobne. Bazuję na szybkości, więc mamy bardzo dużo wspólnych treningów. Oczywiście nie na tych samych prędkościach, bo Karol jest sprinterem. W tej naszej małej grupie mamy wspaniałą, przyjazną atmosferę, ale trochę brakuje mi sparingpartnera do treningów wytrzymałościowych.

O zawodniczkach z podwyższonym poziomem testosteronu

Wszystko, co się dzieje teraz wokół sprawy Caster Semenyi, to bardzo ciężki temat. Nie jesteśmy na tyle mądrzy, żeby to ocenić. Wróćmy do igrzysk w Rio. Jadąc tam, kompletnie nie zdawałam sobie sprawy, w jak świetnej formie jestem. Ukończyłam bieg na piątej pozycji, pobiłam rekord życiowy. Mówiąc, co sądzę o rywalkach, nie kierowałam się zawiścią. Oceniałam, co widzę. Sprawa wciąż nie została rozwiązana. Caster nie może startować w mistrzostwach świata. Musi obniżyć poziom testosteronu albo poddać się zabiegowi. W tej chwili nie jestem w stanie powiedzieć, czy powinna brać udział w zawodach. Jedno jest pewne: mając taki poziom testosteronu, można w szybkim tempie osiągnąć kosmiczne wyniki, nie trenując wcale dużo.

O rekordzie świata na 800 m

1.53,28 to niewiarygodny wynik (w 1983 roku uzyskała go Jarmila Kratochvilova – przyp. red.). W tym momencie jest tylko jedna osoba na świecie, która mogłaby go poprawić – mówię o Caster. Biegła już 1.54. Widząc, z jaką łatwością to zrobiła, myślę, że spokojnie by sobie poradziła i pokonała ten dystans jeszcze szybciej. Może nie chce? Ja bym chciała.

O powrocie na igrzyska

Marzeniem jest na razie sam wyjazd do Tokio. Możecie powiedzieć: „ona w siebie nie wierzy". Ale po ostatnich doświadczeniach już wiem, że w przygotowaniach najważniejszy jest spokój. Jako dziecko nie marzyłam o igrzyskach, to rodziło się z czasem, w miarę zakochiwania się w samym bieganiu i startów w coraz poważniejszych zawodach. Choć od Rio minęły już trzy lata, wciąż czuję te emocje i podniosłą atmosferę. Gdy je wspominam, kręci mi się łezka w oku. Był to mój pierwszy olimpijski start i już zawsze będzie znaczył dla mnie najwięcej. Nawet jeśli w Tokio zdobędę upragniony medal.

—Tomasz Wacławek

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA