fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Festiwal Biegowy

Bieganie odmładza

materiały prasowe
10. Tauron Festiwal Biegowy: Padł kolejny rekord. Przez trzy dni w Krynicy-Zdroju biegało i maszerowało ponad 8,7 tys. ludzi. Koncerty i imprezy towarzyszące sportowej rywalizacji przyciągnęły na deptak w sumie około 15 tysięcy osób.

– Największą wartością tego wydarzenia są jego uczestnicy – mówi Zygmunt Berdychowski. Przewodniczący Rady Programowej Forum Ekonomicznego i pomysłodawca Festiwalu Biegowego w Krynicy wręczył w sobotni wieczór specjalne medale ponad 30 zawodnikom z całej Polski oraz przedstawicielom sponsorów i partnerów, którzy z imprezą są od samego początku, czyli od lat dziesięciu.

Był urodzinowy tort i okazje do wspomnień, byli jak zawsze wyśmienici goście. Profesor Grzegorz W. Kołodko przekonywał o zbawiennym wpływie maratonów dla samopoczucia i zdrowia. Ukończył ich już 50 – aż trzy w Krynicy. – Po każdym takim biegu czuję się pół roku młodszy. To by znaczyło, że odmłodziłem się o 25 lat – żartował były wicepremier i minister finansów. W tym roku wybrał jednak Życiową Dziesiątkę i rekreacyjne tempo.

Mało brakowało, by Koral Maraton, tak jak przed rokiem, wygrało małżeństwo Czarneckich z Bliżyna w województwie świętokrzyskim. Pani Lidia tytuł obroniła – w dodatku pobiegła o dziesięć minut szybciej. – Startuję tu po raz trzeci, raz brałam udział w półmaratonie. Zawsze poprawiałam wyniki, więc wspomnienia mam wyłącznie dobre – cieszyła się na mecie. Do pełni szczęścia zabrakło tylko zwycięstwa męża. Pan Rafał dotarł na metę niecałą minutę za Kenijczykiem – Evans Kipngetich Tanvi dwa dni wcześniej wygrał też Krynicką Pętlę (15 km).

Kenijczycy triumfowali również w niedzielnym półmaratonie i sobotniej Życiowej Dziesiątce. Oba biegi padły łupem będącego z pierwszą wizytą w Krynicy Mathewa Kosgei, wśród kobiet najlepsza była Jayline Chemutai. Ale pozostałe prestiżowe konkurencje należały tradycyjnie do Polaków. Lotto Bieg 7 Dolin, czyli rozpoczynający się jeszcze wcześniej niż zwykle, bo już o drugiej w nocy, ultramaraton wygrali Bartosz Gorczyca (po raz trzeci z rzędu) i Paulina Tracz (po raz pierwszy). – Mam mały niedosyt, bo nie poprawiłem rekordu trasy, ale będzie jeszcze okazja. Z festiwalem się nie rozstaję – opowiadał Gorczyca.

Ludźmi z żelaza, czyli zwycięzcami Brubeck Iron Run (dziewięć konkurencji o łącznej długości 160 km), zostali Artur Jendrych (18-39 lat), Radosław Ślaski (40+) i Krystyna Macioszek (klasyfikacja kobiet).

– Na pewno przyjadę tu za rok, ale nie wiem, czy będę bronić tytułu. Może sprawdzę, gdzie jest moje miejsce w szeregu na setkę albo na 64 km – zastanawia się Jendrych, dla którego to trzeci triumf w rywalizacji przyciągającej coraz więcej pań. – Cieszę się, że kobiety coraz odważniej startują w Iron Runie – mówi Macioszek, która pracę ma nie mniej interesującą niż sportową pasję – zajmuje się pisaniem programów wykorzystywanych w lotach bezzałogowych w przestrzeń kosmiczną.

Na uwagę zasługują także wyniki Polaków w Życiowej Dziesiątce. Katarzyna Jankowska pobiła polski rekord trasy (32.44), a Henryk Szost był tego bardzo bliski (28.55). Pamiątkowe medale wręczała im Wanda Panfil.

Mistrzyni świata w maratonie (1991) była jednym z gości Forum „Sport – Zdrowie – Pieniądze". Wspominała swoje najlepsze biegi, opowiadała o powrocie z emigracji i szukaniu następców.

Medalista mistrzostw świata i Europy w chodzie Grzegorz Sudoł próbował, znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego amatorzy sięgają po doping. Joanna Jóźwik, która trzy lata temu była bliska olimpijskiego medalu na 800 m, poruszyła temat depresji i trudnego powrotu na bieżnię po kontuzji.

Była lekkoatletka Magdalena Gorzkowska mówiła o swojej nowej pasji – wyprawach na najwyższe szczyty świata i planie zdobycia Korony Himalajów i Karakorum. O życiu sportowca po zakończeniu kariery opowiadała Iwona Niedźwiedź, była reprezentantka Polski w piłce ręcznej.

Przez trzy dni (i noce) po krynickim deptaku biegały dzieci i dorośli, amatorzy i zawodowcy, kobiety i mężczyźni, ludzie z kijkami i bez, krawaciarze i przebierańcy (był i narciarz, i Święty Mikołaj z saniami ciągniętymi przez Rudolfa, i – jak przystało na jubileusz – „Urodzinowa Dama"). Uśmiech nie znikał z niczyjej twarzy.

Ale chyba najbardziej zadowolona wyjeżdżała z Krynicy Urszula Gutowska z Kłobucka, która odebrała kluczyki do toyoty yaris – nagrody losowanej wśród osób, które ukończyły przynajmniej jeden z trudnych biegów.

– Bieganie było dla mnie początkowo terapią, pomagało mi, potem stało się przyjemnością, dzięki niemu poznałam też męża, ultramaratończyka – opowiadała pani Urszula, która wystartowała na 35 km. Być może wygrana przekona ją do zrobienia prawa jazdy. Problemów z powrotem do domu nie było, w rolę kierowcy wcielił się mąż, który w Krynicy próbował swoich sił na 64 km.

– Za nami absolutnie fantastyczne dziesięć lat. Te tłumy na deptaku i w całej Krynicy, ta radość emanująca z twarzy zawodników, medale i koszulki finiszera, które z dumą noszą, są dowodem na wyjątkowy status festiwalu wśród polskich biegaczy. Przed nami kolejne, niepowtarzalne edycje, które już dziś obiecuję. Do zobaczenia we wrześniu 2020 roku! – zapowiada Anna Czerwińska, prezes zarządu Fundacji Festiwal Biegów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA