fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Suweren chce być zdrowy

Adobe Stock
„Wola suwerena"! To argument nader często wykorzystywany przez naszych polityków.

„My tylko wypełniamy wolę suwerena" – mówią oni, wprowadzając w życie różne kuriozalne pomysły, uchwalając koślawe prawo czy w inny sposób szkodząc gospodarce. Ten pozornie sprytny sposób tłumaczenia wyszedł im właśnie bokiem. Suweren rzeczywiście przemówił. I to tak, że lepiej byłoby dla niektórych nigdy się do jego woli nie odwoływać.

Na potrzeby „Rzeczpospolitej" przeprowadzono bowiem sondaż dotyczący priorytetów programowych, jakie powinny mieć partie ubiegające się o mandat wyborców. Na pierwszym miejscu znalazła się... sytuacja w ochronie zdrowia! Aż 78 proc. ankietowanych zaznaczyło tę właśnie odpowiedź!

Ochrona zdrowia w Polsce szwankuje od lat, wręcz dekad. Politycy albo niczego nie pojmują, albo są wyjątkowo nieudolni. Przeprowadzane są kolejne reformy, które... niczego nie poprawiają. Ostatni choćby przykład – sieć szpitali. Najwyższa Izba Kontroli przygotowała właśnie raport na temat jej efektów. Są zerowe. Nie rozwiązano żadnego palącego problemu. Za to zadłużenie szpitali bije kolejne rekordy. Gdyby zmiany w takim stylu wprowadzano np. za Kazimierza Wielkiego, to mówiono by o tym władcy: „zastał Polskę drewnianą, a zostawił paździerzową".

„Każdy się może pomylić" – powie ktoś w obronie autorów reformy. Nie, do diabła, po stokroć nie! Mylą się ci, którzy wkraczają na nowe obszary! Podejmują pionierskie decyzje! Naprawa ochrony zdrowia jest zaś wałkowana od lat! Pracodawcy RP oraz wiele innych organizacji, uznani eksperci ostrzegali, żeby nie pchać się w sieć zaprojektowaną tak, jak uczynił to rząd. Jak zwykle okazało się, że to fachowcy, nie urzędnicy, mieli rację.

To jednak żadna satysfakcja. Media co rusz zamieszczają poruszające relacje ze szpitali. Pacjenci czekają przez wiele godzin, a nawet dni, na poradę lub przyjęcie na odpowiedni oddział! Grozę budzą słowa przedstawicieli lekarzy medycyny ratunkowej. Obnażają oni sposoby zamiatania pod dywan problemu braku personelu. Na szpitalnych oddziałach ratunkowych mogą dziś pracować lekarze niemal dowolnej specjalizacji oraz pielęgniarki lub ratownicy w liczbie „wystarczającej", np. dwóch lekarzy i cztery pielęgniarki na 100 pacjentów. Bo tylko na taką obsadę szpital stać. Na papierze wszystko się jednak będzie zgadzać. Tyle że na szpitalnych korytarzach mogą przez to umierać ludzie.

Przeprowadzana reforma okazała się więc ruchem pozornym. Poprzestawiano tylko istniejące zasoby systemu ochrony zdrowia. Ich wielkość pozostała jednak bez zmian. A przecież to elementarne, że czy mamy w portfelu pięć banknotów po 20 zł czy dwa po 50 – to nadal mamy 100 zł.

Pieniądze – o to bowiem chodzi. Politycy nogami i rękami zapierają się przed zwiększeniem wydatków na zdrowie. Wciąż nie dostrzegają, że to inwestycja! Że zdrowsze społeczeństwo to mniejsze koszty zarówno bezpośrednie, jak i pośrednie! Choćby oszczędności dla budżetu na zasiłkach, rentach itd.

Za niespełna dwa miesiące mamy wybory parlamentarne. Tyle czasu zostało partyjnym liderom na zrozumienie, że suweren chce nie tylko chleba i igrzysk. Chce także, a raczej przede wszystkim, być zdrowy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA