fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Farmacja

#RZECZoBIZNESIE: Wojciech Golusiński: Walka z rakiem bez kolejek

tv.rp.pl
Wczesne wykrycie nowotworu, mało inwazyjne leczenia, szybki powrót do pracy to motto nowego programu – mówi prof. Wojciech Golusiński, kierownik Kliniki Chirurgii Głowy, Szyi i Onkologii Laryngologicznej w Poznaniu.

Ministerstwo Zdrowia zaakceptowało ogólnopolski program polityki zdrowotnej w zakresie profilaktyki pierwotnej i wczesnego wykrywania nowotworów głowy i szyi. - To pierwszy taki program w Polsce. Doskonała wiadomość dla potencjalnych pacjentów, polskiej onkologii, laryngologii, chirurgii. Walczyliśmy o ten program wiele lat – podkreślił profesor.

Wyjaśnił, że program będzie realizowany poza ścieżką NFZ. - Zakłada, że każdy chory w przedziale wieku od 40 do 65 roku, który ma niepokój i objawy, które mogą charakteryzować nowotwory głowy i szyi, może się zgłosić do ośrodka, który będzie ten program realizował – mówił.

Golusińśki przyznał, że środków na realizację programu jest bardzo dużo. - 15 mln zł. To są pieniądze europejskie. Środki są rozłożone głównie na badania, ale również na edukację lekarzy rodzinnych i pracowników ochrony zdrowia – specjalistów – wyjaśnił.

Konkurs jest ogłoszony, aplikacje można składać do 20 stycznia. - Aplikować mogą ośrodki w których świadczy się usługi w ramach NFZ oraz, które mają doświadczenie w leczeniu onkologicznym i interdyscyplinarnym. Mogą aplikować od kwoty 500 tys. do 2,5 mln zł, w zależności jaki zakres badań są w stanie wykonać – tłumaczył profesor.

Szacował, że pod koniec I kw. ośrodki uruchomią program w pełnym zakresie.

Golusińśki tłumaczył, że zmienia się wiek osób, które są dotknięte tą grupą chorób nowotworowych. - Z 5-6 dekady życia na ludzi coraz młodszych, poniżej 40 roku życia – mówił.

Atutem programu ma być brak czasu oczekiwania do specjalisty. Będzie się można zgłosić od razu. - Każdy program profilaktyki w swoich założeniach ma, żeby wykryć wczesne zmiany. Wczesne wykrycie nowotworu, mało inwazyjne leczenia, szybki powrót do pracy – to jest motto tego programu – tłumaczył Golusiński.

Rocznie w wyniku tego nowotworu ginie w Polsce ok. 6 tys. osób, dwa razy więcej niż w wypadkach drogowych. Profesor odniósł się efektów ekonomicznych wywołanych przez chorobę. - Z punktu widzenia ekonomii cierpi na tym ekonomia poszczególnej rodziny, ekonomia NFZ i globalnie budżet państwa – mówił. - Jeżeli jest chory wcześnie wychwycony, w ramach tego programu profilaktycznego, to są najlepiej wydane pieniądze. Gdy możemy chorego szybko wyleczyć, to wydajemy na niego ok. 20 tys. zł. Natomiast jeżeli on jest w czwartym stopniu zaawansowania, wydajemy na niego 120 tys. zł. Często ten chory już nie wraca do pracy. Subsydiowanie jego życia i rodziny dalej obciąża budżet – podsumował.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA