fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

FIRMA Start-up

Czy polskie małe i średnie firmy podążą drogą amerykańskich?

Małe i średnie firmy dźwigają amerykańską gospodarkę po pandemii.
Małe i średnie firmy dźwigają amerykańską gospodarkę po kryzysie. Czy w Polsce będzie podobnie? Źródło: Adobe Stock
Małe i średnie przedsiębiorstwa za oceanem ratują amerykańską gospodarkę i pozwalają jej wyjść z kryzysu suchą stopą. Podobne ożywienie widać też w Polsce, głównie dzięki nowym biznesom, na które łakomym wzrokiem patrzą rodzimi inwestorzy.

Według analiz Business Insider, gospodarkę amerykańską czeka w tym roku ponad 6 procentowy wzrost. Jego siłą napędową są przede wszystkim małe i średnie firmy, które najlepiej dostosowały się do zmieniającej się rzeczywistości. Pomimo bardzo wyraźnego letargu wywołanego pandemią, USA wydają się wychodzić z kryzysu obronną ręką, zarówno na poziomie PKB, jak i rodzimego rynku pracy. Sytuację ratują przede wszystkim przedstawiciele segmentu MŚP. Co ważne, z podobnym zjawiskiem mamy do czynienia również w Polsce – co widać po kolejnych wzrostach finansowania start-upów.

Amerykańska przedsiębiorczość ratuje rynek pracy

Według analizy “National Employment Report” autorstwa instytutu ADP tylko w kwietniu br. małe przedsiębiorstwa przyczyniły się do stworzenia 235 tys. nowych miejsc pracy. Jednym z najbardziej miarodajnych wskaźników znacznego ożywienia amerykańskiej gospodarki jest fakt, iż poza sektorem rolnictwa niewielkie biznesy dały zatrudnienie aż 174 tys. etatowców. Dla porównania średnie przedsiębiorstwa dały pracę 230 tys. Amerykanom, a duże podmioty – 742 tys. Według Neli Richardson, głównej ekonomistki ADP, jesteśmy świadkami największych wzrostów, a zarazem pogłębiania popytu na zatrudnienie w USA – od września 2020 roku.

Czy wyniki amerykańskich MŚP- w tym, dynamicznie rozwijających się start-upów – to powód do otwierania post-pandemicznego szampana? Z pewnością jeszcze nie. Według ADP do poziomu sprzed wprowadzenia twardego lockdownu brakuje ciągle ponad 8 mln miejsc pracy, ale jednocześnie tylko w ciągu ostatnich dwóch miesięcy przybyło ich aż 1,3 mln. Dlatego też amerykańska gospodarka nie świętuje całkowitego wyjścia z kryzysu, ale w pewnym stopniu krajowi przedsiębiorcy mają poczucie, że rozpoczynają całkowicie nowy rozdział historii rynku pracy. Całkiem możliwe, że podobny scenariusz ziści się już wkrótce w polskich realiach.

Polskie start-upy kluczem do walki z bezrobociem?

Ekonomiści z Głównego Urzędu Statystycznego są zgodni – kwiecień ub. r. był rekordowy pod względem zwolnień od prawie dekady. Federacja Przedsiębiorców Polskich zwróciła z kolei uwagę na fakt, iż stabilna do tej pory sytuacja pracowników usług oraz sprzedawców załamała się wraz z nadejściem wyraźnych ograniczeń w prowadzeniu działalności gospodarczej. Z drugiej zaś strony zamknięcie placówek stacjonarnych wywindowało pozycję start-upów z branży e-commerce oraz e-grocery. To właśnie tego typu młode spółki napędzały – i nadal napędzają – krajowy rynek pracy.

Dużo mówi się także o start-upach jako innowacyjnych przedsięwzięciach, które najczęściej bazują na rozwiązaniach IT. To bardzo pozytywne zjawisko, jednak rolę ambitnych debiutantów należy rozpatrywać szerzej. Wiele ciekawych startupów pojawiło się również w gastronomii, turystyce, branży eventowej czy w sprzedaży stacjonarnej, które najbardziej ucierpiały w trakcie lockdownu. Widzimy przykład Stanów Zjednoczonych, gdzie właśnie odżył rynek pracy w sektorze usług. Także w Polsce jest przestrzeń dla wręcz misyjnej roli młodych biznesów, które mogą się okazać kluczem do obudowy krajowej gospodarki. To z kolei bardzo dobry sygnał dla odważnych inwestorów, zwłaszcza w kontekście ostatnich wyników finansowych rodzimej sceny startupowej.

Młode spółki alternatywą dla inwestorów

To dobry moment dla nowych pomysłów biznesowych, ponieważ w obliczu niskich stóp procentowych i skrajnie nieatrakcyjnych produktów inwestycyjnych instytucji bankowych, Polacy zaczęli intensywnie lokować kapitał właśnie w młodych spółkach. Jak wynika z szacunków Polskiego Instytutu Ekonomicznego, wartość funduszy venture capital skoczyła o 2,1 mld zł tylko w roku 2020, a więc okresie najcięższych obostrzeń sanitarnych. Jest to skok rzędu 70 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem. Największe rundy finansowania odnotowaliśmy w III i IV kwartale ub. r. Pierwsze 3 miesiące 2021 roku z kolei minęły pod znakiem 243 mln zastrzyku gotówki. Dla porównania, w całym roku 2017 w polskie start-upy zainwestowano 215 mln zł.

Tak imponujące kwoty finansowania to dopiero początek szerszego zjawiska. Należy traktować scenę startupową, jako integralną część krajowej gospodarki, ponieważ oprócz potencjalnego wzrostu liczby miejsc pracy, możemy również liczyć na niemałe skoki PKB. Warto podkreślić, że inwestowanie w tego typu podmioty jest potencjalnie o wiele bardziej opłacalne niż tradycyjne lokaty, a charakter rynku staje się w dużym stopniu inkluzywny, a więc otwarty także na inwestorów indywidualnych. Oznacza to, że statystyczny Kowalski, akceptując ryzyko może ulokować swój kapitał w innowacyjnej spółce, tym samym, dokładając swoją cegiełkę do zmniejszania długu technologicznego polskiej gospodarki.

Przykład segmentu MŚP w Stanach Zjednoczonych to kolejny argument za wsparciem małych i średnich biznesów, które nawet w tak niesprzyjających czasach – świetnie sprawdzają się, jako rozrusznik gospodarki. Również w polskich warunkach widać ożywienie wśród małych i średnich przedsiębiorców, a z post-pandemicznego kryzysu wyłania się wiele nowych biznesów. Dzięki temu, w perspektywie kolejnych miesięcy możemy stać się świadkami pozytywnej ewolucji w świadomości samych inwestorów – zarówno instytucjonalnych, jak i tych indywidualnych.

Autor jest prezesem zarządu Grupy Assay, która organizacyjnie i finansowo wspiera polskie startupy.

Źródło: firma.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA