fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

FIRMA Eksport

Koronawirus. Jak pomóc eksporterom – praktyki z Chin

Chiny mimo epidemii jeszcze mocniej stawiają na eksport. Polscy eksporterzy nie mogą liczyć na pomoc. Źródło: Adobe Stock.
Chiński rząd obniżył podatki dla tamtejszych eksporterów, aby  na globalnym rynku stali się bardziej konkurencyjni niż są.

Różnica między tarczą antykryzysową polską a chińską jest taka, że chińska zawiera pakiet narzędzi wspierających eksport. W Polsce wsparcia dla eksporterów niestety nie przewidziano. Stało się tak, mimo że wiele branż opartych o eksport m.in. motoryzacja i meblarstwo, o to głośno postulowało. Polscy eksporterzy mogą tylko przyglądać się temu co się dzieje za granicą, a w Chinach w szczególności.

Trzy filary pomocy

Chiński rząd zdecydował o jak najszybszym wyprowadzeniu kraju z zapaści gospodarczej w jakiej znalazł się on wskutek epidemii koronawirusa. Od 20 marca br. obowiązuje program wsparcia eksportu dla chińskich firm. Jest on nadzwyczaj prosty. Zakłada on, że dla 1464 produktów ustalono dwa rabaty podatkowe. Dla 1084 produktów zastosowano obniżkę w wysokości 13 proc., a dla 380 produktów – 9 proc.

Ponadto, rząd (a premier Li Keqiang) nakazał, aby odprawa celna chińskich towarów eksportowych oraz tych z importu ważnych dla chińskiej gospodarki, była szybsza niż dotychczas.

To jednak nie wszystko. Wolną rękę dostały również lokalne rządy. Przykładowo władze Szanghaju, dla przedsiębiorstw zlokalizowanych w mieście oraz w jego granicach, przygotowały własny program wsparcia eksportu.

Skutki koronawirusa

Takiego załamania w chińskiej gospodarce nie było nigdy. Nawet podczas pierwszej epidemii SARS w 2003 r. czy też kryzysu finansowego z 2008 r. Jak głęboki wstrząs nastąpił w chińskiej gospodarce, najlepiej widać po danych. Chińskie Państwo Biuro Statystyczne podało, że na 41 kategorii statystycznych chińskich branż przemysłu wskutek epidemii koronawirus w okresie styczeń-luty 2020, w porównaniu rok do roku, tylko 3 nie poniosły strat, a wręcz zarobiły. Te które zarobiły to: przemysł tytoniowy 31,5 proc., wydobycie ropy i gazu 23,7 proc.,  przetwórstwo produktów rolnych 2,2 proc. Reszta branż poniosła kilkudziesięcioprocentowe (a w niektórych nawet ponad stuprocentowe) straty.

Nie dziwi więc to, że chiński rząd w błyskawicznym tempie przygotował pakiet proeksportowy. 10 marca chiński premier Li Keqiang podczas posiedzenia rządu (Rady Państwowej) powiedział, że należy opracować i wprowadzić w jak najkrótszym terminie narzędzia wspierające eskort oraz inwestycje w kraju. Już 17 marca chińskie ministerstwo finansów opublikowało program ulg fiskalnych dla eksporterów z informacją, że rabaty podatkowe wchodzą w życie od 20 marca. I one już obowiązują.

Mechanizm programu rabatowego

Idea wprowadzonych już ulg podatkowych oraz celnych jest prosta i opiera się na dwóch założeniach. Pierwsze to zapewnienie natychmiastowej ulgi przedsiębiorstwom handlowym. Drugim warunkiem jest to, że państwo zwróci w gotówce te 13 lub 9 proc. zapłaconego podatku, z tym że w pierwszym etapie firmy dostają a conto. Dopiero w kolejnych miesiącach będą się one rozliczać zgodnie z tym, jak stanowi chińskie prawo podatkowe i celne czyli w ramach comiesięcznych deklaracji podatkowych i na ich podstawie będzie zwrot pieniędzy.

Chiny są największym eksporterem świata. Źródło: Adobe Stock

Pomoc dla wszystkich eksporterów

Powyższe ulgi podatkowe otrzymuje każda chińska firma bez względu na wielkość i formę organizacyjno-prawną. Warunkiem jest, aby była eksporterem (posiada licencję eksportową i zezwolenie na działalność i taką prowadziła przed dniem wprowadzenia ulg oraz posiada inne dokumenty uprawniające do eksportu). Ważne jest to, że nie musi ona składać dokumentów do lokalnych urzędów o przyznanie ulgi, bo zniżkę 9 lub 13 proc. dostaje z mocy prawa, jeśli jest zarejestrowanym działającym eksporterem. Chodzi o to, aby firmy nie traciły czasu na biurokrację.

Choć program rabatów podatkowych skierowany jest przede wszystkim do chińskich przedsiębiorstw to z przyjętej regulacji mogą skorzystać również działające w Chinach przedsiębiorstwa zagraniczne. Różnica jest taka, że dla nich nie przewidziano rabatu z mocy prawa. Muszą wystąpić z odpowiednim wnioskiem do władz ze względu na siedzibę firmy (oddziału).

Ulga na sedes lub kwiaty

Analiza dla jakich kategorii produktów ustalono rabat w wysokości 9 lub 13 proc. prowadzi do następujących wniosków. Wyższy rabat (13 proc.) dotyczy branż, w których chiński przemysł jest dość mocny i zwiększony eksport nie wpłynie na podaż na krajowym rynku. W tej grupie ulgi dotyczą np. urządzeń sanitarnych (porcelanowe: umywalki, sedesy i bidety), produktów petrochemicznych, wyrobów ze stali, skór zwierzęcych oraz skór ze zwierząt futerkowych.

Z kolei dziewięcioprocentowa ulga dotyczy przede wszystkim produktów rolnych. Chodzi np. o: owoce, warzywa, mięso, eksport zwierząt, bawełnę, świeże kwiaty, nasiona.

Z eksportu wyłączono produkty sanitarnej ochrony osobistej. Ma to oczywiście związek z wciąż niewygaszoną epidemią koronawirusa w Chinach.

Kogo w Polsce zabolą chińskie ulgi eksportowe?

Z pewnością w Polsce skutek trzynastoprocentowej ulgi dla chińskich eksporterów odczuje wiele branż. Choćby wspomniana produkcja urządzeń sanitarnych. Krajowi producenci tego rodzaju sprzętu w związku z ograniczeniami działania handlu i braku realnej wizji końca epidemii w Polsce oraz w kontekście chińskiej ulgi, są zmuszone do przeanalizowania własnych modeli biznesowych oraz handlowych. Chcąc zachować konkurencyjność muszą zanalizować swe krajowe i eksportowe cenniki.

Polscy hodowcy kwiatów również mają się czego obawiać. Ten biznes najczęściej prowadzą przedsiębiorstwa rodzinne. Już obecnie odczuwają negatywne skutki wprowadzonych ograniczeń w handlu w związku z epidemią koronawirusa w naszym kraju. Rzucenie więc przez Chiny, na rynek europejski lub globalny, kwiatów i nasion po cenach konkurencyjnych (9 proc. rabatu podatkowego) niż oferują nasi producenci z pewnością odbije się na ich przychodach.

Futerkowcy też ucierpią

Niewątpliwie negatywnych skutków doświadczą też polscy hodowcy zwierząt futerkowych. Choć nie jest to wielka branża rolna (w praktyce jest to dział specjalny produkcji rolnej), to ma swą światową pozycję. Polska jest trzecim po Chinach i Danii producentem skór futerkowych na świecie, w tym szczególnie z norek. W tym przypadku ma miejsce kumulacja zdarzeń rynkowych. Od kilku lat branżę tę trapi pogłębiający się kryzys, spowodowany odchodzeniem przez klientów od naturalnych futer. Hodowla norek w Polsce spadła z 10 mln sztuk w 2015 r. do 5,25 mln sztuk w 2018 r. Dodatkowy wstrząs wywołała epidemia koronowirusa, która wstrzymała w Europie tegoroczne aukcje skór z uwagi na niemożliwość przyjazdu na nie klientów z Chin. Przyznanie więc trzynastoprocentowej ulgi dla chińskich skóry z norek (ale również skór z lisów) z pewnością polskim hodowcom nie pomoże.

Nie należy zapominać, że rabaty podatkowe 9 i 13 proc. to są ulgi od chińskiego rządu. Nikt nie broni chińskim przedsiębiorstwom na zastosowanie dodatkowych rabatów dla klientów. Można być pewnym, że chińscy producenci, chcąc zdobyć nowe rynki będą się wykazywać dużą elastycznością, aby zdobywać zamówienia.

Źródło: firma.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA