fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Eurodotacje 2016

Od edukacji do zatrudnienia i współpracy ponadnarodowej

Zasada, że pieniądze idą za przedsiębiorcą, a nie za firmą szkoleniową, jest pożądana, tyle że system dostarczania usług do tej pory nie ruszył – mówili uczestnicy debaty w redakcji „Rzeczpospolitej”.
Rzeczpospolita/Jerzy Dudek
Program operacyjny „Wiedza edukacja rozwój" niesie ze sobą wiele nowatorskich rozwiązań, takich jak innowacje społeczne. Ma też wspierać m.in. reformy strukturalne i umożliwiać przejście z systemu edukacji wprost do zatrudnienia.

– Program ma kilka celów i są one związane z obszarami pomocy. Pierwszy to efektywne przejście z systemu edukacji do zatrudnienia. Tym kwestiom poświęcone są dwie osie priorytetowe programu – szkolnictwo wyższe i gwarancje dla młodzieży. Drugi cel to wsparcie reform strukturalnych, których realizacja jest potrzebna z punktu widzenia szeroko rozumianej polityki społecznej. A trzeci to wsparcie innowacji społecznych i współpracy ponadnarodowej – wyliczał Paweł Chorąży, wiceminister rozwoju.

Tłumaczył, że choć powszechnie uważa się, że centralna część programu operacyjnego „Kapitał ludzki" realizowanego w latach 2007–2013 zamieniła się w program „Wiedza edukacja rozwój", a pozostała część pieniędzy z Europejskiego Funduszu Społecznego (EFS), z którego finansowane są oba te programy, trafiła do nowych regionalnych programów operacyjnych, to jednak taka ocena nie jest do końca uzasadniona.

– Porównując program „Wiedza edukacja rozwój" z programem „Kapitał ludzki", w ogóle nie mówiłbym o kontynuacji zarówno ze względu na obszary tematyczne, jak i wiele nowości realizowanych w perspektywie 2014–2020 – mówił Chorąży, tłumacząc, że co prawda oba programy są finansowane z EFS, jednak z punktu widzenia ich struktury i sposobu zarządzania są zupełnie inne.

– Program „Wiedza edukacja rozwój" jest bardziej stworzony w myśl zasady „top-down". Nie ma w nim zbyt wiele obszarów, które byłyby przestrzenią do dowolnej kreacji dla beneficjentów. Zarówno cele, jak i zakres tematyczny przyszłych projektów w dużej mierze zostały uzgodnione już na etapie negocjacji z Komisją Europejską – wyjaśniał wiceminister.

Pytanie o kontynuację

Jednak jak zauważyła Agnieszka Deja, ekspertka ds. projektów UE ze Wspólnoty Roboczej Związków Organizacji Socjalnych, właśnie kontynuacji pomiędzy tymi programami w wielu obszarach brakuje. Przykładem może być dziedzina wypracowanych już standardów usług pomocy i integracji społecznej.

– Warto korzystać z rozwiązań, które powstały w okresie 2007–2013. Nie ma sensu zaczynać wszystkiego od nowa, poza tym rodzi się wątpliwość, czy przy takim podejściu nie marnotrawimy tego, co już osiągnęliśmy poprzez realizację poprzedniego programu. Odrębną kwestią są także praktyczne doświadczenia związane z całym systemem wydatkowania środków, dla przykładu system i terminy rozstrzygania konkursów, które obecnie niejednokrotnie trwają po kilkanaście miesięcy – mówiła Deja.

– Część działań jest kontynuowana, jak np. wsparcie dla rozwijającego się obszaru ekonomii społecznej – przypomniał Mariusz Frankowski, dyrektor Mazowieckiej Jednostki Wdrażania Programów Unijnych. Odniósł się też do przeniesienia części środków z EFS na poziom województw.

– Ich przeniesienie na poziom regionalny było słusznym krokiem. Jestem przekonany, że jako regiony poradzimy sobie z tym wyzwaniem. W przypadku Mazowsza chodzi głównie o środki na poprawę sytuacji na rynku pracy oraz na politykę i integrację społeczną – mówił Frankowski.

Tego optymizmu nie podzielił jednak Chorąży. Przyznał co prawda, że zarządzanie kilkudziesięcioma tysiącami projektów na poziomie centralnym w programie „Kapitał ludzki" było bardzo trudne, jednak sprawdziło się, choćby dzięki możliwości elastycznego przesuwania środków pomiędzy regionami.

Jak przypomniał, przed okresem 2014–2020 to województwa dążyły do regionalizacji zarządzania pieniędzmi z EFS, wskazując na bliskość odbiorców pomocy, możliwość realizacji tzw. projektów zintegrowanych czy dostosowanie do potrzeb na poziomie regionalnym.

– Nie negując potrzeby decentralizacji, teraz jednak takich działań nie widzę. Programy regionalne w zakresie EFS są do siebie bardzo podobne. Trudno mówić o specyfice regionalnej. Projektów zintegrowanych nie ma i niekiedy brakuje synergii w zakresie wykorzystania pieniędzy z EFS i Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego (EFRR), a także dostrzeżenia w wielu regionach wdrożeniowej specyfiki EFS – mówił Chorąży.

Trudności biznesu

Z przekazaniem części pieniędzy z EFS na poziom regionów wiąże się też kwestia przeniesienia tzw. wsparcia miękkiego dla firm, np. szkoleń. I w tym przypadku eksperci wyrazili wątpliwości.

– Biznes nie postrzega programu „Wiedza edukacja rozwój" jako oferty dla siebie, bo wsparcie szkoleniowe trafiło do programów regionalnych. Tę decyzję uważam dziś za nietrafioną. Dla regionów rozwój kompetencji przedsiębiorstw nie jest priorytetem. Te środki do tej pory nie ruszyły, nie wiadomo do końca, na jakich zasadach firmy będą mogły je pozyskać, a w przypadku dwóch województw, tj. Mazowsza i Pomorza, nie zarezerwowano ich w ogóle w programach regionalnych – mówiła Marzena Chmielewska, dyrektorka Departamentu Funduszy Europejskich w Konfederacji Lewiatan. – Warszawscy przedsiębiorcy być może obejdą się bez szkoleń, ale już przedsiębiorca z Ostrołęki może ich potrzebować – dodała.

– Przypadek Mazowsza jest szczególny. Ze względu na to, że dołączyliśmy do grona lepiej rozwiniętych regionów europejskich, budżet naszego programu regionalnego zmalał i m.in. dlatego nie oferujemy dotacji na wsparcie rozwoju przedsiębiorstw i pracowników, także w formie szkoleń – tłumaczył Frankowski.

Przedsiębiorcy zainteresowani szkoleniami i innymi usługami rozwojowymi powinni zapoznać się z Bazą Usług Rozwojowych prowadzoną przez Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości.

To darmowe narzędzie informatyczne finansowane z programu „Wiedza edukacja rozwój". Umożliwia znalezienie i skorzystanie z zarejestrowanych w niej usług rozwojowych, takich jak: szkolenia, doradztwo, coaching, mentoring, e-learning czy studia podyplomowe, finansowanych z EFS w ramach regionalnych programów operacyjnych na lata 2014–2020.

Wpis usługi do bazy jest dobrowolny. Obowiązkowy jest zaś dla podmiotów, które oferują usługi, na które można uzyskać dofinansowanie unijne. Wszystkie usługi wpisane do bazy zawierają te same informacje, np.: program szkolenia, liczbę godzin i cenę. Dzięki temu można je łatwo porównać. W okresie 2014–2020 to przedsiębiorcy mają decydować o wyborze usług edukacyjnych dla pracowników. Przedsiębiorca wybierze więc usługę z bazy np. szkolenie, a po skorzystaniu pracownik wypełni ankietę, oceniając usługę. Ocena będzie widoczna dla innych użytkowników, co pozwoli wybrać im najlepsze usługi.

– Zasada, że pieniądze idą za przedsiębiorcą, a nie za firmą szkoleniową, jest pożądana, tyle że system dostarczania usług do tej pory nie ruszył. To opóźnienie jest szalenie istotne, bo cała koncepcja opierała się na założeniu, że firmy będą się wymieniać informacjami o jakości usług, dzięki czemu łatwiej będzie im wybrać dobrego dostawcę i kupić sensowne szkolenie. Kluczem do sukcesu systemu miała być zatem duża liczba użytkowników i wielu zweryfikowanych w praktyce dostawców – mówiła Chmielewska.

Tymczasem, jak podkreśliła, na koniec 2016 r. nie ma usług, nie ma też ocen jakości, a przedsiębiorcy będą musieli wybierać w ciemno przynajmniej przez kolejne dwa lata. – Potem pieniądze mogą się skończyć i system nigdy nie będzie działał tak, jak planowaliśmy – przestrzegała ekspertka Lewiatana.

– Pomysł z bazą jest sensowny, bo zakłada nadzór nad jakością usług, także szkoleń. Ich jakość w okresie 2007–2013 była różna, a w pewnym momencie doszło wręcz do przesytu szkoleniami. Teraz jednak przedsiębiorcy mają już ponaddwuletnią przerwę w możliwości korzystania ze szkoleń współfinansowanych ze środków EFS – mówiła Joanna Juszczyszyn-Klimek, dyrektor departamentu zarządzania projektami w firmie doradczej DGA. Jej zdaniem przestój ten trwa za długo. Z kolei za wcześnie jest, aby oceniać działanie bazy.

Juszczyszyn-Klimek zwróciła też uwagę, że w przypadku projektów dotowanych z programu „Wiedza edukacja rozwój" w pewnym momencie biznes wycofuje się z nich, nie widząc możliwości dalszego komercyjnego zastosowania wypracowanych rozwiązań. – To duża strata. Warto byłoby znaleźć rozwiązanie, aby temu zapobiec. Biznes zniechęca też ilość dokumentacji i procedur wymaganych w realizacji projektów. Choć wydawało się, że zakres dokumentacji będzie maleć z kolejną unijną perspektywą finansową, to jednak na razie tak nie jest – utyskiwała ekspertka.

Nowości plusem

Uczestnicy debaty zgodnie uznali, że jednym z pozytywów programu są tzw. innowacje społeczne.

– To coś nowego, pozytywnego. Środek ciężkości przesuwamy na efekty i dobro wspólne, a resort rozwoju nie boi się nowości i jest instytucją przychylnie nastawioną do beneficjentów – oceniała Deja.

– Jesteśmy beneficjentem projektu innowacyjnego. To dobry krok, by wprowadzić sektor biznesu do tego typu konkursów. Ministerstwo, co ważne, daje wnioskodawcom pewną dowolność w konstrukcji pomysłów na projekty. Innym plusem obecnej perspektywy jest większy nacisk na tworzenie konsorcjów pomiędzy podmiotami z różnych sektorów – wtórowała Juszczyszyn-Klimek.

Na zawiązywanie konsorcjów zwrócił też uwagę Frankowski. To ważne, bo z kapitałem społecznym w naszym kraju wciąż mamy spore problemy. Uznał on, że pieniądze z EFS w okresie 2014–2020 nabrały bardziej konkretnego charakteru. – Są kierowane do konkretnych grup, np. do dzieci z porażeniem mózgowym czy autyzmem. To pozytyw decentralizacji – tłumaczył.

– W przypadku innowacji społecznych szukamy nisz, w których rzeczywistość zmienimy oddolnie – mówił Chorąży.

– Mam wrażenie, że ministerstwu naprawdę zależy na efektach innowacji społecznych, bardziej nawet niż na wydaniu środków – dodała Chmielewska.

Dla młodzieży

– Sukcesem jest też inicjatywa dla młodzieży. W Polsce przez ostatnie lata mieliśmy do czynienia z totalną krytyką polityki rynku pracy. Mówiono, że jest zła, a urzędy pracy niepotrzebne. Teraz inicjatywa i idea gwarancji bardzo mobilizują do udzielania pomocy. Do tego spadające bezrobocie wymusza na instytucjach rynku pracy aktywne podejście. Od 2014 r. z różnych form wsparcia skorzystało już 192 tys. młodych osób. Z naszych analiz wynika, że 73 proc. z nich znalazło pracę lub kontynuuje naukę w ciągu pół roku od zakończenia udziału w projekcie – mówił Chorąży, który jako pozytyw wskazał też instrumenty zwrotnej pomocy finansowej.

– Europejskim benchmarkiem w tej dziedzinie są instrumenty dla ekonomii społecznej – podkreślił.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA