fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Eurodotacje 2016

Większy wpływ na gospodarkę

Uczestnicy debaty zgodzili się, że program operacyjny „Inteligentny rozwój” wymaga więcej zarówno od przedsiębiorców, jak i naukowców, niż program realizowany w okresie 2007–2013. Nowy program dla biznesu ma też przynieść więcej rodzimej gospodarce
Fotorzepa/Robert
Program „Inteligentny rozwój" ma przynieść wzrost liczby miejsc pracy oraz większe nakłady firm na badania i prace rozwojowe.

– Do 2023 r. chcemy podnieść nakłady przedsiębiorstw na badania i rozwój (B+R) do poziomu 0,93–1 proc. produktu krajowego brutto. Chcemy też zwiększyć udział wyrobów wysokiej techniki. Aktualnie to ok. 6,7 proc. produkcji. Nasz cel to podwojenie tej wartości do ok. 13 proc. – mówiła Anita Wesołowska, wicedyrektor Departamentu Programów Wsparcia Innowacji i Rozwoju w Ministerstwie Rozwoju podczas debaty o programie operacyjnym „Inteligentny rozwój" (PO IR) zorganizowanej przez „Rzeczpospolitą".

Inne planowane kluczowe efekty programu to m.in. utworzenie co najmniej 20,5 tys. nowych miejsc pracy oraz wsparcie 12 tys. firm w prowadzeniu badań i wdrażaniu innowacji. Dodatkowo ze swoich środków firmy mają przeznaczyć 4,4 mld euro na badania i innowacje. – Nasz cel to zwiększanie współpracy przedsiębiorców z naukowcami – podkreślała Wesołowska.

– „Inteligentny rozwój" to nowy program i nowe procedury. W jego pierwszej części (osi) są instrumenty kierowane wyłącznie do przedsiębiorców. Naukowcy, uczelnie i instytuty badawcze mogą występować, ale tylko w roli podwykonawców i to w określonym wymiarze. Czy to się sprawdzi? Zobaczymy – mówiła prof. Anna Rogut, przewodnicząca Rady Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBR). Jak wskazała głosy naukowców są różne, m.in. dlatego, że instytuty naukowe, zwłaszcza uczelnie, nie do końca jeszcze zdają sobie sprawę z możliwości zastosowania nieco innych umów i powiązań z przedsiębiorcami, na zasadzie których byliby podwykonawcami.

– Preferowane są tradycyjne umowy. Rzadko kiedy naukowcy biorą pod uwagę sytuację, w której mogą wziąć na siebie cześć kosztów działalności B+R, a potem również ewentualnie partycypować w zyskach. To zupełnie odrębne rozwiązanie warte wypromowania – mówiła prof. Rogut, przypominając, że dla sektora nauki przeznaczona jest częściowo czwarta część (oś) programu. – Ona również jest mieszana, bo nie chodzi wyłącznie o podnoszenie jakości działalności badawczo-rozwojowej, ale również o konieczność uzyskania rezultatu nadającego się nieomal do natychmiastowej komercjalizacji – mówiła szefowa Rady NCBR.

– Tworząc „Inteligentny rozwój", założyliśmy, że płynąca z niego pomoc będzie skierowana do biznesu. Tak się stało i jesteśmy zadowoleni z tego, że to przedsiębiorcy są promowani – mówiła Marzena Chmielewska, dyrektor Departamentu Funduszy Europejskich w Konfederacji Lewiatan. Jej zdaniem teraz do nowej sytuacji muszą dostosować się inne grupy beneficjentów, w tym naukowcy.

– To wartość tego programu, że zmusza on do nowych działań. Jego konstrukcja wymusza aktywność, która normalnie nie miałaby miejsca. To bardzo dobre dla wszystkich grup zaangażowanych w jego realizację – podkreślała ekspertka Konfederacji Lewiatan.

– Sedno programu to zapewnienie współpracy pomiędzy przedsiębiorcami i naukowcami. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości ma pieniądze dla firm. Oferujemy wsparcie finansowe, które przedsiębiorcy mogą przeznaczyć na zamówienie prac badawczo-rozwojowych w ośrodkach naukowych – mówiła Patrycja Klarecka, prezes Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP).

Zgrać program z filozofią

W ocenie prof. Rogut nowe rozwiązania są wskazane, bo dopingują sfery nauki i biznesu do bardziej praktycznego myślenia. – „Inteligentny Rozwój" preferuje działalność badawczo-rozwojową, która zaraz po zakończeniu może być skomercjalizowana. Im bliżej rynku tym lepiej. Program powinien też jednak wpisywać się w całą filozofię i politykę naukowo-technologiczną i innowacyjną, a tymczasem brakuje źródeł finansowania określonych etapów tej polityki – uważa Rogut.

Zgodziła się z tym Chmielewska. – Patrzymy na PO IR trochę jak na wyspę, pomijając wszystko dookoła, a program powinien być dobrze powiązany z polityką państwa w zakresie innowacyjności, a tak się chyba w wielu przypadkach nie dzieje – mówiła ekspertka Lewiatana, zaznaczając jednak, że program był tworzony dwa, trzy lata temu, a mała i duża ustawa o innowacyjności powstają teraz.

– Obie te ustawy mogą stworzyć instrumenty fiskalne, zachęty podatkowe, które pozwolą znaleźć dodatkowe źródła finansowania działalności B+R, która jest na wcześniejszych etapach rozwoju, dając przedsiębiorcy możliwość odpisania jej od kosztów albo wliczenia w koszty działalności gospodarczej. Ustawy mogą być więc krokiem w kierunku wkomponowania PO IR w zestaw rozwiązań instytucjonalno-fiskalno-prawnych, które pozwolą nam zachować możliwość finansowania działalności badawczo-rozwojowej na każdym etapie – tłumaczyła prof. Rogut.

– Rozpoczęliśmy rozmowy z NCBR na temat kontynuacji finansowania innowacyjnych projektów, które na etapie prac badawczo-rozwojowych otrzymały dofinansowanie z Centrum. PARP dysponuje pieniędzmi na wdrożenia wyników prac B+R, więc taka ścieżka wydaje się naturalna – mówiła Patrycja Klarecka. Jej zdaniem firmy, które wypracowały dobre wyniki badawcze, nie powinny mieć problemów z finansowaniem. Takiemu podejściu przyklasnął Michał Gwizda, partner w firmie doradczej Crido Taxand, przypominając jednak, że dotychczasowe zasady programu de facto uniemożliwiały takie podejście, bo projekty dofinansowane przez NCBR, np. w tzw. szybkiej ścieżce nie mogły być następnie wsparte przez PARP z instrumentu „Badania na rynek" ze względu na wymóg dysponowania patentem.

Jak zapewniła prezes PARP, kierowana przez nią instytucja dostrzega ten problem i pracuje np. nad rozwiązaniem, w którym w ramach „Badań na rynek" organizowany będzie dedykowany konkurs dla projektów dofinansowanych przez NCBR. Inny sposób to dodatkowe punkty dla firm, których projekty wsparło wcześniej Centrum.

Klarecka zwróciła też uwagę na ogólny, długofalowy aspekt ciągłości unijnego finansowania, który mogą zapewnić tzw. instrumenty zwrotne, również wpisane w nowy program.

– W okresie 2014–2020 mamy ich trzy razy więcej niż w latach 2007–2013. Uważam, że to pozytywny trend – mówiła szefowa PARP, podkreślając, że pieniądze w krótszym czy dłuższym okresie, ale jednak wracają na rynek.

Wpływ na gospodarkę

– Istotne jest to, że PO IR jest programem, w którym wymagamy więcej od przedsiębiorców i od świata nauki. Więcej w sensie osiągnięcia takich efektów, które faktycznie dają się przekształcić potem w konkretne pieniądze i które zadecydują o poziomie dynamiki rozwoju gospodarczego kraju – podkreślała prof. Rogut.

– W porównaniu z programem operacyjnym „Innowacyjna gospodarka" teraz szukamy przedsięwzięć, które w dłuższej perspektywie przełożą się na wzrost gospodarczy. Jako organizacja musieliśmy się zmienić, aby lepiej wynajdywać takie projekty – wtórowała prezes Klarecka.

Jak zapewniała Anita Wesołowska, program jest realizowany terminowo, a nawet nieco szybciej, niż można było zakładać uwzględniwszy długie negocjacje jego treści z Komisją Europejską. Przedstawicielka resortu rozwoju przyznała jednak, że ze względu na jego późny start w porównaniu z „Innowacyjną gospodarką" nie ma czasu do stracenia. Prof. Rogut przypomniała, że NCBR wystartowało już ze wszystkimi tegorocznymi konkursami.

– Szybko postępująca realizacja programu cieszy, ale równie ważna jest elastyczność instytucji dzielących unijne pieniądze i ich skłonność do zmian, kiedy się okazuje, że część instrumentów szwankuje bądź nie spełnia oczekiwań firm – podkreślał Gwizda, zachęcając instytucje do wsłuchiwania się w głos przedsiębiorców.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA