fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Euro 2020

Mają dla kogo grać

Łukasz Piszczek zagra dziś w reprezentacji ostatni, 66. raz
Reporter
Wtorkowy mecz na Stadionie Narodowym kończy zwycięskie eliminacje Euro 2020.

Awans zapewniony już miesiąc temu, pierwsze miejsce w grupie wywalczone w sobotę dzięki zwycięstwu nad Izraelem, ale ze Słowenią jest o co grać. Wciąż ważą się losy koszyka, do którego trafi reprezentacja Polski przy okazji losowania. W dodatku Słowenia to jedyny zespół, który pokonał drużynę Jerzego Brzęczka (2:0 w Lublanie we wrześniu), więc w piłkarzach powinna być sportowa chęć rewanżu. Wreszcie mecz ten będzie pożegnaniem zasłużonego reprezentanta, jednego z ulubieńców kibiców – Łukasza Piszczka.

Obrońca Borussii Dortmund wyjdzie na boisko w podstawowym składzie, a ustalenia są takie, że po pół godzinie opuści murawę – w ciemno można obstawiać, że przy oklaskach publiczności na stojąco. To nie pierwszy raz, gdy oficjalny mecz zmienia się w benefis – podobnie było chociażby przy pożegnaniu Jerzego Dudka, który wystąpił w spotkaniu z Liechtensteinem w 2013 roku, zostając przy okazji najstarszym w historii kadrowiczem (miał 40 lat i 73 dni). Były bramkarz Liverpoolu i Realu Madryt zagrał jednak w meczu towarzyskim, natomiast przeciwko Słowenii reprezentacja powalczy o punkty.

Decyzję o zakończeniu kariery w kadrze Piszczek podjął po mundialu 2018. Brzęczek próbował namówić go do zmiany decyzji, miał sentymentalne argumenty, bo Piszczek to najlepszy przyjaciel Kuby Błaszczykowskiego, siostrzeńca selekcjonera. 34-letni prawy obrońca pozostał jednak nieugięty, a bliskie relacje nie pomogły.

Stwierdził, że zdrowie nie pozwala mu na dzielenie obowiązków między klub i reprezentację. Decyzja ta zresztą okazała się dla Piszczka korzystna. Odciążony zawodnik ma kontrakt w Dortmundzie do czerwca 2020 roku, ale niedawno – w wywiadzie dla strony internetowej Bundesligi – przyznał, że czuje się na siłach go przedłużyć i karierę zakończyć dopiero w kolejnym sezonie. Pojawiły się nawet plotki łączące go z Paris Saint-Germain, ale należy się spodziewać, że zawodnik rodem z Goczałkowic karierę zakończy w Zagłębiu Ruhry.

Jeszcze niedawno wydawało się, że bohatera wieczoru może zastąpić tylko Bartosz Bereszyński – od lat szykowany na następcę Piszczka. Jednak piłkarz Sampdorii za kadencji Brzęczka przegrywa rywalizację z Tomaszem Kędziorą. To obrońca Dynama Kijów wystąpił w ośmiu z dziewięciu meczów eliminacyjnych, zaś Bereszyński początkowo musiał się zadowalać grą na lewej stronie bloku defensywnego, a przeciwko Łotwie i ostatnio z Izraelem siadał na ławce. Wczoraj okazało się, że nie zmieni Piszczka także dlatego, że doznał kontuzji i opuścił już zgrupowanie. Podobnie jak Maciej Rybus, którego występ od początku stał pod znakiem zapytania.

Przed meczem z Izraelem Brzęczek podjął decyzję, że od początku nie zagra Robert Lewandowski. Trener chciał się przekonać, jak zespół radzi sobie bez swojego lidera i kapitana. I trzeba przyznać, że pierwsza połowa była w wykonaniu biało-czerwonych bardzo dobra, nawet biorąc poprawkę na wątpliwą jakość rywala. Dziś, w meczu będącym zakończeniem ważnego etapu, selekcjoner nie będzie się bawił w eksperymenty i Lewandowski zagra od pierwszej minuty.

Losowanie grup Euro 2020 odbędzie się w sobotę, 30 listopada, w Bukareszcie, który jest jednym z 12 miast-gospodarzy mistrzostw. Losowanie przypominać będzie raczej układanie klocków. Skład grupy B jest już w zasadzie ustalony. Muszą się w niej znaleźć gospodarze, czyli Rosja (Sankt Petersburg) i zapewne Dania (Kopenhaga), która grała w poniedziałek wieczorem z Irlandią w Dublinie. Z pierwszego koszyka tylko dwie reprezentacje nie mają jeszcze przydzielonej grupy – Belgia i Ukraina – pozostałe drużyny rozstawione są zarazem gospodarzami. Ukraina nie może trafić jednak do grupy z Rosją ze względów politycznych, a zatem do grupy B trafi Belgia. Z kolei z ostatniego koszyka do grupy B może trafić tylko Finlandia, która wywalczyła historyczny awans.

Niuanse losowania to jednak temat na osobną historię. Biało-czerwoni mają małe szanse, by znaleźć się w pierwszym koszyku. Warunkiem koniecznym jest pokonanie Słowenii, a także liczenie na porażki drużyn, które nas wyprzedzają w rankingu sumującym eliminacje.

Tabela grupy G

1. Polska 9 22 15-3

2. Austria 9 19 19-8 3. Słowenia 9 14 14-8

4. Macedonia Płn. 9 11 11-3

5. Izrael 9 11 16-17

6. Łotwa 9 00 2-28 Do finałów awansowały już Polska i Austria • We wtorek grają: Polska – Słowenia (20.45, TVP 1, TVP Sport, Polsat Sport); Łotwa – Austria (20.45, Polsat Sport Premium 2); Macedonia Płn. – Izrael (20.45).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA