fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Euro 2020

Brzęczek ma wsparcie

Piłkarz angielskiego Derby County Krystian Bielik (z lewej) staje się mocnym punktem reprezentacji
AFP, Jack Guez
Zwycięstwo w Jerozolimie zapewniło naszej reprezentacji pierwsze miejsce w grupie. We wtorek w Warszawie ostatni mecz eliminacji Euro 2020, ze Słowenią.

Polskich piłkarzy nie zdeprymowały informacje o atakach rakietowych na Izrael. Skoncentrowali się na futbolu, a zaczęli mecz w takim stylu, że to gospodarzom grać się odechciało. Trzecia minuta: piłkę po strzale Piotra Zielińskiego odbił bramkarz Ofir Marciano, dobitkę Sebastiana Szymańskiego również, wywalczyliśmy rzut rożny, po którym gola zdobył Grzegorz Krychowiak.

Czego trzeba więcej? Nie przypominam sobie ważnego meczu, w którym reprezentacja, po zdobyciu szybkiego prowadzenia, poniosłaby porażkę. Tak w czasach Kazimierza Górskiego zdominowaliśmy na mundialu Argentynę, w czasach Antoniego Piechniczka – NRD w Lipsku, a Jerzego Engela – Ukrainę w Kijowie.

Zmieniają się trenerzy, piłkarze, ale wola walki i umiejętność utrzymania przewagi pozostają. Izraelczycy nie bardzo wiedzieli, w jaki sposób odpowiedzieć, ponieważ musieli skupić się na obronie po kolejnych atakach Polaków. W pierwszej połowie oddali oni na bramkę dziewięć strzałów. Jeden przyniósł nam gola.

Nie ma co się czepiać

W przerwie można było sobie zrobić herbatę i spokojnie czekać na drugą połowę. Przewaga, jaką osiągnęliśmy, była ogromna, gospodarze nie wiedzieli, co z tym zrobić, a ich as, król strzelców eliminacji (11 goli w dziewięciu meczach), Eran Zahavi chyba ani razu nie kopnął piłki.

Problem w tym, że ta przewaga nie przełożyła się na następne gole. Słaba skuteczność pozostaje stałym mankamentem reprezentacji. Wygrywamy, ale nie ustanawiamy rekordów strzeleckich. Jednak nie ma co się czepiać, skoro z dziewięciu meczów eliminacyjnych Polska wygrała siedem, strzeliła piętnaście bramek, a straciła tylko trzy.

Wydawało się, że sytuacja ulegnie zmianie po wejściu na boisko Roberta Lewandowskiego. Ponieważ ma on drobny problem zdrowotny, uzgodnił z trenerem, że nie wyjdzie na boisko od początku. Wszedł w 63. minucie. Krótko grał w ataku z Krzysztofem Piątkiem, z czego nic nie wynikało, a potem sam. Był bliski strzelenia bramki w ostatniej minucie, ale się nie udało.

Paradoks polega na tym, że tym razem bez Lewandowskiego drużyna grała bardzo dobrze. Krystian Bielik dopiero po raz trzeci wystąpił w pierwszej reprezentacji, a wydaje się, że jest już jej mocnym punktem. 21-letni zawodnik zachowywał się jak rutyniarz. Jego umiejętność odbioru piłki, wyjścia z nią z pola karnego, to jest to, czego reprezentacji brakowało.

Krychowiak znowu zagrał bardzo dobrze, strzelił bramkę, jest najlepszym polskim zawodnikiem ostatnich pięciu meczów. Mógłby już teoretycznie odcinać kupony od sławy, a on pracuje, bo chce być ważną częścią reprezentacji.

Kamil Glik miewa problemy w przeciętnym AS Monaco, ale w reprezentacji nigdy nie zawodzi. Jan Bednarek bierze udział w meczu ligowym, w którym jego Southampton przegrywa z Leicester 0:9, ale w drużynie narodowej też na ogół dobrze się spisuje.

Tomasz Kędziora chyba już wywalczył miejsce na prawej obronie. Arkadiusz Reca sam przyznał, że wszystko dobre, co dzieje się teraz w jego karierze, zawdzięcza przejściu z Atalanty do SPAL. Przez rok niepowodzeń i bolesnych krytyk nie załamał się tylko dlatego, że wierzył w niego Jerzy Brzęczek.

Kilka minut strachu

Tacy piłkarze jak Reca i planowo rozwijający się w Dynamie Moskwa Sebastian Szymański pójdą za trenerem w ogień, bo on w nich nie tylko wierzy, ale i ustawia tak, aby reprezentacja mogła wygrywać. A to, że robi to czasami wbrew rozmaitym „fachowcom", tylko kadrę cementuje.

W Jerozolimie nerwowo było jedynie w ostatnich kilku minutach, po przerwaniu meczu, w wyniku wtargnięcia na boisko kilku kibiców. W połączeniu z dość pechowo straconą – ale jednak obciążającą obrońców – bramką i nagłym przypływem wiary u Izraelczyków, można było kilka minut drżeć o wynik. Nasi piłkarze przestali panować nad sytuacją. Ale wygrali i bez względu na wynik meczu ze Słowenią pozostaną liderem grupy.

Grupa G

Izrael – Polska 1:2 (0:1)

Bramki – dla Izraela: M. Dabbur (88); dla Polski: G. Krychowiak (4), K. Piątek (54). Sędziował M. Gestranius (Finlandia).

Widzów 16 700.

Izrael: Marciano – Dasa, Tibi, Bitton, Taha (42' Haziza), Ben Harush (65' Menachem) – Kayal (79' Elmkies), Glazer, Natcho – Dabbur, Zahavi.

Polska: Szczęsny – Kędziora, Glik, Bednarek, Reca – Bielik, Krychowiak (84, Furman) – Frankowski, Zieliński, Szymański (63, Lewandowski) – Piątek (70, Klich). Słowenia – Łotwa 1:0 Austria – Macedonia Północna 2:1

Tabela

1. Polska 9 22 15-3

2. Austria 9 19 19-8 3. Słowenia 9 14 14-8

4. Macedonia Płn. 9 11 11-3

5. Izrael 9 11 16-17

6. Łotwa 9 00 2-28

Do finałów awansowały już Polska i Austria

We wtorek grają:

Polska – Słowenia (20.45, TVP 1, TVP Sport, Polsat Sport);

Łotwa – Austria (20.45, Polsat Sport Premium 2);

Macedonia Północna – Izrael (20.45).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA