fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Euro 2020

Najstarsi Włosi nie pamiętają takiej serii reprezentacji

Roberto Mancini
Roberto Mancini – jego drużyna jest niepokonana od 30 spotkań
AFP
Roberto Mancini stworzył drużynę, którą ogląda się z przyjemnością. Niepokonani od prawie trzech lat Włosi zaczynają marzyć o tytule i budzić strach u rywali.

– To najlepsza reprezentacja, w jakiej grałem – przekonuje jeden z weteranów zespołu Leonardo Bonucci. Można mu wierzyć, bo przez ostatnią dekadę zanotował ponad sto meczów w kadrze i był na wszystkich dużych turniejach, w których brała udział Italia, w tym na polsko-ukraińskim Euro, gdzie dotarła do finału.

To był ostatni sukces Włochów, choć finałową porażkę 0:4 z Hiszpanią woleliby wymazać z pamięci. Potem były już tylko większe lub mniejsze smutki, zakończone katastrofą, jaką był przegrany baraż ze Szwecją i brak awansu na mundial w Rosji.

Mało kto oczekiwał więc cudów, gdy reprezentację w 2018 roku przejmował Roberto Mancini. Wygrane w wielkim stylu eliminacje Euro (komplet zwycięstw, 37 strzelonych goli i tylko cztery stracone) wlały w kibiców optymizm, ale fakt, że Włosi za rywali mieli Finlandię, Grecję czy Bośnię i Hercegowinę kazał studzić nastroje. Pierwszym poważnym testem miał być dopiero turniej finałowy.

Włosi od października nie stracili bramki, na Euro wygrali wszystkie trzy mecze w grupie. Takiego startu nie miała dotąd żadna drużyna. Co jednak ważniejsze, nie skupiają się na obronie wyniku, grają przyjemnie dla oka, nawet gdy nie muszą już atakować, catenaccio jest już odległym wspomnieniem. Są niepokonani od 30 spotkań, poprzednio taka passa zdarzyła się im przed drugą wojną światową, za kadencji Vittorio Pozzo – selekcjonera, który poprowadził Italię do dwóch tytułów mistrza świata (1934, 1938) i olimpijskiego złota na igrzyskach w Berlinie (1936).

– Miło dorównać takiej legendzie, ale ja jeszcze niczego nie osiągnąłem – broni się przed porównaniami Mancini. To prawda, weryfikacją jego pracy będą dopiero mecze z silniejszymi przeciwnikami (w grupie rywalizowali z Turcją, Szwajcarią i Walią), ale już dziś widać, że zbudował zespół, w którym trudno znaleźć słabe punkty, nietracący na jakości, gdy do gry wchodzą rezerwowi.

Mancini sprawdził na Euro 25 z 26 piłkarzy. – Nieważne, kto wychodzi na boisko. Filozofia pozostaje taka sama – mówi selekcjoner. Pod koniec spotkania z Walijczykami zmienił nawet bramkarza i była to zmiana niewymuszona. Gianluigiego Donnarummę zastąpił Salvatore Sirigu.

Media przypominają, że gdy w 1990 roku Włosi zajmowali trzecie miejsce na organizowanym przez siebie mundialu, Mancini był jedynym graczem reprezentacji, który nie wybiegł na murawę. Przyznał później, że był to najgorszy moment w jego karierze. Nie chce, by podobnego uczucia doświadczyli jego piłkarze. Trzeci bramkarz Alex Meret ma więc prawo wierzyć, że selekcjoner o nim nie zapomni i też da mu zagrać. Takie gesty budują atmosferę w kadrze.

– Trener wie, jak sprawić, by wszyscy czuli się ważni. Nawet ci, którzy grają mniej. Dodaje nam pewności siebie – podkreśla Matteo Pessina, który strzelił jedynego gola Walijczykom. Euro miał obejrzeć w domu, ale pojechał na turniej za kontuzjowanego Stefano Sensiego. I szansy nie zmarnował.

Każde spotkanie Włochów to inny bohater. Po zwycięstwie nad Turcją nagrodę MVP odebrał Leonardo Spinazzola, po wygranej ze Szwajcarią – Manuel Locatelli, a po meczu z Walią – Federico Chiesa.

– Czy stać nas na tytuł? A dlaczego nie – mówi Chiesa. Włosi tracą wprawdzie poważny atut w postaci własnego stadionu, przenoszą się na jedną ósmą finału do Londynu, ale nie chcą, by była to tego lata ich ostatnia wizyta na Wembley.

WTOREK NA EURO

Grupa D

- Czechy – Anglia (21.00, TVP 1)

- Chorwacja – Szkocja (21.00, TVP 2)

Transmisja łączona w TVP Sport i TVP 4K

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA