fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Euro 2020

Euro 2020. Remis Polski z Hiszpanią i gramy dalej

AFP
Polacy nie byli słabsi, umieli pomóc szczęściu i zremisowali z Hiszpanami 1:1. To był najlepszy mecz reprezentacji za kadencji Paulo Sousy. Euro 2020 jeszcze się dla nas nie skończyło.

Korespondencja z Sewilli

Nie było husarii, ani obrony Częstochowy. Polacy zagrali w Sewilli rozważnie, nie romantycznie. Dokładnie tak, jak pozwalały nam umiejętności. To był jeden z tych meczów, które mogą stworzyć drużynę.

Sousa zapowiadał, że nasi zawodnicy muszą pokazać na boisku więcej agresji. - Nie chodzi o to, byśmy zachowywali się tak w ostatnich minutach, gdy gonimy wynik, tylko od początku - wyjaśniał. I faktycznie widzieliśmy nie tylko zespół aktywny, ale także zdyscyplinowany.

Były spokój, rozsądek oraz asekuracja w obronie. Polacy wyglądali na drużynę pewną swoich umiejętności, dojrzałą. Rywale przez dwadzieścia minut oddali tylko jeden celny strzał. Gospodarze wykazali się jednak cierpliwością. Dłubali, dłubali, aż wydłubali.

Gerard Moreno wstrzelił piłkę po ziemi w pole karne, a tam nogę dołożył do niej Alvaro Morata, którego przed meczem był bohaterem prześmiewczych memów, a kibice i dziennikarze za nieskuteczność odsyłali na ławkę rezerwowych. Błąd w kryciu popełnił Bartosz Bereszyński.

Polacy nie spuścili jednak głów. Minęło kilka minut i po dośrodkowaniu Roberta Lewandowskiego Karol Świderski uprzedził obrońców, ale stojąc cztery metry przed bramką kopnął obok słupka, choć wydawało się, że wystarczy do piłki dołożyć głowę.

Pięknie mogło być jeszcze przed przerwą. Świderski zza pola karnego uderzył w słupek, a Lewandowski przy dobitce zrobił to, czego robić nie może - posłał piłkę prosto w bramkarza. Napastnik-maszyna tym razem okazał się człowiekiem.

Nasi zawodnicy mogli wykorzystać to, że rywale nie są drużyną bez skazy. Bramkarz Simon w lidze popełniał błędy, a obrońcy Pau Torres i Aymeric Laporte to reprezentacyjne żółtodzioby - pierwszy grał dziesiąty, a drugi dopiero trzeci mecz w drużynie narodowej.

Zrobił to Lewandowski. Kamil Jóźwiak dośrodkował z prawego skrzydła, Laporte odbił się od naszego napastnika jak od muru i kapitan strzałem głową wpakował piłkę do bramki.

Radość mogła być krótka, bo chwilę później Jakub Moder w polu karnym nadepnął na stopę Moreno. Sędzia podyktował rzut karny, ale najpierw sam faulowany trafił w słupek, a później przy dobitce obok bramki uderzył Morata.

Nasi piłkarze po golu nie dali się przygnieść do pola karnego, to był wciąż wyrównany mecz. Hiszpanie pieścili piłkę, ale umieli przełożyć tego na sytuacje. Polacy szukali zaś przechwytów i próbowali straszyć rywali wysokim pressingiem.

Najgroźniej było, kiedy piłka hamowała na tępej murawie. Właśnie w taki sposób Bereszyński pod polem bramkowym prawie oszukał Szczęsnego. To był jednak dzień kiedy szczęście - prawdopodobnie pierwszy raz za kadencji Sousy - sprzyjało Polakom.

Ważne, że szczęściu umieliśmy pomóc. Jeszcze pięć minut przed końcem Szczęsny ofiarnie zablokował strzał Moraty, więcej szans rywale nie mieli. Teraz Polaków czeka środowy mecz ze Szwedami. Zwycięstwo niemal na pewno da nam 1/8 finału mistrzostw Europy.

Hiszpania - Polska 1:1 (1:0)

bramki: Morata (25) - Lewandowski (54).
Hiszpania: Simon - Llorente, P. Torres, Laporte, Alba - Pedri, Rodri, Koke (Sarabia 68) - Olmo (F. Torres 62), Morata (Oyarzabal 87), Moreno (Ruiz 68).
Polska: Szczęsny - Bereszyński, Glik, Bednarek (Dawidowicz 85) - Puchacz, Moder (Linetty 85), Klich (Kozłowski 55), Zieliński, Jóźwiak - Lewandowski, Świderski (Frankowski 68).
Żółte kartki: P. Torres, Rodri - Klich, Moder, Jóźwiak, Lewandowski.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA