fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Euro 2020

Stefan Szczepłek: Kartoflisko narodowe

Jacek Góralski okazał się jednym z najlepszych w naszej drużynie
AFP
Zwycięski mecz ze Słowenią nie był słodkim deserem na koniec eliminacji. Zaczął się tylko podobnie jak w sobotę w Jerozolimie. Tam strzeliliśmy bramkę w czwartej minucie, teraz, w Warszawie w trzeciej. Obydwie w podobnych okolicznościach, po rzucie rożnym.

Tyle że w spotkaniu z Izraelem Polacy osiągnęli dużą przewagę, a ze Słowenią poprzestali na pięknym golu Sebastiana Szymańskiego. W dodatku w tej samej bramkowej akcji kontuzję odniósł Kamil Glik i od siódmej minuty rozbita została stała para stoperów Glik - Jan Bednarek. I nim Bednarek dogadał się z Arturem Jędrzejczykiem co kto ma robić, Słoweńcy po jedynej akcji w pierwszej połowie strzelili bramkę.

Łukasz Piszczek miał zgodnie z planem zejść około trzydziestej minuty, ale po kontuzji Glika Jerzy Brzęczek nie mógł zmienić linii obrony w pięćdziesięciu procentach. Piszczek pozostał więc na boisku prawie do przerwy i bardzo dobrze, bo wyróżniał się jak w niedawnych dobrych czasach.

Przeczytaj też: Geniusz Lewandowskiego, wzruszenie Piszczka

Druga połowa w Jerozolimie w wykonaniu Polaków była słabsza, a w Warszawie nieco lepsza. Przynajmniej przeprowadzili kilka niezłych akcji, a już ta w wykonaniu Roberta Lewandowskiego, zakończona bramką na 2:1, była jedną z najlepszych w jego wykonaniu na tym stadionie i całkiem nie w jego stylu.

Zupełnie jakby się zdenerwował, że nic nikomu (i jemu) się nie udaje, wziął piłkę kilka metrów za linią pola karnego, na początek piękną sztuczką minął na jednym metrze kwadratowym dwóch przeciwników, a potem trzech kolejnych już w polu karnym i strzelił w dalszy róg. Piękna bramka, w stylu Leo Messiego.

Dowiedz się więcej: Włosi i Belgowie królami eliminacji

Lewandowski jeszcze raz pokazał klasę, kiedy w polu karnym, niemal stojąc w miejscu wyprowadził pole czterech przeciwników, podał z lewego skrzydła na prawe, gdzie Kamil Grosicki odegrał głową do Jacka Góralskiego, a ten strzelił z bliska na 3:2.

Obydwie piękne bramki zupełnie nie pasowały do słabego meczu. Polska obrona znowu, podobnie jak w Lublanie, dała sobie wbić dwa gole, akcji ofensywnych było jak na lekarstwo. Dobrze, że bramkę zdobył Góralski, bo zupełnie niespodziewanie ten defensywny gracz drugiego wyboru okazał się jednym z najlepszych w naszej drużynie. Z ostro grającymi Słoweńcami walczył w każdym miejscu boiska, jakby od tego zależało jego życie.

Łukasz Piszczek zszedł z boiska tuż przed przerwą, w szpalerze piłkarzy nie tylko polskich, ale i słoweńskich. Trybuny wstały, żeby podziękować jednego z najlepszych i najsympatyczniejszych reprezentantów Polski ostatnich lat. Tak się żegna największe gwiazdy.

Sylwetka Łukasza Piszczka: Piłkarz, który mnóstwo przeszedł

Po raz kolejny piłkarze musieli grać na boisku, które przynosi wstyd Stadionowi Narodowemu. To było kartoflisko, na którym piłkarze przewracali się, piach tryskał spod butów, a piłka toczyła się wbrew woli zawodników. Trawnik Producent, który odpowiada za boisko na PGE Narodowym już dawno powinien z niego zniknąć. Ja bym ich nie wynajął nawet do położenia trawy w swoim ogródku.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA