fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Euro 2016

Milik: Będziemy jeszcze silniejsi

Arkadiusz Milik
PAP/EPA
- Przyjęliśmy tę porażkę z podniesionymi głowami. Nie zasłużyliśmy na to żeby odpaść - powiedział po meczu z Portugalią Arkadiusz Milik

Odpadła drużyna, która nie przegrała meczu na Euro, dalej gra zespół, który nie wygrał spotkania we Francji.

Arkadiusz Milik: To paradoks, że nie przegraliśmy we Francji meczu, a odpadamy z turnieju. Możemy być zadowoleni z tego, jak kreowaliśmy sobie sytuacje w pierwszej połowie. Portugalczycy, oczywiście z całym szacunkiem, byli po prostu drużyną do ogrania. Może jeszcze kilka lat temu byśmy mówili, że półfinał nie był w naszym zasięgu, że zrobiliśmy i tak swoje, ale prawda jest taka, że mogliśmy z Portugalią wygrać.

Po tym turnieju macie raczej niedosyt, czy odczuwacie dumę?

Trudno powiedzieć. Na gorąco po meczu jednak chyba dominuje niedosyt. Z jednej strony oczywiście duma, że jesteśmy pierwszą od lat reprezentacją Polski, która zagrała w ćwierćfinale wielkiej imprezy, ale z drugiej jednak niedosyt, ponieważ Portugalia była w naszym zasięgu.

100 sekund potrzebowaliście na gola, ale też jeszcze w pierwszej połowie daliście rywalowi wyrównać.

Akurat tę akcję Portugalczycy rozegrali bardzo dobrze. Od boku z pierwszej piłki do środka, nie zdążyliśmy zablokować strzału, jeszcze piłka się od któregoś z nas odbiła, rykoszet, także niewiele mogliśmy zrobić. W drugiej połowie Portugalczycy mieli jeszcze jedna doskonałą sytuację – Ronaldo nie trafił w piłkę będąc sam przed bramkarzem. Stało jak się stało. To my wracamy do domu, Portugalia gra dalej. Dumny jednak jestem, że mogłem być częścią tej drużyny. Tworzymy fajną grupę, cały czas się rozwijamy, każdy z nas indywidualnie idzie do przodu i się rozwija. Miejmy nadzieję, że te doświadczenia z Euro przeniosą się na eliminacje mistrzostw świata.

No właśnie. Trener Adam Nawałka też powiedział, że to wcale nie jest koniec, że to początek czegoś nowego.

Miejmy nadzieję, że tak będzie. Tak naprawdę niczego wielkiego jeszcze nie osiągnęliśmy, oczywiście awans do ćwierćfinału Euro nie jest czymś, co należy lekceważyć, ale wszyscy mamy nadzieję, że to faktycznie dopiero początek. Miejmy nadzieję, że za dwa lata będziemy jeszcze silniejszą drużyną i zrobimy jeszcze większy krok w przód.

Kto wymagał najwięcej pocieszenia w szatni? Kuba Błaszczykowski, który zmarnował rzut karny, czy Łukasz Fabiański?

Nikt nie wymagał pocieszania. Przyjęliśmy tę porażkę z podniesionymi głowami. Nie zasłużyliśmy na to żeby odpaść.

Notował w Marsylii Piotr Żelazny

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA