fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Euro 2016

Uratował nas Kuba

Kuba Błaszczykowski wszedł na boisko po przerwie i po 9 minutach zdobył gola. Obok (od lewej) Kamil Glik i Robert Lewandowski
AFP
Polska – Ukraina 1:0: Trudne zwycięstwo i awans do 1/8 finału po słabym ostatnim meczu w grupie. W sobotę – Szwajcaria.

Korespondencja ?z Marsylii

Reprezentacja grała przed ponad 30 tysiącami polskich kibiców na Stade Velodrome – jednym z najpiękniejszych stadionów w Europie. Chwila i okoliczności były szczególne – po raz pierwszy zagramy w fazie pucharowej mistrzostw kontynentu. Awansowaliśmy nie tylko nie przegrywając żadnego spotkania, ale nie tracąc bramki. Mecz z Ukrainą nie należał jednak do udanych dla zawodników Adama Nawałki.

Decydującą bramkę zdobył Jakub Błaszczykowski dziewięć minut po wejściu na boisko po przerwie. Skrzydłowy dostał podanie od Arkadiusza Milika, minął zwodem obrońcę i uderzył w przeciwległy róg bramki. Bardzo podobnego gola strzelił cztery lata temu w spotkaniu Euro 2012 z Rosją. Tym samym Błaszczykowski został pierwszym polskim piłkarzem, który trafiał w dwóch turniejach o mistrzostwo Europy.

Relacje Błaszczykowskiego z reprezentacją prowadzoną przez Adama Nawałkę były skomplikowane. To obecny selekcjoner odebrał mu funkcję kapitana i oddał opaskę Robertowi Lewandowskiemu, o czym Błaszczykowski dowiedział się z mediów i czuł się tą decyzją pokrzywdzony. Były nawet wątpliwości, czy będzie w stanie odsunąć osobiste ambicje na bok i funkcjonować w grupie Nawałki. Na szczęście potrafił to zrobić, a zwycięski gol w meczu z Ukrainą to nagroda za trudny okres.

Przed początkiem sezonu Błaszczykowski dowiedział się od nowego trenera Borussii Dortmund Thomasa Tuchela, że nie ma dla niego miejsca w klubie. By grać regularnie i pojechać na Euro, zdecydował się na wypożyczenie do Fiorentiny. I chociaż na początku można było sądzić, że w Serie A się zadomowił, szybko te nadzieje okazały się płonne. Trafił na ławkę i podnosił się z niej rzadko. Zaczęły się nawet spekulacje, czy Nawałka w ogóle weźmie go na Euro. Selekcjoner jednak wiedział, że polska piłka taką potęgą jeszcze nie jest, by móc sobie pozwolić na rezygnację z Błaszczykowskiego. Musiał ułożyć sobie z nim relacje, a Kuba nauczył się nowej roli w drużynie i być może nawet to zaakceptował.

Mecz z Ukrainą – szczególnie w pierwszej połowie – kosztował nas mnóstwo nerwów. Kibice nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie czekają na przebudzenie Roberta Lewandowskiego. Napastnik Bayernu już w trzeciej minucie miał fantastyczną okazję, ale będąc sam przed Andrijem Piatowem przeniósł piłkę nad poprzeczką.

Doczekaliśmy czasów, że selekcjoner reprezentacji Polski przed ostatnim meczem w grupie na wielkim turnieju pozwala sobie na daleko idące zmiany w składzie, które jednak nie wynikają z tego, że chce dać pograć rezerwowym, zanim piłkarze wrócą do kraju. Nawałka oszczędza najsilniejsze ogniwa drużyny na mecz fazy pucharowej. Niestety, eksperyment pokazał, że wyjęcie aż czterech piłkarzy z podstawowego składu to za dużo.

Zgodnie z zapowiedziami selekcjoner postanowił nie wystawiać graczy, dla których żółta kartka w spotkaniu z Ukrainą oznaczałaby przymusową pauzę w 1/8 finału. Na ławce zasiedli więc Krzysztof Mączyński, Łukasz Piszczek i Kamil Grosicki. Nawałka nie posłał też na boisko Błaszczykowskiego, który w Fiorentinie grał bardzo mało i obciążenia turnieju – według selekcjonera – były dla niego zbyt duże.

W wyjściowej jedenastce doczekaliśmy się natomiast jedynego przegranego tych mistrzostw – Piotra Zielińskiego. W meczach towarzyskich poprzedzających Euro środkowy pomocnik Empoli grał w pierwszym składzie, ale jednak po bardzo kiepskim występie przeciwko Holandii znów został odesłany do rezerwy.

Zieliński uważany jest za jeden z największych talentów polskiej piłki (po Euro prawdopodobnie zmieni klub na znacznie silniejszy) i dostał szansę, by to udowodnić. Pogrzebał ją w katastrofalnym stylu. W pierwszej połowie był najsłabszy nie tylko w naszym zespole, ale w ogóle na boisku. Gdy miał piłkę przy nodze, niepotrzebnie zwalniał grę, szukał skomplikowanych rozwiązań, wikłał się w dryblingi, które mu nie wychodziły. Na drugą połowę już nie wyszedł, a selekcjoner wpuścił na prawe skrzydło tego, który chwilę później został bohaterem – Błaszczykowskiego.

Chwała zespołowi Nawałki za to, że rozgrywając najgorszy mecz w turnieju, w składzie dalekim od optymalnego – wygrał i awansował, a trenerowi udał się manewr z uniknięciem kartek dla swoich kluczowych piłkarzy (w 1/8 pauzować będzie Bartosz Kapustka).

Na konferencji prasowej Nawałka natychmiast podkreślił: – Od jutra zaczyna się już dla nas operacja Szwajcaria.

Z Helwetami zagramy w  sobotę w Saint-Etienne o 15.00.

Zapowiadanej inwazji chuliganów na Marsylię nie było, za to zapowiada się prawdziwy najazd polskich piłkarzy na Ligue 1. Przynajmniej dwa z zapowiadanych przez media transferów wydają się prawdopodobne. Zarówno Kamil Glik, jak i Grzegorz Krychowiak – obie informacje pochodzą z „Przeglądu Sportowego" – opuścili w poprzednim tygodniu zgrupowanie w La Baule, by negocjować z przyszłymi pracodawcami. Glik z AS Monaco, a Krychowiak z Paris Saint-Germain.

Sukces na Euro mógłby być dla nich początkiem nowego piłkarskiego życia.

GRUPA C: UKRAINA – POLSKA 0:1 (0:0)


Bramka: J. Błaszczykowski (54).


Żółte kartki: R. Rotan, O. Kuczer; B. Kapustka (Polska).


Sędziował Svein Oddvar Moen (Norwegia). Widzów 58 874.


Ukraina: Piatow – Fedecki, Chaczeridi, Kuczer, Butko – Jarmolenko, Rotan, Zinczenko (73, Kowalenko), Stepanenko, Konoplianka – Zozulia (90+2, Tymoszczuk).


Polska: Fabiański – Cionek, Glik, Pazdan, Jędrzejczyk – Krychowiak, Jodłowiec, Kapustka (71, Grosicki), Zieliński (46, Błaszczykowski) – Milik (90+3, Starzyński), Lewandowski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA