fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

OC wymaga równowagi

Uczestnicy debaty zastanawiali się w jaki sposób doprowadzić do zbilansowania sytuacji na rynku ubezpieczeń komunikacyjnych, gdy z jednej strony zakłady mają coraz więcej obowiązków, a z drugiej walczą niskimi cenami składek o klienta.
Rzeczpospolita/Robert Gardziński
Stawki ubezpieczenia OC zbyt długo były na niskim poziomie, a koszty ponoszone przez zakłady systematycznie rosną – wynika z dyskusji „Rz".

Z danych Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego wynika, że od lat zakłady ubezpieczeń wypłacają coraz więcej pieniędzy z tytułu osobowego i nieosobowego OC. O ile w 2008 roku wypłaty te wyniosły 2,5 mld zł, o tyle w 2008 r. przekroczyły 5,1 mld zł. W ślad za dwukrotnym wzrostem wypłat nie szła coraz wyższa składka. O ile średni jej koszt w 2008 roku wyniósł 394 zł, o tyle w 2015 roku była o ok. 20 zł niższa i kształtowała się ona na poziomie 373 zł.

Coraz więcej obowiązków

Zdaniem Grzegorza Prądzyńskiego, prezesa Polskiej Izby Ubezpieczeń, rosnące koszty wypłat i konieczność dostosowania składek OC to efekt wielu czynników. – Poszkodowani otaczani są coraz lepszą opieką. Nałożono na zakłady ubezpieczeniowe nowe obowiązki i regulacje. Mamy tu zarówno rekomendacje KNF, które zwiększają obciążenia o ok. 1,2 mld zł, jak i decyzje korzystne dla poszkodowanych odnośnie wyceny standardów części samochodowych. Ponadto do wszystkich kosztorysów musimy doliczać VAT. Kolejny element to szkody historyczne czyli obowiązek wypłaty odszkodowania za szkody, które miały miejsce nawet 20 lat temu – mówi. Prezes Izby dodaje, że z każdym rokiem rośnie wartość wypłacanych odszkodowań. – Niestety, nie określono ważnych parametrów ani ograniczenia co do osób, które mają otrzymać taką wypłatę. Art. 446 kodeksu cywilnego mówi, że to najbliższa rodzina, nie precyzując, kogo mamy na myśli. A mamy przypadek, gdzie o zadośćuczynienie ubiegają 23 osoby. Ponadto nie ustalono jakiej wysokości mają być to kwoty. Sądy zasądzają według swego uznania, nie mając na razie żadnych tabel ani innych punktów odniesienia – mówi Prądzyński.

Narastająca konkurencja

– OC to jedyna wystandaryzowana usługa, wszędzie klient otrzyma ten sam produkt – różnią się tylko ceną – zwraca uwagę Marek Niechciał, prezes Urzędu Konkurencji i Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

– Klient patrzy na zakład ubezpieczeniowy przez pryzmat ceny, a nie jakości świadczonych usług – zwrócił uwagę dr Krzysztof Łyskawa z Katedry Ubezpieczeń Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. – System bonus malus jest tak skonstruowany, że składka ubezpieczenia dla osoby, która ma jedną – dwie szkody rośnie obecnie nawet kilkukrotnie. Przez to pchamy go do szukania najtańszego rozwiązania, a nie uczymy go, że firma jest z nim i w dobrej i złej sytuacji – mówił dr Łyskawa.

Anna Wawrzeniecka, zastępca dyrektora departamentu nadzoru ubezpieczeniowego w Komisji Nadzoru Finansowego, zwraca uwagę, że w ostatnich latach na rynku mieliśmy silną konkurencję między podmiotami zajmującymi się ubezpieczeniami. – Szczególnie agresywni gracze, bardzo aktywni w reklamach w mediach, wpływali na obniżanie cen składek. Ich taktyka doprowadziła do tego, że zdobyli nie tylko część rynku, ale i utrzymał się trend spadku cen – mówi. Jej zdaniem firmy krajowe bardziej ograniczone przepisami lokalnego regulatora nie miały takiej elastyczności i swobody.

Badanie UOKiK-u – Zastanawia nas, dlaczego przez wiele lat nie podnoszono składek, a dopiero teraz wypływa kwestia podwyżek OC i narastających odszkodowań – stwierdził Marek Niechciał, prezes Urzędu Konkurencji i Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Jego zdaniem na rynku mogło dojść do nieformalnego porozumienia ubezpieczycieli. – Zmowy mogą być na rynku, gdy ceny rosną, ale równie dobrze taka sytuacja może mieć miejsce, gdy jest względna stabilizacja, a ceny nawet spadają – mówił prezes UOKiK. Urząd wszczął postępowanie w tej sprawie. – Rozstrzygnięć należy spodziewać się w ciągu kilku miesięcy, chyba że jedna z firm zdecyduje się na leniency (specjalny program łagodzenia kar. Umożliwia on uniknięcie kary bądź jej obniżenie przez uczestnika porozumienia, który zgłosi się do UOKiK, dostarczając dowody na istnienie zmowy – przyp. red), dzięki czemu uczestnicy dostaną karę w wysokości 10 proc. rocznego obrotu. W takiej sytuacji konkurencja jest wykończona, a firma, która zdecyduje się to ujawnić, nie tylko nie poniesie kary, ale ma też więcej rynku dla siebie – mówił prezes Niechciał. Przytoczył on przykład z Egiptu, gdzie kilka lat temu miała miejsce zmowa w przypadku autocasco. Firmy dokonały zmowy, bo wówczas zwracano 100 proc. poniesionych kosztów.

W kierunku równowagi

Podczas debaty prezes UOKiK pytał, o ile muszą wzrosnąć składki OC, aby rynek osiągnął równowagę. – Rocznie firmy ubezpieczeniowe zbierają z tego tytułu 8 mld zł. W pierwszym półroczu składki wzrosły średnio o 20 proc., czyli powinno być 10 mld z OC. Czy kolejny wzrost o 20 proc. jest w stanie zaspokoić potrzeby ubezpieczycieli? – pytał Marek Niechciał.

Grzegorz Prądzyński, prezes PIU nie był w stanie precyzyjnie odpowiedzieć. – Bieżąca likwidacja szkód i nowe obowiązki, które zostały nałożone na nas przez ustawodawcę i regulatora to jedno, ale to, co nie pozwala nam w pełni oszacować potrzeb, to konieczność likwidacji szkód sprzed wielu lat. Przykładowa składka z 1996 r. nie uwzględniała odszkodowań po cenach z 2016 roku – mówił Prądzyński.

Zdaniem dra Krzysztofa Łyskawa z Katedry Ubezpieczeń Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu szacunki i prognozy w tym przypadku są bardzo trudne. – Zakłady ubezpieczeń funkcjonują w „odwróconym cyklu produkcji", czyli pobierają cenę za coś, za co będą odpowiadać w przyszłości – według relacji i skali roszczeń z przyszłości. W momencie zawierania umowy ubezpieczenia OC komunikacyjnego, nie jest wiadomo, jakie koszty będą do zapłacenia za kilka lat, a wzrastająca skala roszczeń z zadośćuczynienia czy wizja podwyżki sum gwarancyjnych nie napawają zakładów ubezpieczeń optymizmem – stwierdził dr Łyskawa.

Adekwatność składki

Ubezpieczenia OC praktycznie nigdy, patrząc na najnowszą historię rynku ubezpieczeniowego w Polsce, nie były dochodowe, lepsza sytuacja jest w autocasco – stwierdziła Anna Wawrzeniecka, zastępca dyrektora departamentu nadzoru ubezpieczeniowego w Komisji Nadzoru Finansowego. – Stale monitorujemy działalność firm i poprzez okólniki, rekomendacje oddziałujemy na rynek. – Po wejściu Polski do UE na rynku pojawiły się zagraniczne podmioty ubezpieczeniowe, które w okresie kilku lat zdobyły 10 proc. rynku. Nie są one obciążone na naszym rynku starymi szkodami, nie są również tak ściśle monitorowane, bo centrale tych firm i nadzory macierzyste są daleko od naszego kraju.

Już pod koniec 2012 roku KNF przypomniała zakładom ubezpieczeniowym o obowiązku zachowania adekwatności składki, chodziło o urealnienie stawek OC i AC. – W aktualnie obowiązującej ustawie z 11 września 2015 roku w art. 33 zapisano iż: „Składkę ubezpieczeniową ustala się w wysokości, która zapewnia co najmniej wykonanie wszystkich zobowiązań z umów ubezpieczenia i pokrycie kosztów wykonywania działalności ubezpieczeniowej". Ponieważ straty z ubezpieczenia OC stale narastały, a pogorszeniu zaczął ulegać też wynik z autocasco, konieczne były bardziej zdecydowane i konsekwentne działania nadzorcze. Przeprowadzone zostało bardzo szczegółowe badanie przyczyn pogarszania się wyników działalności poszczególnych zakładów w tym segmencie ubezpieczeń, uwzględniające wyniki w podziale na lata sprzedaży polis, segmenty pojazdów, kanały dystrybucji. Wnioski z tych analiz były bazą do opracowania okólnika, który wysłany został do zakładów we wrześniu 2015 r., wzywającego do podjęcia wielowymiarowych działań w obszarze rentowności ubezpieczeń komunikacyjnych. Obecnie rozliczamy zakłady z tego, co nam zadeklarowały i jakie są efekty – stwierdziła dyr. Wawrzeniecka.

Prezes Prądzyński zwrócił uwagę, że potrzebne są rozwiązania systemowe, które stworzą przewidywalność: ramy, tablice.

Dyrektor Wawrzeniecka z KNF poinformowała, że przy Komisji działa forum ds. zadośćuczynień i w 2017 r. powinny być znane efekty prac. – Potrzebne jest doprecyzowanie przepisów kodeksu cywilnego, by przy orzekaniu zadośćuczynienia sądy poruszały się w pewnych granicach tak, by potencjalne koszty mogli skalkulować ubezpieczyciele.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA