fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekologia

Rekordowe anomalie pogodowe

Ulica greckiego miasta po śnieżycy. Takie zjawisko zdarza się co kilka lat.
Rzeczpospolita
Śnieg na Saharze, Cyprze i na Pustyni Arabskiej jest zjawiskiem niezwykle rzadkim. Ale czy może oznaczać poważne zmiany klimatyczne na całym świecie?

Na początku lutego br. silne opady śniegu sparaliżowały ruch drogowy w Hiszpanii. W tym samym czasie położona na pograniczu Indii i Pakistanu Kotlina Kaszmirska została odcięta od świata po niespotykanie intensywnych opadach śniegu. Tegoroczna zima dała się także we znaki mieszkańcom Afryki Północnej. W ostatnim tygodniu stycznia śnieg spadł w północno-zachodniej części Arabii Saudyjskiej, w regionie miasta Tabuk u podnóża gór Harrat al-Uwajrid. 7 stycznia śnieg spadł na Saharze w Algierii.

Fala mrozów dotknęła także 19 z 31 irańskich prowincji. Teheran został zasypany ciężkim, lepiącym się śniegiem. Na Cyprze temperatura w styczniu nie spada poniżej 16 st. C. Jednak w tym roku obniżyła się do 1 st. C w nocy i zaledwie 6 st. C za dnia. Miasteczka w regionie górskim Troodos zostały odcięte przez silne śnieżyce. Także mieszkańcy Algierii i Maroka ze zdumieniem przecierali oczy, kiedy nad ranem zobaczyli biały krajobraz za oknami swoich domów. Mieszkańcy południowego Maroka nie widzieli takiego widoku od 1968 r.

25 stycznia temperatura w Tokio spadła do -4 stopni Celsjusza, po raz pierwszy od 48 lat. Średnia temperatura w styczniu zazwyczaj nie spada poniżej 5 st. C.

Śnieg w Australii

Anomalie klimatyczne dotknęły także półkulę południową. Możemy sobie jedynie wyobrazić zdumienie mieszkańców położonej około 375 kilometrów na północny wschód od Melbourne miejscowości Mount Hotham, kiedy 14 stycznia, w samym środku australijskiego lata, ujrzeli ulice swojego miasta pokryte cienką warstwą śniegu. W tym samym czasie w Brazylii potężna burza przyniosła w ciągu kilku godzin jedne z największych opadów deszczu w historii tego kraju. W Rio de Janeiro spadło 123,2 litra deszczu na metr kwadratowy, co stanowi 119 proc. średnich miesięcznych opadów. Ulewne deszcze dokuczają także od początku tego roku mieszkańcom Argentyny i Paragwaju. Tysiące osób ewakuowano z regionów zagrożonych żywiołem. W Boliwii nieprzerwane ulewy spowodowały powodzie, które dosłownie zmywały całe wsie i miasteczka. Z kolei w Gwatemali udało się 31 stycznia ewakuować 258 mieszkańców regionu Alta Verapaz, zanim powódź wdarła się i zniszczyła aż 124 budynki.

Grenlandia wcale nie była zielona

Czy te zjawiska wskazują, że coś niepokojącego dzieje się z klimatem na naszej planecie? Tak uważają krytycy koncepcji globalnego ocieplenia. Są przekonani, że tegoroczny atak zimy w regionach, gdzie dominuje klimat śródziemnomorski i zwrotnikowy, dowodzi, że klimat wcale się nie ociepla. Nie biorą jednak pod uwagę faktu, że w tym samym czasie wystąpiły zaskakująco wysokie temperatury na Grenlandii. 25 lutego w Morris Jesup na północy tej wyspy – miejscu, które uznaje się za biegun zimna na Grenlandii – padł rekord ciepła dla miesięcy zimowych. Grenlandzka stacja meteorologiczna zanotowała po raz pierwszy w historii temperatur +6,2°C. Średnia temperatura o tej porze roku wynosi -15°C !

Przeciwnicy teorii globalnego ocieplenia uważają, że ta anomalia wcale nie jest zaskakująca i wynika raczej z naturalnych, cyklicznych zmian pogodowych. Jako dowód przedstawiają sagi islandzkie opisujące historię odkrycia wyspy przez norweskiego żeglarza Erika Thorvaldsoona, nazywanego Erykie Rudym, który miał ją nazwać Grenlandią, czyli zieloną krainą. Oznaczałoby to, że jeszcze tysiąc lat temu panował na wyspie klimat umiarkowany. Norweska kronika Konungs skuggsjá z 1250 roku potwierdza, że pierwsi osadnicy wykorzystywali drewno do budowy domów. Przeprowadzone przez paleoklimatologów badania rdzenia lodowego Dye 3 z południowej Grenlandii początkowo wykazały, że zawierają one ślady roślin leśnych. Czy zatem na Grenlandii rosły lasy pełne olch, świerków i sosen? Badania potwierdzają, że temperatura na wyspie nie mogła latem spadać poniżej 10°C, a zimą poniżej -17°C. Klimat wyspy był więc znacznie cieplejszy niż obecnie. Dopiero dalsze badania przeprowadzone za pomocą różnorodnych metod datowania wykazały, że taki klimat panował na wyspie pół miliona lat temu. Wikingowie nie mogli zatem korzystać z dobrodziejstw lasu, którego tam nie było.

Nie ma żadnej wątpliwości, że lądolód Grenlandii istniał w takim samym stanie jak obecnie już tysiąc lat temu. Niepokojące jednak wydają się zmiany, które mogą zachodzić w interglacjałach, czyli okresach dzielących epoki lodowcowe. Naukowcy uważają, że w tych okresach w szczytowym okresie wzrostu temperatury może stopnieć nawet 75 proc. grenlandzkiego lądolodu, co może spowodować podniesienie poziomu oceanów aż o 7 metrów. Gdyby tak się stało, wszystkie miasta portowe świata, zaczynając od Wenecji, a kończąc na Nowym Jorku, znalazłyby się pod wodą.

Zjawisko cykliczne

Większość naukowców uważa, że zmiany pogodowe na naszej planecie z roku na rok przybierają na sile. Ale obserwowane zjawiska wcale nie są czymś nadzwyczajnym. Opady śniegu pojawiają się na Bliskim Wschodzie co kilka lat. Dzieje się tak zazwyczaj, kiedy do Europy napływają atlantyckie niże. My mamy wtedy bardzo ciepłą zimę, a chłodne masy powietrza znad Arktyki docierają znacznie dalej na południe niż zazwyczaj. Wtedy właśnie śnieg sypie w Rzymie, Kairze, Algierze czy w Casablance. Dlatego kiedy u nas temperatury sięgały 15 st. C, piaski Sahary pokrywały się białym puchem. Takie zjawisko powtarza się średnio co pół wieku. Ostatnim razem śnieg spadł w Tel-Awiwie w 1950 roku, a marokańskie palmy przysypał w tym roku po raz pierwszy od pół wieku.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA