fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekologia

Globalne ocieplenie: Ocean niszczy i naprawia

shutterstock
Globalne ocieplenie grozi zagładą wysepkom na Oceanie Spokojnym. Niektóre same się bronią.

W tegorocznej 23. konferencji klimatycznej ONZ w Bonn uczestniczyło ponad 20 tys. polityków, dziennikarzy i ekologów ze 190 państw. Przewodniczyło jej Fidżi, małe państwo wyspiarskie, należące do najbardziej narażonych wskutek stałego podnoszenia się poziomu morza.

Narażone jest nie tylko Fidżi. Podczas obradującego w Koror (Mikronezja) Forum Wysp Pacyfiku i Mikronezji  przedstawiciele 16 wyspiarskich krajów wystąpili do państw uprzemysłowionych z dramatycznym apelem o pomoc.

Całe wyspy do przesiedlenia?

Najbardziej zagrożone są: Vanuatu, Palau, Tuvalu i Kiribati. Prezydent tego ostatniego wystąpił z propozycją przeniesienia wszystkich mieszkańców Kiribati do Nowej Zelandii lub Australii. Państwo to, położone na wyspach koralowych, zajmuje  powierzchnię 811 km kw. Większość wysepek wznosi się nie wyżej niż pięć metrów nad powierzchnię oceanu. Wzrost poziomu wody sprawi, że fale będą się przez nie przelewały, czyniąc je praktycznie niezdatnymi do zamieszkania. Populacja Kiribati to 102 tys. osób, ale Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw Uchodźców alarmuje, że skutkiem rosnącego poziomu wód będzie to, że do końca  stulecia 250 mln ludzi straci – dosłownie – grunt pod nogami. Ostrzeżenie to ma podstawy naukowe.

Badacze z Uniwersytetu w Kopenhadze sporządzili model komputerowy, według którego poziom oceanów ma wzrosnąć do końca stulecia o 59 cm.

Jeszcze gorzej wygląda to w najnowszej symulacji  badaczy z Uniwersytetu w Bristolu. Skorzystali oni z wiedzy 26 naukowców badających topnienie pokrywy lodowej. Na podstawie informacji ze specjalnych kwestionariuszy z lat 2010 i 2012 sporządzili prognozę, z której wynika, że poziom oceanów może wzrosnąć od 33 do 132 cm, ale z 90-proc. prawdopodobieństwem będzie to 62 cm.

Wody przybywa, lądu nie ubywa

Najnowsze badania naukowe dają jdnak nadzieję zagrożonym wysepkom oceanicznym. Dowiedzieli się o tym uczestnicy tegorocznej 23. konferencji klimatycznej ONZ w Bonn. Pomiary geofizyczne nie wskazują, aby zagrożenie rosło w dramatyczny sposób – co zresztą jest zaskakujące dla badaczy. Aktualnie wzrost poziomu mórz wynosi 3,4 mm rocznie. Mimo to niektóre archipelagi na Oceanie Spokojnym, uważane za najbardziej zagrożone, wcale nie tracą powierzchni. Czy to oznacza, że ostrzeżenia regularnie co roku powtarzane przez Forum Wysp Pacyfiku i Mikronezji nie mają uzasadnienia? Uczestnicy konferencji w Bonn dowiedzieli się, że rzeczywistość jest bardziej złożona.

Od 2010 roku naukowcy zaczęli sprawdzać, czy postępuje erozja oceanicznych atoli. W tym celu porównują dawne zdjęcia lotnicze z najnowszymi satelitarnymi. W ten sposób mogli dostrzec zmiany, jakie zaszły w ciągu ostatnich 70 lat. Artykuł o tym opublikowała na łamach „Global and Planetary Change” dr Virginie Duvat z francuskiego Uniwersytetu w La Rochelle. Prezentuje wyniki pomiarów atolu Tuamotu w Polinezji Francuskiej.

Autorka wykazała, że spośród 111 monitorowanych wysepek w ciągu minionych pięciu lat 77 proc. jest stabilnych, 15 proc. wykazuje ekspansję terytorialną, 8 proc. regres.

– Poza tym – powiedziała w Bonn dr Virginie Duvat – aktualnie dysponujemy danymi o blisko 400 wyspach na Pacyfiku: Wyspach Marshalla, Kiribati, Tuvalu, Tuamotu, Federacji Wysp Mikronezji, oraz o 200 wyspach na Oceanie Indyjskim. Rezultaty uzyskane dla Pacyfiku są jednoznaczne: wyspy koralowe w ciągu 50 do 100 lat nie skurczyły się, nie ma oznak zapowiadających zanikanie większości z nich.

Pomiary na Tuvalu wykazały wzrost poziomu morza o 30 cm od lat 50. XX wieku. A jednak żadna z wysepek archipelagu nie kurczy się. Inaczej jest w przypadku atolu Huvadhoo w obrębie Malediwów – wyspy tracą powierzchnię, mimo że akurat tam wzrost poziomu oceanu jest dużo mniejszy – 7 cm. Czym to wytłumaczyć?

Natura wie, jak się bronić

Powodem jest zdolność tych skrawków lądu do uzupełniania się za pomocą osadów. Atole są naprawiane osadami powstającymi z martwych koralowców. Są to regularne dostawy surowca wapiennego, sztukujące te wystające z oceanu lądy. Rekompensuje to wzrost poziomu morza.

Ta obserwacja dotyczy ostatnich 70 lat. Ale nikt nie wie, jak zmienią się wyspy do końca XXI wieku. Naukowcy widzą podwójne zagrożenie. Po pierwsze – obumieranie raf koralowych zmniejsza uzupełnianie lądu osadami. Po drugie – podnoszenie się poziomu wody pozostaje problemem kluczowym, zwłaszcza że nie robi się nic w celu ograniczenia wzrostu temperatury i wynikającego z tego topnienia mas lodu. Osady powinny się osadzać w sposób naturalny, bez przeszkód w postaci falochronów, grobli, struktur betonowych, hoteli tuż nad morskim brzegiem, blokujących przemieszczanie się materiału pochodzącego z morza.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA