fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Samorządy zwolnią nauczycieli po wyborach

Szefowa MEN Anna Zalewska zapewniała, że zwolnień nie będzie
PAP, Leszek Szymański
Samorządy na razie ograniczają nauczycielom wymiar godzin. Zwolnią ich po wyborach.

Reforma edukacji to dla samorządów problem nie tylko finansowy i organizacyjny, ale także polityczny. Samorządowcy obawiają się bowiem, że zwalniając duże grupy nauczycieli w przyszłym roku, zaszkodzą sobie przed zbliżającymi się wyborami lokalnymi. Dlatego zamiast zwalniać, wolą obniżyć nauczycielom wymiar etatu.

Z danych zebranych przez Związek Nauczycielstwa Polskiego wynika, że od września 2017 r. aż 10 tys. nauczycieli nie będzie miało pełnego etatu. To o 4 tys. więcej niż tych, którzy według szacunków związkowców utracą zatrudnienie.

– Nie mamy jeszcze pełnych danych. Na razie nauczyciele uzupełniają swoje godziny [do pełnego etatu] w innych szkołach, głównie podstawowych – tłumaczy Monika Pawlak z biura prasowego łódzkiego ratusza. Dodaje, że są u nich tacy nauczyciele, którzy będą pracować nawet w czterech placówkach równocześnie. To ok. 47 osób.

Podobnie jest w Warszawie. – Blisko 7 tys. nauczycieli będzie miało mniejszy wymiar zatrudnienia – mówi Katarzyna Pieńkowska ze stołecznego ratusza. Dodaje, że 1,5 tys. nauczycieli będzie pracowało w dwóch placówkach, 192 – w trzech. Jest to blisko dziesięciokrotny wzrost w stosunku do obecnego roku szkolnego.

W Lublinie wymiar etatu zostanie zmniejszony 20 osobom. – Zachęcaliśmy dyrektorów wszystkich typów szkół do współpracy w celu zagwarantowania pracy każdemu nauczycielowi – tłumaczy Ewa Dumkiewicz-Sprawka, dyrektor wydziału oświaty i wychowania w tamtejszym urzędzie miasta.

Ponadto m.in. w Poznaniu etat zostanie zmniejszony 29 nauczycielom, w Olsztynie – 25, w Bydgoszczy – 160.

– Ograniczenie etatów było od początku wpisane w tę reformę. Dlatego właśnie w ustawie znalazł się zapis o tym, że od września stopnie awansu zawodowego będą mogli robić także nauczyciele zatrudnieni na pół etatu – mówi Krzysztof Baszczyński, wiceprezes ZNP.

Dla nauczycieli zmniejszenie wymiaru etatu oznacza też niższe dochody. Ale w wielu przypadkach uda się je uzupełnić, pracując w innej szkole. Monika Pawlak z łódzkiego ratusza przyznaje też, że dyrektorzy gimnazjów już się martwią, jak ułożyć plan lekcji we wrześniu, by pogodzić potrzeby nauczycieli przemieszczania się między szkołami z możliwościami placówki i uczniów.

Nie jest to łatwe, zwłaszcza na na prowincji, gdzie szkoły znajdują się od siebie w znacznej odległości. I dojazd 15–20 km do kolejnej szkoły jest problemem zarówno z uwagi na stratę czasu, jak i na koszty. Ale to i tak lepsza alternatywa niż bezrobocie.

– W wielu regionach szkoła często jest jednym z największych pracodawców. Takie zwolnienia to dla wielu osób byłby dramat życiowy, a dla samorządowców – cios wizerunkowy. Dlatego wolą ograniczać koszty społeczne reformy poprzez zatrudnienie dwóch nauczycieli na pół etatu zamiast jednego na cały – mówi Marek Wójcik, ekspert Związku Powiatów Polskich.

Dodaje, że spotkał się już z samorządowcami, którzy celowo namawiają nauczycieli do tego, by zgodzili się na zmniejszenie wymiaru etatu, by nie wywoływać niechęci społecznej w czasie zbliżającej się kampanii wyborczej. – Po wygranych wyborach i tak wręczymy im wypowiedzenia. Innego wyjścia nie będzie – mówi nieoficjalnie jeden z samorządowców.

– Dla mnie wprowadzanie trochę na siłę reformy edukacji jest sposobem na rozprawienie się z samorządami w białych rękawiczkach. Mają nadzieję, że niezadowoleni rodzice i nauczyciele dadzą temu wyraz w najbliższych wyborach samorządowych – komentuje Jacek Kucharczyk, dyrektor Instytutu Spraw Publicznych.

Dodaje jednak, że to ryzykowna strategia, bo przeciwko zmianom w oświacie jest także wielu sympatyków PiS. – Paradoksalnie może to się negatywnie odbić na wyniku wyborów – dodaje.

ZNP ocenia, że większe zwolnienia będą za rok i za dwa lata.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA