fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Szkolna wojna polsko-polska: Rząd ogra nauczycieli?

Premier Mateusz Morawiecki chce, by prawo do klasyfikowania miały też samorządy
Reporter, Tomasz Jastrzebowski
Samorząd będzie klasyfikował, straż przypilnuje na egzaminach – będą nowe reguły egzaminowania.

Przeciągający się strajk postawił pod znakiem zapytania klasyfikację maturzystów. W piątek kończą oni szkołę średnią. Jeśli do tego czasu rady pedagogiczne nie zatwierdzą ich końcowych ocen, nie będą mogli pisać matury.

– Państwo polskie musi zagwarantować, że w każdej szkole bez wyjątku każdy uczeń będzie mógł przystąpić do egzaminu dojrzałości. Ta propozycja zabezpieczy i zapewni klasyfikację uczniów oraz przebieg matur – mówił podczas posiedzenia rządu premier Mateusz Morawiecki.

Dyrekcja lub wójt

We czwartek po południu projekt już wpłynął do Sejmu. Wynika z niego, że w szkołach, w których rady pedagogiczne nie podejmą się klasyfikacji uczniów, będą mogli dokonać tego dyrektorzy. – Jeśli dyrektor szkoły także nie będzie chciał podjąć tej decyzji, to zajmie się tym samorząd terytorialny – powiedział premier. Jak na konferencji prasowej wyjaśniał to Michał Dworczyk, miałby to być wójt, burmistrz lub prezydent. – Mam nadzieję, że do takiej sytuacji po prostu nie dojdzie – tłumaczył.

W projekcie jest także mowa o klasyfikacji w ósmych klasach co pokazuje, że rząd stara się zabezpieczyć na przyszłość.

Mateusz Morawiecki oznajmił także, że sprawę zmiany zasad egzaminowania ustalił już z prezydentem Andrzejem Dudą, co oznacza, że projekt zostanie podpisany szybko. Nie powinno być także problemu z uchwaleniem nowych przepisów. W czwartek premier zwrócił się do marszałków Sejmu i Senatu o skierowanie projektu na szybką ścieżkę legislacyjną. Głosowanie w Sejmie zaplanowano między godz. 15 a 16. O 19 projektem zajmie się specjalnie w tym celu zwołany Senat. Nowela wejdzie w życie w sobotę.

– Gdyby rząd rozmawiał z nauczycielami, a miał na to czas od stycznia, nie musiałby wyciągać tak silnego oręża – mówi „Rzeczpospolitej" prezes ZNP Sławomir Broniarz. – Ale to też pokazuje, że nie docenił determinacji nauczycieli.

– Taka forma obniża rangę nie tylko samej matury, ale także szkoły średniej. To krok w bardzo złym kierunku, psucie państwa i prawa – mówi Maciej Rusiecki z Warszawskiego Międzyszkolnego Komitetu Protestacyjnego.

– Ta nowelizacja to kolejny dowód na ignorowanie konieczności rozmowy z nauczycielami, pokaz pogardy – mówi Anna Schmidt-Fic z ruchu Protest z Wykrzyknikiem.

W środę pojawiła się informacja, że rząd ma też przygotowany projekt ustawy znoszącej maturalne egzaminy ustne w sytuacji, gdy nauczyciele nie będą chcieli egzaminować. Braki składu komisji egzaminacyjnej zostaną prawdopodobnie uzupełnione – jak w przypadku poprzednich egzaminów – strażakami, Służbą Więzienną czy Leśną i nauczycielami z niestrajkujących szkół. W przypadku tych ostatnich nie jest to jednak tak oczywiste. – Po raz kolejny w takiej hucpie uczestniczyć nie będę. Jeśli dyrektor wyznaczy mnie na egzamin, pójdę na L4 – zapowiada jeden z nich.

Niepewna klasyfikacja

We wtorek Ogólnopolski Międzyszkolny Komitet Strajkowy zaapelował do rad pedagogicznych, by zawiesiły na jeden dzień strajk i klasyfikowały maturzystów. – Uznaliśmy, że trzeba się wykazać dojrzałością, której zabrakło rządowi – mówi Rusiecki. – W obliczu dzisiejszej zapowiedzi premiera wczorajszy apel komitetu był bezcenny – komentuje Schmidt-Fic.

Nie wszystkie szkoły chcą się jednak do niego stosować. Na razie klasyfikacji odmówiły szkoły w Łodzi, Olsztynie, Poznaniu i Wrocławiu.

Czy ta próba ogrania strajkujących nauczycieli rozwiąże problem? – Nie, bo to tylko kapiszon. Wydawało nam się, że największe znaczenie ma protest w czasie egzaminów. Ale teraz wiemy, że problemem jest to, iż uczniowie nie chodzą do szkoły, mimo że mają do tego konstytucyjne prawo – mówi Schmidt-Fic.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA