fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Były asystent Banasia z siedziby NIK wykłada na KUL

prezes Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś
Z Najwyższej Izby Kontroli należy wziąć urlop na dodatkowe zajęcia, jeśli są pełnione nie na rzecz NIK
Fotorzepa/Jerzy Dudek
Były asystent Mariana Banasia łączy pracę na uczelni z pracą w NIK. Zajęcia prowadzi online z siedziby Izby.

Dr Michał Jędrzejczyk, pełniący obowiązki dyrektora Departamentu Porządku i Bezpieczeństwa Wewnętrznego w NIK, jednocześnie prowadzi zajęcia ze studentami na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim – ze względu na pandemię w trybie zdalnym online. Problem w tym, że robił to ze swojego gabinetu w siedzibie NIK. Dopiero po pytaniach „Rzeczpospolitej", uznano, że w obecnym letnim semestrze, na czas ćwiczeń ma brać urlop.

Online z gabinetu

Pracownik NIK może prowadzić zajęcia na publicznej uczelni, jeżeli uzyska pisemną zgodę prezesa (zgodnie z art. 75 ust. 2 ustawy o NIK) i jeśli na dni, w których wykonuje dodatkową pracę, weźmie urlop. Ten drugi wymóg wprowadził wewnętrznymi regulacjami poprzedni prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski (by ukrócić „odpracowywanie" godzin, nad czym nie było kontroli) i był rygorystycznie przestrzegany. Za prezesa Mariana Banasia – nie do końca.

Dr Jędrzejczyk w zimowym semestrze zajęcia ze studentami prowadził w czwartki i piątki – online z dyrektorskiego gabinetu. Na ten czas był wyłączony ze służbowych obowiązków. W obecnym semestrze Jędrzejczyk ma zajęcia w piątki non stop – od 8.20 do 17.30 – z godzinnym „okienkiem". To m.in. warsztaty, konsultacje, ćwiczenia z prawa podatkowego. Z kolei w czwartek zajęcia zaczyna od 16.40 i trwają do godz. 20 (w semestrze zimowym tego dnia zaczynał wcześniej – o 15.50).

Zapytaliśmy NIK, jak dyrektor godzi oba zajęcia, czy ma zgodę na dorabianie, i to w godzinach pracy, i czy z tego tytułu w NIK otrzymuje pomniejszone wynagrodzenie?

Biuro prasowe Izby wyjaśnia nam, że dr Jędrzejczyk „otrzymał zgodę Prezesa Najwyższej Izby Kontroli na dodatkowe zajęcia zarobkowe, tj. na działalność dydaktyczną na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II, którego jest pracownikiem od 2011 r.".

Zdaniem Izby wykłady na KUL nie kolidują z zadaniami dyrektora w NIK. „Wykonywanie tych obowiązków ma charakter samodzielny i wymaga określonej dyspozycyjności, której granice wyznaczają bieżące czynności kontrolne oraz zadania wynikające z potrzeb kierownictwa NIK. Dodatkowa aktywność dyrektora Jędrzejczyka związana z prowadzeniem zajęć dydaktycznych dla studentów w żaden sposób nie oddziałuje na efektywność i skuteczność (jego) pracy" – czytamy.

NIK wskazuje, że zajęcia dr. Jędrzejczyka w semestrze letnim na KUL „rozpoczną się w dniu 24 lutego 2021 r. i będą realizowane w czwartki w godzinach popołudniowych, natomiast w piątki – w czasie urlopu dyrektora Jędrzejczyka".

Czy dyrektor brał urlop na ćwiczenia także w semestrze zimowym – od października do lutego? Okazuje się, że nie.

NIK przekonuje, że wtedy zajęcia prowadził „w czwartki w godzinach popołudniowych (od godz. 15.50 – red.), natomiast w piątki w godzinach dopołudniowych". To jednak nieprawda, bo według harmonogramu ze stron uczelni, zajęcia trwały nieprzerwanie od godz. 9.10 do 14.10.

Dodatkowa praca świadczona z gabinetu w Izbie budzi kontrowersje, zwłaszcza że zimą dr Jędrzejczyk prowadził zajęcia w godzinach pracy, a urlopu nie brał.

– To narusza regulację wewnętrzną NIK, co jest podstawą do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego – ocenia wieloletni pracownik Izby.

– Urzędnik państwowy w czasie, kiedy zajmuje stanowisko, w ogóle nie powinien prowadzić zajęć uniwersyteckich. Powinien całkowicie poświęcić się wykonywaniu funkcji publicznej – komentuje prof. Antoni Kamiński z PAN.

Szybka kariera

35-letni Jędrzejczyk od lat robi karierę u boku Banasia. W 2017 r. był radnym gminy Morawica (do czerwca u.br.), potem został szefem gabinetu politycznego ministra finansów Mariana Banasia. Dzięki swojemu pryncypałowi został członkiem Głównej Komisji Orzekającej w sprawach o Naruszenie Dyscypliny Finansów Publicznych przy Ministrze Finansów w randze wiceprzewodniczącego. Z Banasiem przeszedł do NIK – najpierw był jego asystentem, potem radcą prezesa, aż w lipcu ubiegłego roku objął szefostwo departamentu. Jako że nie posiadał wymaganego prawem doświadczenia na tym stanowisku, został p.o. dyrektora. W ostatnim oświadczeniu majątkowym za 2019 r. podał, że jako radny, w resorcie finansów, w NIK (wtedy był tam tylko asystentem i to dopiero od sierpnia) oraz na KUL zarobił w sumie 200 tys. zł. Teraz na dyrektorskim stanowisku zarabia ok. 16 tys. zł miesięcznie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA