Edukacja

Boisz się błędu? Zadzwoń

Fotorzepa
Poradnie językowe przeżywają swój renesans. Polacy częściej dbają o to, by mówić i pisać zgodnie z zasadami języka polskiego.

Coraz więcej osób dzwoni do Telefonicznej Poradni Językowej, która działa przy Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego. To spora zmiana, bo do niedawna mało kto do nich dzwonił z prośbą o poradę. W rezultacie instytucja ta w praktyce przestała działać.

– Po prostu w pewnym momencie zauważyliśmy, że podczas naszych dyżurów nikt do nas nie dzwoni, stąd mniejszy rozgłos na nasz temat. W ostatnim czasie nasiliły się jednak zapytania skierowane do sekretariatu Instytutu z prośbą o poradę językową, zatem stwierdziliśmy, że należy powrócić do dawnej tradycji – tłumaczy dr Marcin Poprawa z Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego.

Sprawami językowymi zainteresowani są urzędnicy, nauczyciele, dziennikarze, a także całe zespoły redakcyjne z wydawnictw. Najrzadziej z wątpliwościami zwracają się do nich studenci.

– Pytania są rozmaite. Od takich doraźnych, dotyczących oceny słowa pod względem poprawnościowym, po bardziej pogłębione i wymagające interpretacji problemów językowych. Natomiast statystycznie najczęściej padają pytania o użycie wielkiej i małej litery, szczególnie w nazwach tytułów, śródtytułów, nazw imprez okolicznościowych czy gatunków – opowiada dr Poprawa. – Z drugiej strony trafiają do nas także zapytania o pisownię „nie" z rzeczownikami odczasownikowymi, choć wydaje się, że reguła językowa jest jasna – dodaje ekspert.

Podobne poradnie funkcjonują też przy innych uczelniach. Przykładowo w archiwum poradni Uniwersytetu Śląskiego znajduje się już 3298 odpowiedzi na zapytania językowe.

„Nie zajmujemy się odrabianiem uczniowskich prac domowych, pisaniem żadnych innych prac, gromadzeniem bibliografii ani materiałów do prac ani ustalaniem etymologii nazwisk i genealogii" – zastrzegają na stronie internetowej działający w niej językoznawcy.

Z kolei Telefoniczna Poradnia Językowa Uniwersytetu Gdańskiego istnieje od 1973 r. Od tamtej pory osoby dyżurujące odpowiedziały na około 28 tysięcy pytań, które zostały zanotowane w 11 zeszytach formatu A5.

„Najwięcej pytań – około 30 proc. – dotyczyło zagadnień ortograficznych, niewiele mniej – 25 proc. – problemów gramatycznych (fleksyjnych i składniowych), sporym zainteresowaniem cieszy się również tematyka leksykalno-semantyczna. Nieco rzadziej natomiast zgłaszano wątpliwości natury słowotwórczej, etymologicznej, frazeologicznej i interpunkcyjnej" – czytamy na stronie poradni.

Jest co poprawiać, ponieważ – jak wyliczył Instytut Monitorowania Mediów – tylko od początku marca do końca maja zeszłego roku w internecie zostało opublikowanych około 275 tysięcy artykułów oraz postów zawierających niepoprawnie napisane bądź użyte w złym znaczeniu słowa.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL