fbTrack

Edukacja

NIK: słaba współpraca nauki z biznesem

W unijnym rankingu innowacyjności, który obejmuje 28 krajów członkowskich, Polska znajduje się dopiero na 25. miejscu
AdobeStock
NIK wytyka instytutom naukowym i uczelniom wyższym słabą współpracę z biznesem.

Mimo stworzonych rozwiązań współpraca nauki z biznesem, a konkretnie wdrażanie wiedzy do technologii, pozostawia dużo do życzenia. Spółki celowe tworzone przez przez instytuty naukowe nie sprawdziły się jako skuteczne narzędzie pozwalające na transfer wyników badań naukowych i prac rozwojowych do gospodarki – ocenia NIK w raporcie, który poznała „Rzeczpospolita".

– Mimo nakładów finansowych efekty prac takich spółek celowych są mizerne, a przychody znikome, uzyskiwane głównie z usług doradczych i szkoleniowych – mówi Krzysztof Kwiatkowski, prezes NIK.

Skromne wpływy

Z prowadzonych od 2008 r. badań Komisji Europejskiej wynika, że Polska nie należy do liderów innowacji w gospodarce. W rankingu innowacyjności państw unijnych zajmujemy 25. miejsce na 28 krajów. – Polskę zalicza się do „umiarkowanych innowatorów" – przypomina raport Izby.

Jednym z pomysłów na podniesienie naszej pozycji w tym rankingu są m.in. przyjęte w ostatnich latach rozwiązania pozwalające instytutom naukowym PAN, badawczym i wyższym uczelniom tworzyć tzw. spółki celowe. Ich zadaniem jest komercjalizacja wyników badań naukowych i prac rozwojowych do gospodarki. NIK sprawdziła, jakie są efekty działania takich spółek.

Pod lupę wzięła po trzy uczelnie publiczne, instytuty naukowe PAN i instytuty badawcze oraz osiem utworzonych przez nie spółek. Wnioski? Rozwiązania skuteczne w innych krajach, na razie, u nas nie zadziałały – ocenia Izba i wskazuje konkrety.

Efekty działalności spółek to sześć udzielonych licencji i siedem wdrożeń wyników badań lub prac rozwojowych – podaje Izba. O jakie licencje chodzi, nie wiadomo – to tajemnica przedsiębiorstwa.

Jedynie dwie spółki z ośmiu badanych uzyskały skromne wpływy ze sprzedaży trzech praw do wyników prac badawczych i czterech wdrożeń rozwiązań technicznych.

Inne wnioski: tylko połowie spółek instytuty przekazały prawa do wyników badań naukowych. A z badania kwestionariuszowego wynika, że w 39 spółkach prawa do wyników badań jako zasobu do komercjalizacji otrzymało tylko 28 proc. spółek – tylko cztery z nich sprzedały wyniki prac badawczych za łącznie 6639 tys. zł. Przy czym 95 proc. tych środków pochodziło z jednej spółki i było głównym źródłem jej przychodów – podaje NIK.

„Spółki w zdecydowanej większości nie dysponowały wynikami badań czy technologią o wysokim stopniu gotowości do wdrożenia, na które było rzeczywiste zapotrzebowanie gospodarcze" – podaje NIK. Właśnie to – według prezesów spółek – wpłynęło na niepowodzenie przedsięwzięcia.

W tej sytuacji spółki celowe skupiały się głównie na sprzedaży usług doradczych, badawczych, szkoleniowych czy wykonywaniu ekspertyz. Mogły to robić, ale cel ich powstania był bardziej ambitny.

„Podsumowując: zwłaszcza działalność spółek utworzonych przez instytuty naukowe PAN oraz badawcze nie była skuteczną metodą transferu wyników badań lub prac rozwojowych do gospodarki" – ocenia NIK. Lepiej radziły sobie spółki uczelniane.

Zmienić mentalność

Kontrola NIK objęła lata 2013–2017, ale i w minionym roku współpraca środowisk akademickich z biznesem kulała. „Rzeczpospolita" pisała o tym w sierpniu 2018 r., przytaczając badania (Fundacji Inventity i firmy Taylor Economics) przeprowadzone w 28 centrach transferu technologii (CTT) utworzonych na uczelniach, by pełnić funkcję działów sprzedaży nauki. Problemem – według analizy – są mentalność, finanse oraz przepisy.

Poseł Paweł Arndt z PO, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii, uważa, że główną barierą we współpracy ludzi nauki z biznesem jest mentalność.

– Ta współpraca rzeczywiście nie funkcjonuje tak, jak byśmy tego oczekiwali. Przeszkodą jest pewna nieufność jednych do drugich, rezerwa do współpracy z biznesem, posądzenia o niewłaściwe stosunki, wręcz korupcję – ocenia poseł.

Choć dodaje też, że powoli się to zmienia i są dobre przykłady współpracy uczelni oraz przedsiębiorców. – Jeżeli to zaskoczy w jednym czy drugim miejscu, to na pewno zyska naśladowców – podkreśla poseł Arndt i wskazuje, że np. w Gnieźnie, skąd pochodzi, Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa nawiązała współpracę z biznesmen i obie strony ją chwalą.

Według danych Światowej Organizacji Własności Intelektualnej liczba patentów pozostających w mocy w Polsce w 2016 r. wynosiła 65 tys., a wzorów użytkowych 1,1 tys. Dla porównania, w USA w tym czasie liczba patentów wynosiła 2,7 mln, a wzorów użytkowych 42 tys.

NIK wnioskuje, by minister nauki i szkolnictwa wyższego oraz ministrowie nadzorujący dokonali przeglądu potencjału komercjalizacyjnego spółek utworzonych przez instytuty i uczelnie oraz zidentyfikowali działy gospodarki, które wdrożyły technologie wypracowane przez te jednostki. Zaleca też, by minister nauki ustanowił programy ukierunkowane na wsparcie firm, których działalność wpływa na zwiększenie innowacyjności w zidentyfikowanych obszarach.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL