fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Przerwa w szkołach to nie są dodatkowe ferie

Adobe Stock
Placówki oświaty od 12 marca, przez dwa tygodnie, nie będą prowadzić zajęć dydaktycznych. Okres kwarantanny nie jest jednak czasem wolnym od nauki.

W środę ministerstwa Edukacji Narodowej oraz Nauki i Szkolnictwa Wyższego ogłosiły zawieszenie zajęć do 25 marca. Wyjątek stanowią placówki o charakterze poprawczym, karnym, leczniczym oraz szkoły przeznaczone dla dzieci i młodzieży, które posiadają orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego. – Placówki takie zapewniają naukę, wychowanie oraz całodobową opiekę. Prowadzone są tam zajęcia o charakterze specjalistycznym, terapeutycznym, rewalidacyjnym, socjoterapeutycznym czy resocjalizacyjnym – wyjaśnia „Rzeczpospolitej” Anna Ostrowska, rzeczniczka MEN.

Rodzicom dzieci do 8. roku życia przysługuje prawo do dodatkowego zasiłku opiekuńczego.

Wiadomość o zawieszeniu zajęć wywołała wiele emocji wśród uczniów. – Dostałem sygnały od maturzystów, iż są zaniepokojeni sytuacją. Zapewniamy im jednak alternatywne metody nauczania – zapewnia w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Andrzej Wyrozembski, dyrektor I LO im. Bolesława Limanowskiego w Warszawie.

Warto podkreślić, że to dyrektorzy placówek decydują, w jaki sposób będą funkcjonować ich podopieczni przez najbliższe dwa tygodnie.

Zarówno ministerstwa, jak i dyrektorzy szkół apelują, by najbliższych dwóch tygodni nie traktować jako dodatkowego czasu wolnego. – Poinformowaliśmy uczniów, że to nie jest czas ferii, tylko czas, gdy próbujemy przejść na nauczanie zdalne – tłumaczy Andrzej Wyrozembski.

Nerwowa atmosfera panuje też na wyższych uczelniach. Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie w przeddzień zawieszenia odnotowała aż 3318 wejść, wypożyczono 8137 książek.

Wielu studentów postanowiło skorzystać z możliwości wyjazdu do domu. Zdaniem rzeczniczki UW Anny Korzekwa-Józefowicz „rozsądne w takiej sytuacji jest jednak pozostanie w swoim tymczasowym miejscu zamieszkania”. Jej zdaniem niepokojące są też decyzje niektórych uczelni o wymeldowaniu studentów z akademików.

– Te osoby będą jeździć autobusami, pociągami, to stwarza dodatkowy ruch i nie wydaje się bezpieczne – komentowała. Podobnego zdania jest Katarzyna Zawada, rzeczniczka MNiSW: „W tej sprawie ministerstwo nie udziela na razie żadnych rekomendacji, ponieważ czeka na jednoznaczne stanowisko służb epidemiologicznych, ale równocześnie apeluje o rozwagę przy podejmowaniu takich decyzji” .

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA