fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Niejasne losy strajkujących nauczycieli

Fotorzepa/ Jakub Mikulski
Rząd nie odpuszcza, a związkowcy zbierają fundusze dla protestujących w szkołach pedagogów.

Nie zmienia się strategia rządu wobec nauczycieli przed trzecim dniem egzaminów gimnazjalnych i planowanymi na przyszły tydzień egzaminami ósmoklasistów. – Możemy rozmawiać o przyszłości systemu edukacyjnego. Ale w sprawach płacowych wyjście ponad to, co zaproponowaliśmy na 2019 rok, nie jest możliwe – mówi nam informator z kręgów rządowych.

Wszystko wskazuje na to, że strona rządowa jest przygotowana na długoterminowe starcie. Pytanie, czy w pełni gotowi są na nie strajkujący.

Z tym może być trudno. ZNP stara się jednak nie odpuszczać i tworzy właśnie fundusz strajkowy. Ma on zbierać środki dla protestujących nauczycieli. Rząd podkreśla, że wynagrodzenie za okres strajku nie przysługuje. To efekt między innymi deklaracji kilku prezydentów miast, którzy zapowiedzieli, że wyrównają te straty. Wątek finansowy może być istotny dla dalszego prowadzenia strajku. Tak samo jak narastająca frustracja rodziców w związku z przedłużającą się nieobecnością ich dzieci w szkołach.

Sami nauczyciele już nie wiedzą, jak długo potrwa protest. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższą środę zostanie zawieszony. Pedagodzy chcą wrócić do niego po świętach.

Nie wiadomo jednak, jaką wówczas przybierze formę. Prezes ZNP Sławomir Broniarz mówił, że bardzo poważnie rozważane jest wprowadzenie strajku rotacyjnego. Decyzja ma zapaść w piątek.

W tle strajku nauczycieli jest kwestia rekonstrukcja rządu. Jej termin się przesuwa, ma objąć między innymi startującą do Parlamentu Europejskiego Annę Zalewską. – Wygląda na to, że nie będzie to miało miejsca w kwietniu – podkreśla nasz rozmówca ze sfer rządowych. Premier Morawiecki ma już gotowe nazwiska następców ministrów. Jak wynika z naszych rozmów, szefem resortu edukacji zostanie osoba spoza rządu. To wyklucza krążące na politycznej giełdzie nazwiska niektórych obecnych wiceministrów.

Opozycja mocno solidaryzuje się z protestującymi. W czwartek Robert Biedroń na specjalnej konferencji zwrócił się do nauczycieli. – Chcemy powiedzieć jasno i wyraźnie: drodzy nauczyciele, drodzy pracownicy oświaty, trzymajcie się! Wiemy, że zostaliście do tego strajku zmuszeni. Pamiętamy też o ponad dwóch milionach dzieci, które nie mogą chodzić do szkoły. Pamiętamy też o ich rodzicach – powiedział.

Biedroń zaprezentował też zarys planu naprawy systemu edukacji. Zarobki dla nauczycieli mają się wahać od 3500 do 7000 zł (nauczyciele dyplomowani).

Zamiast finansowania dużych projektów infrastrukturalnych Biedroń chce przeznaczyć te pieniądze na nauczycieli. To dotyczy w jego planie m.in. Centralnego Portu Komunikacyjnego czy przekopu Mierzei Wiślanej. Szef Wiosny chce też powołania oświatowego samorządu. – Nauczyciele będą mieli swój samorząd zawodowy, jak adwokaci czy lekarze dzisiaj – tłumaczył Biedroń. – W dalszej perspektywie proponujemy również powiązać wzrost płac nauczycieli ze wzrostem płac w gospodarce narodowej – podsumował.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA