fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Koniec referendum strajkowego: Ostatnia szansa na pojednanie

Fotorzepa/ Marian Zubrzycki
Trudno liczyć na porozumienie między rządem a nauczycielami, ponieważ żadna ze stron nie jest skłonna do kompromisu.

W szkołach kończą się referenda strajkowe. Ale to, czy rzeczywiście dojdzie do strajku, rozstrzygnie się w poniedziałek. Na ten dzień zaplanowano rozmowy „ostatniej szansy" między rządem a związkowcami.

Rząd, obok Anny Zalewskiej, reprezentować ma minister rodziny i pracy Elżbieta Rafalska i, być może, minister finansów Teresa Czerwińska. W spotkaniu udział ma wziąć także prezydencki minister Andrzej Dera. Niewykluczone, że pojawią się również inni ministrowie oraz eksperci.

Nauczycieli będą reprezentować trzy organizacje: Związek Nauczycielstwa Polskiego, Forum Związków Zawodowych i NSZZ Solidarność Pracowników Oświaty. Trudno jednak przypuszczać, że będą to wspólne rozmowy. Szef „S" Piotr Duda zapowiedział już, że nie usiądzie do stołu z przedstawicielami ZNP.

Tematem rozmów będą podwyżki dla nauczycieli, ale także akcje protestacyjne podejmowane przez związki. Na 8 kwietnia wyznaczono początek strajku w oświacie. ZNP szacuje, że tego dnia od pracy może powstrzymać się nawet 500 tys. pracowników szkół. Według organizacji „Nie dla chaosu w szkole" strajk odbędzie się w co najmniej 6 tys. szkół.

W poniedziałek członkowie „S" zaostrzają prowadzoną od dwóch tygodni okupację kuratorium oświaty w Krakowie – przechodzą teraz do protestu głodowego.

Po poniedziałkowych rozmowach w ramach RDS trudno spodziewać się przełomu. Sygnały, które od kilku dni płyną ze strony rządu, pokazują, że PiS może rozważyć wzrost wynagrodzeń nauczycieli, ale dopiero w następnej kadencji. Teraz przeszkodą jest deficyt budżetowy wynoszący po lutym 0,8 mld zł oraz zapowiedziana, kosztowna, przedwyborcza „piątka Kaczyńskiego".

Ciężko także zauważyć szanse na pojednanie po piątkowych wymianach zdań miedzy MEN a ZNP podczas trzech konferencji prasowych. Rano szefowa resortu zaapelowała do nauczycieli, by ci pozostali przy swoich uczniach i skupili się na egzaminach. Przypomniała także, że o cztery miesiące zostały przyspieszone podwyżki dla nauczycieli – zamiast w styczniu dostaną je we wrześniu.

Z kolei w konferencji ZNP będącej odpowiedzią na ten apel Sławomir Broniarz zaznaczył, że strajkują dla dobra dzieci. Dodał też, że „piłka leży po stronie minister Anny Zalewskiej" i tylko konkretne działania ze strony rządu mogą zapobiec strajkowi.

Na te słowa odpowiedziała wiceszefowa MEN Marzena Machałek, która w błyskawicznie zorganizowanej konferencji prasowej zapewniała, że „nauczyciele dostają podwyżki", a rozmowy ze związkami zawodowymi zostały zerwane przez ZNP. Chwilę potem ZNP zdementowało tę informację.

W tej sytuacji trudno spodziewać się, że po piątkowej „wymianie uprzejmości" strony będą gotowe wznieść się ponad podziałami i wypracować porozumienie. Nadzwyczajne posiedzenie RDS rozpocznie się w południe.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA