fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Prof. Stanisław Kistryn: Premiujmy jakość nauki

Plac uniwersytecki we Wrocławiu
Fotorzepa, Marta Bogacz
Podział dotacji powinien odnosić się do rodzaju badań, które prowadzi szkoła wyższa – postuluje prorektor UJ.

Szeroko  rozumiana kulturotwórcza i prorozwojowa rola szkół wyższych jest zazwyczaj sprowadzana do ich działalności edukacyjnej oraz naukowej, czasami dodatkowo wzbogacanej przez tzw. trzecią misję, czyli kreowanie interakcji z otoczeniem. Skuteczne realizowanie tych misji nierozerwalnie powiązane jest z kwestią finansowania. Uczelnie publiczne w przeważającym stopniu zależne są od środków budżetowych państwa, rozdzielanych systemowo (algorytmicznie) lub w formie konkursowej, za pośrednictwem agencji grantowych (m.in. Narodowego Centrum Nauki, Narodowego Centrum Badań i Rozwoju). W mniejszym stopniu ich przychody pochodzą z odpłatnej działalności dydaktycznej (zwłaszcza w obecnej sytuacji demograficznej), ze współpracy z przemysłem oraz z innych źródeł.

Dla szkół wyższych istotna jest długoterminowa stabilność, a przynajmniej przewidywalność zmian w finansowaniu. W tym kontekście dotacja przyznawana instytucjonalnie na podstawie określonych parametrów jest ścieżką gwarantującą większe bezpieczeństwo, oczywiście pod warunkiem wbudowania w algorytmy odpowiednich bezpieczników oraz stabilizacji ich w dłuższym przedziale czasu. Środki przyznawane na drodze konkursowej, których alokacja odbywać się może na podstawie indywidualnej, jakościowej oceny poszczególnych projektów, jest atrakcyjna dla najlepszych i najbardziej kreatywnych zespołów. Jako znaczące źródło finansowania instytucji jest ona możliwa tylko dla największych beneficjentów, a i to jedynie pod warunkiem zagwarantowania w ramach projektów wysokiej skali tzw. kosztów pośrednich, czyli środków przyznawanych jako suplement do bazowego budżetu projektu, przeznaczonych na pokrywanie ogólnych kosztów funkcjonowania instytucji. Odpowiedni balans pomiędzy tymi dwoma mechanizmami warunkuje sukces rozwojowy uczelni.

W zakresie finansowania systemowego, którego celem jest zarówno polityka projakościowa, jak i założenie zrównoważonego rozwoju, ważne jest opracowanie takiego zestawu wskaźników, które będą w stanie odwzorować jakość działalności tak skomplikowanego organizmu, jakim jest uczelnia z jej rozbudowaną strukturą.
Należy przypomnieć, że środki finansowe spływają na uczelnie głównie w postaci dwóch strumieni: tzw. dotacji podstawowej (zwanej dydaktyczną) oraz statutowej (formalnie – na utrzymanie potencjału badawczego). Doświadczenia z ostatnich lat wskazują, że jest możliwe odpowiednie stymulowanie działań projakościowych na drodze kształtowania składników algorytmu podziału dotacji budżetowych. Wysokość środków kierowanych do uczelni została uzależniona od jakości badawczej - kategorii przyznawanej przez Komitet Ewaluacji Jednostek Naukowych, oraz od liczby studentów przypadających na jednego pracownika. Choć zmiany te wzbudzają w środowisku wiele kontrowersji, przyczynią się do lepszej realizacji misji uczelni.

Nowy pakiet ustaw regulujący działalność szkól wyższych powinien ten kierunek umacniać. Naturalnie, pożądany jest wzrost nakładów na szkolnictwo wyższe i naukę tak, aby osiągnęły one zapowiadany już od wielu lat poziom ok. 2 proc. PKB. Niestety, zmiany w kolejnych latach nie wskazują na to, aby ten cel był bliski, jeśli w decyzjach politycznych nie nastąpi istotny przełom. Niezależnie jednak od wysokości dostępnych środków, same mechanizmy podziału powinny kontynuować kierunek projakościowy. Nie zastąpią one jednak wzrostu finansowania jako takiego. Zakładając optymistycznie, że zasób środków ulegnie zwiększeniu, na co warto je wydatkować i co zmienić w obecnych metodach ich alokacji?
Z pewnością warte jest rozbudowywanie budżetu agencji grantowych, aby mógł ulec zwiększeniu poziom kosztów pośrednich. Algorytm podziału dotacji pochodzącej z połączenia wszystkich obecnie funkcjonujących strumieni musi zaś silnie odnosić się do parametrów jakości prowadzonych na uczelni badań, a w przyszłości także do jakości dydaktyki. Opracowanie systemu ewaluacji nauczania jest jednym z najbardziej palących problemów, niestety bardzo trudnym. Musimy wystrzegać się patrzenia na jakość uniwersyteckiego nauczania poprzez wąskie kryterium natychmiastowego efektu, np. zatrudnialności absolwentów. Ocenie podlegać mogą nabyte umiejętności i wiedza, natomiast rola mentorska uczelni odgrywa rolę przez całe życie jej wychowanków. Naturalnie parametry jakościowe muszą być stosowane w połączeniu z wielkością uczelni, a więc z liczbą jej pracowników i studentów. Algorytm powinien uwzględniać podział uczelni na klasy (różne misje) oraz na specyfikę obszarów działania. Szczegółowej analizie muszą zostać poddane tzw. współczynniki kosztochłonności, tak w obszarze badań, jak i kierunków studiów. Dla tych ostatnich system powinien ulec uproszczeniu, aby ułatwić prowadzenie studiów w ramach obszarów wiedzy, a nie w wąziutkich kierunkach. Natomiast w zakresie finansowania działalności badawczej musi znaleźć swoje miejsce rzeczywista kosztochłonność, a więc koszty utrzymywania infrastruktur badawczych, zwłaszcza tych o znaczeniu narodowym i międzynarodowym.   

Chciałbym, abyśmy jako środowisko byli w stanie wypracować projekt ram prawnych, który znajdzie akceptację większości uczestników dyskusji. I abyśmy następnie nie czynili zakulisowych starań o wprowadzenie furteczek i kanalików zaspokajających partykularne, drobne interesy. Ani my, ani zaangażowani komentatorzy, politycy i prawodawcy.

Autor jest prorektorem ds. badań naukowych i funduszy strukturalnych Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA