fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

ENERGIA Węgiel

Cztery na pięć węglówek na minusie

Fotolia

„Czas apokalipsy” – taki tytuł nosi raport ośrodka Carbon Tracker, do którego dotarła „Rzeczpospolita”. Wynika z niego, że dla firm bazujących na węglu idą sądne dni.

 – Produkcja energii z węgla sprawia, że gotówka ciągle wypływa, zamiast przypływać, bo nie wytrzymuje konkurencji z tanimi źródłami odnawialnymi i gazem – twierdzi dyrektor ds. energii w ośrodku Carbon Tracker oraz współautor analizy Matt Gray. – Sytuacja może być tylko gorsza. Decydenci polityczni i inwestorzy powinni się przygotować do odejścia od węgla najpóźniej do 2030 roku – dorzuca.
Węgiel na hałdach/Bloomberg
 Powodów do paniki (przynajmniej w aspekcie finansowym) nie brakuje. Jak twierdzą analitycy Carbon Tracker, 79 proc. koncernów, które produkują energię opartą na węglu, zakończy bieżący rok pod kreską. Ich straty są szacowane na łączną kwotę 6,6 mld euro. Jest to niemałe wyzwanie dla rządów, które w wielu krajach – jak w Polsce – są właścicielami takich przedsiębiorstw. Politycy będą musieli bowiem zdecydować, czy rosnące koszty funkcjonowania przerzucać na samą firmę (co obniża wartość przeważnie notowanych na giełdach spółek) czy na konsumentów (konsekwencją byłyby rosnące ceny energii), czy też wziąć je na siebie (zwiększając wydatki budżetowe, potencjalnie podatki lub poziom długu publicznego)
W największych kłopotach zdają się tkwić Niemcy: ich elektrownie będą miały 1,9 mld euro strat, w tym RWE może mieć 975 mln euro strat (6 proc. kapitalizacji spółki). Hiszpanie i Czesi (oba kraje nie mają wyznaczonego terminu odejścia od węgla) będą musieli wysupłać 992 i 899 mln euro. Nawet Wielka Brytania, która z węgla chce zrezygnować już niebawem (w 2025 r.), będzie się musiała pogodzić z 732 mln euro strat.
Fotorzepa/Tomasz Jodłowski
Polska wymyka się z tego schematu ze względu na wysokie ceny energii, które pozwoliły zbudować naszym koncernom nieco grubszy bufor. „Polscy producenci zyskają też na ruszającym od przyszłego roku rynku mocy, który może zwiększyć odsetek zyskownych jednostek z 50 do 80 proc.” – piszą autorzy raportu. Jednym z ostatnich bastionów węgla ma być, wymieniona w raporcie kilkakrotnie, firma Enea i jej najgłośniejsza ostatnio inwestycja – blok węglowy Ostrołęka C. Carbon Tracker wytyka w tym przypadku, że koncern został pozwany przez mniejszościowych udziałowców w sprawie decyzji o zaangażowaniu w tę inwestycję.
Jednym z rezultatów opisywanych przez autorów „Czasu apokalipsy” ma być malejący poziom produkcji z węgla – w przypadku kamiennego o 39 proc. w porównaniu z zeszłym rokiem, w przypadku brunatnego – o 20 proc. Według analityków Carbon Tracker 84 proc. produkcji z węgla kamiennego oraz 76 proc. produkcji z węgla brunatnego to działalność biznesowo nieopłacalna, zwłaszcza że ceny energii powstałej na bazie OZE czy też gazu zaczynają być niższe od tej z węgla.
Elektrownia Bełchatów/Adobe Stock
– Bez państwowych subsydiów utrzymanie energetyki węglowej wkrótce będzie niewykonalne – prognozuje Carbon Tracker, konkludując, że czas przyspieszyć odejście od brudnego surowca.
Źródło: energia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA