fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

ENERGIA Węgiel

Szukanie winnych za nadmiar węgla

Bloomberg
Rekordowy import surowca zapchał polski rynek. Pół miliona ton węgla zalega na zwałach Polskiej Grupy Górniczej.

Bogusław Hutek, szef górniczej Solidarności i przewodniczący związku w Polskiej Grupie Górniczej, wytoczył ciężkie działa przeciwko akcjonariuszom spółki. Twierdzi, że Polska Grupa Energetyczna i Enea nie odbierają zakontraktowanego węgla, który od lutego zaczyna zalegać na zwałach. – Spółki energetyczne zapchały się węglem z importu, najprawdopodobniej po to, aby zmusić PGG do obniżenia cen. To do złudzenia przypomina sytuację z lat 2014–2015, gdy polskie górnictwo znalazło się na skraju bankructwa, a przez Śląsk przetoczyła się gigantyczna fala protestów – pisze szef górniczej Solidarności do władz PGG.

Węgiel na hałdach/Bloomberg

Import węgla kamiennego do Polski wyniósł w 2018 r. 19,68 mln ton. Sprowadzaliśmy surowiec głównie z Rosji (13,47 mln ton), USA (1,53 mln ton), Australii (1,47 mln ton), Kolumbii (1,46 mln ton), ale także Mozambiku, Kazachstanu i Czech. Przed jesienią, kiedy rynek zgłaszał duże zapotrzebowanie na węgiel, okazało się, że PGG (to głównie ten producent dostarcza surowiec do krajowej energetyki) nie jest w stanie sprostać popytowi w energetyce. – Import ruszył z musu, gdy energetyka zawodowa zaczęła odczuwać braki w dostawach od polskich kopalń. Takie informacje przekazywał na spotkaniach sam zarząd PGG – przyznaje przedstawiciel branży energetycznej. Spółki miały zgodę Ministerstwa Energii, ale na import spoza Federacji Rosyjskiej.

Nerwowo na rynku
Tyle że stosunkowo łagodna zima i duży import energii z Niemiec spowodowały, że na początku roku spadła produkcja energii w Polsce. – Od dwóch–trzech miesięcy popyt na węgiel w energetyce – polski i zagraniczny – utrzymuje się poniżej oczekiwanego poziomu. Dzieje się tak właśnie ze względu na spadek produkcji energii – podkreśla przedstawiciel energetyki.
Na polskim rynku jest dziś nerwowo. Bogusław Hutek wprost zarzucił spółkom energetycznym, że zwały będą nadal rosnąć, bo spółki energetyczne nie odbierają zakontraktowanego surowca. Twierdzi, że producenci energii działają na szkodę Polskiej Grupy Górniczej, bo sprowadziły ekogroszek i kostkę. Czy to prawda? – Nie komentujemy sprawy – ucina pytania Tomasz Głogowski, rzecznik PGG.
– Szacujemy nadmiar surowca na rynku na 3, a nawet 5 mln ton – mówi nam osoba z branży górniczej. Chodzi także o węgiel sprowadzony do Polski, głównie z Rosji, dla gospodarstw domowych i lokalnych ciepłowni.

Fotorzepa/Tomasz Jodłowski

Pomogą klimatyzatory
Enea i PGE odpierają zarzuty „S”, podkreślając, że w dominującej części wykorzystują krajowy surowiec. – Zgodnie z naszą strategią znaczący poziom zakontraktowania dla naszych aktywów wytwórczych jest realizowany na podstawie umów wieloletnich z LW Bogdanka, która należy do Grupy Enea. Dodatkowo posiadamy umowy wieloletnie z dostawcami krajowymi, zarówno PGG, jak i JSW. Wszystkie kontrakty realizujemy zgodnie z ich założeniami – zapewnia Piotr Ludwiczak, rzecznik Enei. Dodaje również, że „Enea nie importuje ekogroszku, nie prowadzi i nie planuje żadnej działalności handlowej związanej z tym sortem surowca”.

CZYTAJ TAKŻE: Potrzebujemy nowej polityki energetycznej

Maciej Szczepaniuk, rzecznik PGE, przyznaje, że „PGE dywersyfikuje źródła dostaw węgla kamiennego, bazując przede wszystkim na krajowych producentach, wykorzystując maksymalnie ich możliwości wydobywcze. Uzupełnieniem dostaw z rynku krajowego jest węgiel pochodzący z importu”.
Energetyka przekonuje, że węgiel zejdzie latem, kiedy zacznie się duże ssanie na energię m.in. przez klimatyzatory. – Jak tylko PGG odbuduje zdolności wydobywcze, polskie elektrownie wezmą każdą ilość węgla – podkreśla przedstawiciel branży.
Związkowcy nie chcą czekać. Domagają się, by rząd zakręcił kurek z importem, który obniża ceny polskiego węgla.

Bloomberg

Źródło: energia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA